Właśnie wróciłam z Hutnika.....
Jest sporo niedociągnięć i braków, ale wszystko rekompensowała sama Szczawnica, ładna pogoda, miła obsługa wszystkich(!) pracowników, pyszne jedzenie, dobre zabiegi no i oczywiście wspaniałe towarzystwo.
Jak się okazywało," jedynek" było nieco

więcej niż mówiono, a i niektórym wyróżnionym z "dwójek" robiono " jedynki". No cóż, jak wszędzie są równi i równiejsi.
Remont zaczęto od piętra siódmego wzwyż, ale przerwano i nie wiadomo, kiedy remonty zostaną wznowione, więc nikomu nic w kuracji nie przeszkadza.
Pościel, ręczniki można wymieniać według potrzeb - panie sprzątające z uśmiechem na twarzy zawsze służyły pomocą w tych sprawach.
Brakowało nam bardzo leżaków na balkonach, bo przy tak pięknej pogodzie między zabiegami można by posiedzieć wygodnie na słoneczku. Leżaki były w śladowych ilościach.
W każdym pokoju telewizor- starszej generacji, radio. Wszystkie okna powymieniane.Żelazko do wypożyczenia w recepcji, deski do prasowania na korytarzach.
Osoby korzystające z basenu były dowożone busikiem w obie strony. Nie było problemu.
Rzeczywiście na dole jest kawiarenka, ale byliśmy tam tylko raz na wieczorku powitalnym i to nam wystarczyło. Czuliśmy się jak w saunie. Pieniądze pobierane na dzień dobry za te warunki całkowicie nas zniechęciły. Kawiarenka otwierana była tylko na wieczorki.Chodziliśmy do Budowlanych. Tam większa kultura i kawiarenka taka z prawdziwego zdarzenia.
Na niektórych piętrach są lodówki. Mogą korzystać wszyscy.
Wycieczek mnóstwo-jest w czym wybierać.Działa dużo wypożyczalni rowerów - można zjeździć okolice wzdłuż i wszerz.Spacery po samej Szczawnicy, wzdłuż Grajcarka - urokliwe. Najgorszy był powrót

Caaaaaaały czas pod górę...i tak kilka razy dziennie
Wszystkim życzę samych pozytywnych wrażeń