Rodzinna znieczulica znak czasów?

Tu można inicjować tematy niemieszczące się w zakresie innych kategorii.
forumowicz

Rodzinna znieczulica znak czasów?

Post autor: forumowicz »

Staruszka jedna wielka rana na całym ciele :( i ciągle wołanie bliskich i cisza nikogo nie ma.
To była matka ,teraz jest babcią i prababcią .....zapomnianą ,niepotrzebną.Opieka lekarska na dobrym poziomie ,ale cóż mogą zrobić więcej ?dać milosc .? A wystarczy być potrzymać za rękę pogladzic po włosach i się uspokaja,zasypia.Czy na taki dotyk ,ciepłe słowo nie zasłużyła całym swoim życiem ?Czy nie kochała nie przytulała nie kolysala?
Jakim słowem należy określić rodzinę.?
Szkoda,ze nie mogę go tutaj użyć. ....... :evil: :evil: :cry:
Awatar użytkownika
jacky6
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 7268
Na forum od: 05 mar 2014 14:39
Oddział NFZ: Śląski
Staż sanatoryjny: 8
Podziękował: 34 razy
Podziękowano: 36 razy

Rodzinna znieczulica - znakiem naszych czasów...

Post autor: jacky6 »

Dokładnie tak.
Takie czasy już do nas doszły.
Późniejsze przejście na emeryturę oznaczać będzie wyzerowanie szansy na opiekę nad zestarzałymi rodzicami ( dziadkami ).
Mało tego - śladowa emerytura tychże pokoleń oznaczać będzie zero szansy na dofinansowanie staruszkom pobytu w prywatnym hospicjum...
Smutno mi Boże...

:mrgreen: :ugeek:
forumowicz

Re: Rodzinna znieczulica znak czasów?

Post autor: forumowicz »

Doświadczam chorobę w najbliższej rodzinie i właśnie to doświadczenie daje mi prawo do stwierdzenia "nie oceniaj zachowań innych ponieważ nic o nich nie wiesz , poza tym urwanym kadrem z filmu zwanym ŻYCIEM" i nie chcę aby ktoś oceniał moje chociaż staram się bardzo, ale może to zbyt mało ?....

Niemniej faktem jest , że winniśmy zainteresowanie i opiekę nad swoimi bliskimi , to nie podlega jakiejkolwiek dyskusji .
forumowicz

Re: Rodzinna znieczulica znak czasów?

Post autor: forumowicz »

Czy jest jakieś usprawiedliwienie na pozostawienie członka rodziny bez opieki ,na łożu śmierci? To akurat przypadek gdzie ordynator zawiadomił prokuraturę w sprawie tej rodziny.Nie chcę wdawać się w szczegóły ,ale przecież duży procent Polaków to osoby demonstrujace wiarę w Boga i miłość do bliźniego nieprawdaź ?
ps czy urazilam Ciebie Basiu tym tematem? :?
forumowicz

Re: Rodzinna znieczulica znak czasów?

Post autor: forumowicz »

A kochające babcie wypruwają sobie "wnętrza", rezygnują ze spokojnego życia na zasłużonej emeryturze, aby dogadzać rozpuszczonym wnuczętom. Łudzą się nadzieją, że doczekają się wdzięczności na stare lata. Zamiast pożyć sobie dla siebie, w niespiesznym tempie stosownym do wieku, zadbać o swoje zdrowie, wyjechać do sanatorium, zająć się tym, na co nie było dotychczas czasu, po prostu - cieszyć się życiem, nie potrafią odmówić dorosłym dzieciom i wnukom. Dają się na maxa wykorzystywać, aby mieć poczucie przydatności. Pewnie nawet nie myślą, że taka sytuacja, jak opisana przez Ciebie Kruszynko, może im się przydarzyć :cry: A rzeczywistość skrzeczy. Niestety z reguły za późno. :evil: :roll:
forumowicz

Re: Rodzinna znieczulica - znakiem naszych czasów...

