margot pisze:Widać wyraźnie to natchnienie
a to dopiero poranek
może niech tak pozostanie
poczytaj jeszcze w południe i odrobinę wieczorkiem
tylko nie wpadaj w melancholię

W południe nie mogę czytać, wieczorkiem tak i owszem, nawet są takie plany by przerobić "Pana Tadeusza"
Czytelnictwo to ważna rzecz...
Kiedyś dawno temu panowała taka terminologia, że na flaszkę mówiło się książka a na picie... czytanie (potem podłapał to Rewiński i sprzedawał w kabarecie)
Terminologia pomocnicza nasuwała się sama...
Przeczytało się jedną książkę... i jak więcej nie było to leciało się do biblioteki nocnej (teraz książki można kupić na każdej stacji benzynowej) i można było czytać dalej...
W czasach trudnych byli tacy co książki sami pisali, miałem nawet takiego kolegę...
On pisał a myśmy od razu czytali...
No i bywało, że wpadało się w melancholię...
