Forum Nasze Sanatorium. Opinie o sanatoriach. Forum o sanatoriach. Forum kuracjuszy.
Forum kuracjuszy, wyraź opinie o sanatoriach, poznaj opinie innych kuracjuszy nawiąż znajomość. Planujesz wyjazd do sanatorium, wysyłasz tam dziecko? Sprawdź informacje na temat swojego uzdrowiska. Porozmawiaj na tematy związane z leczeniem w sanatorium.
Forum Nasze Sanatorium. Opinie o sanatoriach. Forum o sanatoriach. Forum kuracjuszy.
Forum kuracjuszy, wyraź opinie o sanatoriach, poznaj opinie innych kuracjuszy nawiąż znajomość. Planujesz wyjazd do sanatorium, wysyłasz tam dziecko? Sprawdź informacje na temat swojego uzdrowiska. Porozmawiaj na tematy związane z leczeniem w sanatorium.
AgaC pisze:
Oficjalna wypowiedź M. Kozuchowskiej :
(...)
Wynika z niej jasno , że fotoreporterów byli również podczas części nieoficjalnej. To nic dziwnego . Nie chcę zdjec- nie bywam. To jest cena popularności więc myślę, że odrobinę histeryzujesz;)
Chciał czy srał - zawsze pewien poziom kultury obowiązuje...
Fotoreporterzy powinni zakończyć swoją pracę - jeśli pozostali się na części prywatnej - to powinni zachować się z kulturą i prywatnością.
Są pewne granice, chyba, że ktoś uwielbia jako paparazzi przekraczanie pewnych granic aby zyskać na płytkiej popularności.
To zaś może owocować brakiem akredytacji na kolejnych uroczystościach - a jaki wtedy będzie płacz i zgrzytanie zębów - że kogoś tam dyskryminują ...
Zjawisko jest znane na zachodnich salonach od lat i tamże tam oceniane.
Nam przychodzi dopiero uczyć się ...
Nie wiem co Ci odpowiedzieć, Jacku.
Nie popieram robienia przez paparaków zdjęć z ukrycia- na urlopie, przez ogrodzenie w prywatnym ogrodzie, na ulicy. No ale to była uroczystość oficjalna. To ich praca i ich chleb.
I nie wiem jak odnieść się do kultury w tym tekście o wydalaniu....
AgaC pisze:
Nie popieram robienia przez paparaków zdjęć z ukrycia- na urlopie, przez ogrodzenie w prywatnym ogrodzie, na ulicy. No ale to była uroczystość oficjalna. To ich praca i ich chleb.
I nie wiem jak odnieść się do kultury w tym tekście o wydalaniu....
Po raz kolejny podkreślam - uroczystości zostały zakończone. Pozostała część prywatna.
Paparazzi powinni pójść do domu, jakimś cudem się zakotwiczyli. Nie opuścili miejsca pracy.
Wykonali fotki pozaregulaminowe poza czasem i miejscem na które zostali zaproszeni i otrzymali akredytację.
De facto zza płota.
Fotografie mieli wykonywać na rzecz swoich redakcji a nie na użytek własny - a tak właśnie się stało.
Bo owe fotki puścili w obieg - właśnie jako paparazzi a nie autoryzowani reporterzy swoich redakcji.
Czujesz to ?
PS. To tak jakby fotograf zaproszony na uroczystości ślubne włamał się do sypialni młodożeńców.
Bo ponoć został "zaproszonym".
Odpowiem Ci jeszcze podając własny przykład. Bywam służbowo na różnych uroczystościach, po których organizowane są bankiety. Czy powinnam mieć pretensję do fotografa gdy uwieczni mnie wkladajacą kanapkę do ust? Gdy nie chcę mieć brzydkiego zdjęcia kontroluję się i uśmiecham popijając wodę. Takie życie;)
Gdy zwycięży lakomstwo muszę liczyć się z konsekwencjami;)
AgaC pisze:
Bywam służbowo na różnych uroczystościach, po których organizowane są bankiety. Czy powinnam mieć pretensję do fotografa gdy uwieczni mnie wkladajacą kanapkę do ust? Gdy nie chcę mieć brzydkiego zdjęcia kontroluję się i uśmiecham popijając wodę. Takie życie;)
Trzeba odróżnić "firmowe" imprezy od uroczystości państwowych.
Tam są całkiem inne zasady.
Też do niedawna bywałem na firmowych imprezach ale to jest inna bajka...
...
PS - tam nie miewałem dylematu.
A skąd wiesz, że to nie są imprezy państwowe?
Ech Jacku,
Mamy różne pojmowanie prywatności. Jeżeli p. Duda zaprosi p. Kożuchowską na działkę na grilla i tam papparazi zrobi jej zdjęcie to przyznam Ci rację. Teraz niestety nie mogę, bo zwyczajnie jej nie masz.
Uroczystość / impreza - państwowa kończy się po ostatnim gwizdku.
Wtedy wszyscy oficjalnie akredytowani kończą swoją pracę.
I do chałupy mają jechać a nie bawić się w paparazzi.
Na część nieoficjalną zapraszani są wybrani.
Tak na chłopski rozum - po pogrzebie - na stypę idą zaproszeni a nie gawiedź ...