Gdy odchodzi ktoś bliski
-
Rachel
- Przyjaciel forum

- Posty: 1617
- Na forum od: 05 kwie 2013 19:16
- Oddział NFZ: Mazowiecki
- Staż sanatoryjny: 2
Re: Gdy odchodzi ktoś bliski
02 lipca minął rok od śmierci mojego męża a ja przeżywam to bardziej niż pół roku po jego odejściu. Może dlatego, że teraz to do mnie dotarło, zrozumiałam co się stało i co nie wróci. Wcześniej byłam bardzo zajęta, rzucona w wir prac przeróżnych, chodziłam jak nakręcona, mało spałam, dużo "działałam". Teraz mam już unormowany cykl dnia, coraz częściej wolne, tzw. "puste" chwile, które to właśnie wprowadzają mnie w otępienie, takie patrzenie przed siebie i nic nie widzenie.
Ach... no ale życie toczy się dalej i trzeba cierpliwie czekać aż dnia pewnego łzy przestaną wypływać z oczu. Czy w ogóle taki dzień nadejdzie? Czy tak się stanie?
"maybe"?
- Ramona2
- Super Kuracjusz

- Posty: 2008
- Na forum od: 18 paź 2014 18:51
- Oddział NFZ: Mazowiecki
- Staż sanatoryjny: 8
Re: Gdy odchodzi ktoś bliski
Wiesz ja tak się nie raz zastanawiam jak ja przeżyłam ten czas, bo uwierz mi czuję się tak jak by ten czas nie istniał, nie pamiętam wielu rzeczy i jak kt6os mi o tym mówi to wcale nie kojarzę tych faktów.A i teraz też różnie bywa. Jest wiele takich sytuacji, rozmów, że wiem , że takie były ale o co chodziło konkretnie to nie wiem. Nie staram się tego zapamiętać.Cały czas pracowałam ale sama nie wiem jak ja tę pracę wykonywałam.Łapię się na tym, że pamiętam co się działo i było przed śmiercią męża, a nie pamiętam bieżących spraw.Czy to ta blokada wewnętrzna to powoduje, a może po prostu nie staram się zapamiętać.Na siłę staram się wracać do życia ,ale w wielu przypadkach przerasta mnie to.Tak się zastanawiam czy choć w części kiedyś będą taką osobą jaką byłam przed śmiercią.Byłam teraz w Nałęczowie odpoczęłam troszkę i starałam się ten czas spędzić z korzyścią dla mnie.Czy mi się to udało czas pokarze.Łzy to mi płyną w najmniej spodziewanych momentach, wręcz mnie zaskakują.
Pozdrawiam Cię serdecznie życzę Tobie i sobie oraz Wszystkim których dotknęło jakieś nieszczęście byśmy odzyski choć w części pogodę ducha i cieszyli się jeszcze długim życiem w zdrowiu, o które musimy zadbać Sami.
-
Rachel
- Przyjaciel forum

- Posty: 1617
- Na forum od: 05 kwie 2013 19:16
- Oddział NFZ: Mazowiecki
- Staż sanatoryjny: 2
Re: Gdy odchodzi ktoś bliski
-
forumowicz
Re: Gdy odchodzi ktoś bliski
Wpadła mi w ręce książka, może powinnam ten post umieścić w innym temacie, ale ....
"Czy świat może nabrać nowych barw?
Czy po śmierci bliskiej osoby da się jeszcze zobaczyć słońce pochodzące prosto z własnego serca? A może to wszystko zostawia na zawsze jakiś tajemniczy ślad?
Beata i jej niepełnosprawny syn... czy mają jeszcze szansę na szczęście?
Kim jest Adela i nietypowy terapeuta Olski?
Czy Bóg naprawdę istnieje i nasza egzystencja ma sens?
Może warto powiedzieć życiu Tak i zacząć wszystko od nowa?
WARTO"
Tytuł książki Wiosna na zakręcie - Agnieszka Prochoń
napisana jest bardzo prostym językiem i gdyby nie tematyka , pewnie bym ją słabo oceniła, ale może tak ma być , może warto po nią sięgnąć.
Mam swoje przeżycia i doświadczenia w tej kwestii, więcej nic nie dodam do tego co wcześniej napisałam
Basia
-
Rachel
- Przyjaciel forum

