Wiesz Słoneczko, temat rzeka i prawie kalejdoskop...
Zastanawiałem się wiele razy nad tym co jest ważne. Myślę, że zależy wszystko od tego w którym momencie się nad tym zastanawiamy, co nas inspiruje do takich rozważań i dlaczego musimy czy chcemy się nad ty zastanawiać... oraz jakie na daną chwilę istnieją marzenia i pragnienia...
Gdyby spojrzeć z perspektywy przeżytych dekad... to widzę to tak:
pierwsza - dzieciństwo
druga - dorastanie i dążenie ku dorosłości (dziś mogę zapytać sam siebie... dlaczego dążenie)
trzecia - wykształcenie, początki stabilizacji zawodowej i rodzina...
czwarta - praca, rodzina, praca, rodzina...
piąta - pierwsza refleksja, nie zauważyłem kiedy minąłem półmetek, kiedy będzie czas dla mnie... zaczyna się wartościowanie, lokowanie marzeń i snucie planów, porządkowanie tego co w tej chwili jest ważne, co najważniejsze...
... druga refleksja - trzeba coś z tym zrobić... może sanatorium...

wzrasta zapotrzebowanie na odrobinę luksusu i święty spokój
Nowe priorytety i obowiązki... jak to wszystko pogodzić i żebym był jeszcze JA
Dzieci

rodzice

praca

i cała masa drobnych, upierdliwych spraw... jakich życie dostarcza...
dekada szósta - chciałoby się tak wiele... a trzeba podsumowywać...
A te naprawdę ważne dla każdego "pierwiastki" gdzieś są "poutykane", gdzieś w tle codziennych zmagań...
No i jeszcze jedno... wydawałoby się, że pieniądze...
Jak trudne są odpowiedzi na pytanie "na co byś wydała/byś wydał milion dolarów..." gdybyś je miała/miał...
... i lekko rozszerzone o frazę "gdybyś miała/miał do dyspozycji miesiąc życia..."
A temat bardzo ciekawy i bardzo trudny... i indywidualny
Ale bez marzeń i rzeczy ważnych życie wypełniła by po brzegi pustka...
Pozdrawiam
PS. A o odprawę się nie martw
