Moje pierwsze sanatorium-oj dawno temu.
1987 rok styczeń Ciechocinek sanatorium zakładowe.Zima stulecia temperatura dochodziła czasem -30 stopni.Zimno w pokojach,łazienka na korytarzu-masakra.
Trzeba było ściągać kolczyki z uszu ,aby ich nie odmrozić.Należało zabrać ze sobą kartkę na mięso,nie pamiętam chyba 1kg.
Najwazniejsze ,że przed samym wyjazdem stwierdzam jestem w ciąży i co teraz? Urlop załatwiony bilet kupiony a ja nie wiem co począć.
Rozmowa z lekarzem,mężem i decyzja- jadę.
Oczywiście żadnych zabiegów nie mialam ,ale na tańce latałam .Jakoś upłynęły te trzy tygodnie.Dzisiaj sobie myślę ,ale byłam młoda i głupia a zarazem bardzo odważna.Wszystko się dobrze skończyło ,córka jest dorosłą kobietą.
Te tance chyba podziałały równiez na nią bo uwielbia balety.
Jak wspominacie pierwszy wyjazd do sanatorium?
Re: Jak wspominacie pierwszy wyjazd do sanatorium?
Kropkaem,...ale miałyście ubaw po tym winku.Ja tylko dzwoniłam do syna ,a wiadomo jak było z telefonami(rok 2000) ...i za każdym razem słyszałam zabierzcie mnie stąd
...co się okazało po powrocie
,że zaraz trafił na pogotowie ,a sanatorium w którym przebywał wogóle nie było przeznaczone na jego dolegliwości.Lekarz prowadzący jego chorobę(nie on go tam skierował) powiedział tylko...cyt. "chłopie, ty jesteś gość jak ty przeżyłeś ten oświęcim" I co Wy na to
Wiesiu ,pamiętam tą zimę 87...moja babcia zmarła
, a w marcu urodziłam syna
,czyli mamy dzieci z jednego roku 
Wiesiu ,pamiętam tą zimę 87...moja babcia zmarła

