"Kuracjusze"
Jesień smutna, mroźna zima
każdy chłop się domu trzyma.
Z wiosną dość domowych ma pieleszy
więc Pan do kurortu spieszy.
Pierś do przodu butna mina
mnie choroba się nie trzyma,
Jam jest play boy, entuzjasta
przybyłem z wielkiego miasta.
Z błyskiem w oku, zerka w koło
akcja podryw, robi się wesoło.
Ja tu jestem przecież Pan
do wyboru wszystkie mam.
Czekające z utęsknieniem
by podroczyć się z sumieniem.
Czyż to grzech wyginać ciało
tak by drugie go zechciało?
Toż to tylko jest rozrywka,
gimnastyka tak wskazana
czy dla ciała, czy dla duszy
aura seksu wszystkich ruszy.
Więc swawolą młodzi, starzy
z tą rozrywką im do twarzy.
już nie bolą serca, kości
bo spragnieni są miłości.
Takiej innej, zakazanej
na receptę zapisanej,
przez lekarza i po zniżce
dla rencisty, emeryta.
Co okazję każdą chwyta,
by poszaleć z dala domu
przed małżonką po kryjomu.
Ale kończy się kuracja,
do żoneczki Pan powraca.
Znowu miłe mu bambosze,
napar z ziółek i kołderka.
W oku łezka z nosa kapie,
tylko siedzi na kanapie
w telewizor czasem zerka
zamknie oczy i pomarzy.
Ach kuracja
Niech się znowu szybko zdarzy."
"KURACJUSZ"
Kuracjusz przeważnie, to ta część narodu,
która o swe zdrowie nie dbała za młodu,
i teraz próbuje przez różne wybiegi,
poprawić swe zdrowie stosując zabiegi.
Często te zabiegi przeróżne bywają
i nie zawsze pewne, czy zdrowia dodają,
mowa o zabiegach nie tych od lekarza,
ale o tych, które stosować się zdarza.
Przyjmowane zawsze z wiarą w moc ich wielką,
nieraz stosowanych ponad miarę wszelką,
jakie to zabiegi, jak się je stosuje,
zaraz nieco z grubsza, sens ich odnotuję.
Na przykład: gdy chandra kogoś mocno gniecie,
to niech nie wymyśla, jak to źle na świecie,
tylko niech zakupi flaszeczkę, połówkę
i tak z niej pociąga, aż zaćmi swą główkę.
Choć to sposób prosty jednak nie wypada,
by przy tym zabrakło: sąsiadki, sąsiada,
idąc więc do sklepu, na wypadek wszelki,
kupujcie od razu najmniej trzy butelki.
Gdy zawartość flaszek obciągać będziecie,
warto rzec „na zdrowie", o nie chodzi przecież,
zależnie co komu na zdrowiu doskwiera,
niechaj do choroby napoje dobiera.
Ażeby skuteczność po wypiciu do dna,
bez żadnej dyskusji była niezawodna,
na kaca weź klina, piwo na trawienie,
wiśniówkę do smaku, koniak na krążenie.
Jeżeli zaś wszystko będzie wymieszane,
to skutki zabiegów są ogólnie znane,
ich skuteczność wielką niektórzy poznali,
tak że im lekarze kurację skracali.
Bo po co kuracja? niech mi ktoś odpowie -
ważniejsza kuracja, czy też nasze zdrowie?
Krzysztof Roszczyk