Post autor: forumowicz »

jacky6 pisze:Dokładnie tak.
Takie czasy już do nas doszły.
Późniejsze przejście na emeryturę oznaczać będzie wyzerowanie szansy na opiekę nad zestarzałymi rodzicami ( dziadkami ).
Mało tego - śladowa emerytura tychże pokoleń oznaczać będzie zero szansy na dofinansowanie staruszkom pobytu w prywatnym hospicjum...
Smutno mi Boże...

:mrgreen: :ugeek:
Dokładnie nic dodać nic ująć.
forumowicz

Re: Rodzinna znieczulica znak czasów?

Post autor: forumowicz »

cierpliwa pisze:A kochające babcie wypruwają sobie "wnętrza", rezygnują ze spokojnego życia na zasłużonej emeryturze, aby dogadzać rozpuszczonym wnuczętom. Łudzą się nadzieją, że doczekają się wdzięczności na stare lata. Zamiast pożyć sobie dla siebie, w niespiesznym tempie stosownym do wieku, zadbać o swoje zdrowie, wyjechać do sanatorium, zająć się tym, na co nie było dotychczas czasu, po prostu - cieszyć się życiem, nie potrafią odmówić dorosłym dzieciom i wnukom. Dają się na maxa wykorzystywać, aby mieć poczucie przydatności. Pewnie nawet nie myślą, że taka sytuacja, jak opisana przez Ciebie Kruszynko, może im się przydarzyć :cry: A rzeczywistość skrzeczy. Niestety z reguły za późno. :evil: :roll:
Dokładnie tak jak opisałas ,tak się dzieje. :(
forumowicz

Re: Rodzinna znieczulica znak czasów?

Post autor: forumowicz »

Niestety, niektórzy dziadkowie (zwłaszcza babcie) są niereformowalni. Oczywiście nie można tutaj generalizować, ale w wielu przypadkach popełnione błędy wychowawcze odbijają się na nich z brutalną nawiązką. Z kolei młodsze pokolenie, już to wychowywane bezstresowo, uważa, że wszystko im się należy, bez żadnego wysiłku czy poświęcenia z ich strony. Stąd egoizm i brak empatii wobec starszych członków rodziny. I kółko się zamyka. Ten, kto wymyślił tzw. bezstresowe wychowywanie dzieci, powinien smażyć się w piekle :evil: Bo przecież bezstresowe życie to mit :cry: :?
forumowicz

Re: Rodzinna znieczulica znak czasów?

Post autor: forumowicz »

kruszynka2 pisze:......
ps czy urazilam Ciebie Basiu tym tematem? :?

Kruszynko nie, nie widzę powodu żeby poczuć się dotknięta.

Wyraziłam tylko swoje zdanie w tym bardzo smutnym ale prawdziwym temacie, nawet nie czuję się na siłach aby wchodzić w dyskusję , to jest niejednokrotnie bardzo złożone :(
Awatar użytkownika
Fionka
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 9386
Na forum od: 09 mar 2015 18:09
Oddział NFZ: Łódzki
Staż sanatoryjny: 2

Re: Rodzinna znieczulica znak czasów?

Post autor: Fionka »

barbara-g1 pisze:Doświadczam chorobę w najbliższej rodzinie i właśnie to doświadczenie daje mi prawo do stwierdzenia "nie oceniaj zachowań innych ponieważ nic o nich nie wiesz , poza tym urwanym kadrem z filmu zwanym ŻYCIEM" i nie chcę aby ktoś oceniał moje chociaż staram się bardzo, ale może to zbyt mało ?....

Niemniej faktem jest , że winniśmy zainteresowanie i opiekę nad swoimi bliskimi , to nie podlega jakiejkolwiek dyskusji .
Basiu masz rację zbyt pochopnie niekiedy oceniamy ludzi.Sama krytykowałam rodzinę umierającego pacjenta .....okazało się potem że dzieci zatrudniły opiekunkę ...a to było i tak stokroć więcej niż dał im ojciec od którego doznały w życiu tyle złego czego nie życzy się najgorszemu wrogowi. :(
ODPOWIEDZ