- Posty: 1617
- Na forum od: 05 kwie 2013 19:16
- Oddział NFZ: Mazowiecki
- Staż sanatoryjny: 2
Re: Gdy odchodzi ktoś bliski
-
Rachel
- Przyjaciel forum

- Posty: 1617
- Na forum od: 05 kwie 2013 19:16
- Oddział NFZ: Mazowiecki
- Staż sanatoryjny: 2
Re: Gdy odchodzi ktoś bliski
U mnie bez zmian. Myśli o NIM wciąż są przy mnie ale trzymam się nieźle. Pracuję, uśmiecham się do ludzi, zmieniam dom, robię remont za remontem, ale nie po to aby zapomnieć o "NIM", a dlatego, że to były nasze wspólne plany. Czego nie zrobiliśmy razem robię to sama i opowiadam jemu jaka dzielna "dziewczynka" jestem.
Pozdrawiam wszystkie wdowy i wszystkich wdowców z tego forum
- Ramona2
- Super Kuracjusz

- Posty: 2008
- Na forum od: 18 paź 2014 18:51
- Oddział NFZ: Mazowiecki
- Staż sanatoryjny: 8
Re: Gdy odchodzi ktoś bliski
U mnie tak ja u Ciebie bez zmian, chociaż powiem szczerze, jest gorzej, ponieważ 2 tygodnie temu w wyniku potrącenia przez samochód w dość dziwnych okolicznościach zmarł mój brat .
Więc wszystko wróciło ze zdwojoną siłą. są dni , że zupełnie sobie nie radzę. Chodzę do bratowej i staram się z nią być , zawsze wtedy kiedy tego potrzebuje.
A już wydawało mi się , że wszystko idzie ku lepszemu.
Pracuję , staram się spotykać z przyjaciółmi, ( choć mam ich coraz mniej) którzy wyciągają mnie do teatru, na koncert.
Też staram się robić to zaplanowaliśmy razem, choć sobie zadaję pytanie po co i dla kogo. I zaraz sobie odpowiadam, że dla mnie.
Mąż mi mówił zawsze, że dam sobie radę, bo jestem twarda. Daję radę , bo muszę, nie mam innego wyjścia.
Pozdrawiam Cię serdecznie
- lubelanka64
- Super Kuracjusz

- Posty: 1062
- Na forum od: 08 wrz 2015 17:23
- Oddział NFZ: Lubelski
- Staż sanatoryjny: 10
- Podziękował: 2 razy
- Podziękowano: 10 razy
Re: Gdy odchodzi ktoś bliski
-
Rachel
- Przyjaciel forum

- Posty: 1617
- Na forum od: 05 kwie 2013 19:16
- Oddział NFZ: Mazowiecki
- Staż sanatoryjny: 2
Re: Gdy odchodzi ktoś bliski
- Ramona2
- Super Kuracjusz

- Posty: 2008
- Na forum od: 18 paź 2014 18:51
- Oddział NFZ: Mazowiecki
- Staż sanatoryjny: 8
Re: Gdy odchodzi ktoś bliski
Rachelo ja w czasie dnia staram się jakoś funkcjonować i nie pokazywać po sobie, że jest mi źle. Po powrocie do domu ( mieszkam sama) są takie dni , że nie daję rady nie płakać.
Właśnie wczoraj miałam jakiś mega kryzys, bo praktycznie płakałam całe popołudnie, wyłączyłam telefon ( nigdy tego nie robiłam) nie chciałam z nikim rozmawiać.
najtrudniejsze są dla mnie soboty i niedziele.
Tak jak piszesz, znajomi kupują bilety , żebym nie była sama, ale tak szczerze to nie zawsze mam ochotę gdzieś wyjść, ale, żeby nie robić im przykrości idę z nimi, ale moje myśli są daleko od tego miejsca.
Pozdrawiam
