Ja taz sie pisze na Szczawnice choc to wysoko ale widoki z tarasow i balkonow rekompensuja wszyskie niedogodnosci.Bylam w Nauczycielu i wspominam cieplutko.Pabozena1005 pisze:Witam wszystkich.Jestem nową kuracjuszką z Lubelszczyzny , tak się złożyło że pierwszy raz trafiłam do Szczawnicy w terminie 21 03 -11 04 2013r --- to miejsce mnie urzekło , mimo zimowej aury było bajkowo.Mieszkałam w Dzwonkówce z czego też mam miłe wspomnienia -pozdrawiam cały personel na czele z p. Wiesią.Byli wspaniali ludzie z różnych stron Polski -pozdrawiamśrednia wieku ok.50-tki.chętnie pojechałabym tam jeszcze raz(mam cichą nadzieję bo składam wniosek)-pozdrawiam.
Dzwonkówka Szczawnica
- asia13
- Super Kuracjusz

- Posty: 869
- Na forum od: 23 kwie 2013 00:15
- Oddział NFZ: Lubelski
- Staż sanatoryjny: 6
Re: Dzwonkówka Szczawnica
- Jacek L
- Nowy Kuracjusz

- Posty: 7
- Na forum od: 19 cze 2013 22:19
- Oddział NFZ: Kujawsko-Pomorski
- Staż sanatoryjny: 1
Re: Dzwonkówka Szczawnica
Mimo lokalizacji samego budynku. Wyżej być nie mogło. Przynajmniej w wyobrażeniach niezaprawionego wspinacza. Do głównej ulicy miasteczka zbiega się siłą grawitacji, która pcha człowieka w dół przez jakieś 20 minut. Zabawne, dopóki nie myśli się o powrocie (coby obiad nie wystygł;)
Schody, schody, schody... Dosłownie i nie tylko. Nie ma tego złego. Po tygodniu kondycja nie ta sama. In plus, ma się rozumieć.
Mimo obfitości jedzonka. Typowo stołówkowe: bez "re" (...wolucji ...welacji), ale prawie zawsze zostawały okruchy dla podbalkonowego ptactwa.
Słówko o zabiegach. Startujemy ogólnonarodową (czytaj: nieobowiązkową) gimnastyką o 7:20. Brawka dla niestrudzonej pani Małgosi, wyganiającej rekonwalescentów na taras czwartego piętra.
Po śniadaniu ciąg dalszy, zadysponowany przez przesympatyczną panią doktor z pokoju 212 - przepraszam, z wrażenia zapomniałem imię - we wdzięcznej pamięci pozostał jedynie uśmiech:)
Niekwestionowaną duszą wiadomego miejsca, pozostaje pani Wiesia. Obecna wszędzie.
Gabinet zabiegowy, biblioteka, stołówka, autokar... Nie wiem co jeszcze.
Bez rzeczonej obecności, Dzwonkówka nie wyrosłaby poza szary beton.
Reasumując: polecam.
Na niedożywienie (wszelakie), na kondycję (nie taką), na całą resztę (cokolwiek to znaczy).
- B35
- Super Kuracjusz

- Posty: 310
- Na forum od: 09 gru 2011 20:59
- Oddział NFZ: Małopolski
- Staż sanatoryjny: 8
Re: Dzwonkówka Szczawnica
Re: Dzwonkówka Szczawnica
- Jacek L
- Nowy Kuracjusz

- Posty: 7
- Na forum od: 19 cze 2013 22:19
- Oddział NFZ: Kujawsko-Pomorski
- Staż sanatoryjny: 1
Re: Dzwonkówka Szczawnica
"Hutnik" ratuje się dancingowymi klimatami z lat 70-tych. Typowo sanatoryjna konwencja - oby im się sprawdzało w następnych latach.
"Malinka", tak na oko, umarła. Pomyślałem o remoncie, ale trzytygodniowy zagruzowany bezruch raczej na to nie wskazuje.
Re: Dzwonkówka Szczawnica
Szkoda, że Szczawnica pod tym względem cofnęła się chciało by się powiedzieć do Komuny, ale zwłaszcza w tamtych czasach w Szczawnicy można było się zabawić na każdym kroku. Wypada chyba wykreślić Szczawnicę chociaż tereny i widoki piękne.
- Jacek L
- Nowy Kuracjusz

- Posty: 7
- Na forum od: 19 cze 2013 22:19
- Oddział NFZ: Kujawsko-Pomorski
- Staż sanatoryjny: 1
Re: Dzwonkówka Szczawnica
Pomijając aspekt taneczny (;))), będę jednak bronił Dzwonkówkę.
Wszelako rozumiane schody (obiekt faktycznie sięga dachem chmur) z początku przerażały, tym bardziej, że kondycją sięgam mocno poniżej przeciętnej. Cóż było robić? Krok po kroku, dzień po dniu, wreszcie tydzień po tygodniu - wspinać się na wyżyny swoich możliwości. Efekt? Po powrocie na Kujawy, teren wydaje się śmiesznie płaski i dziś hulam po ulicach mojego miasta z nieznaną mi wcześniej lekkością. Serca, płuc i (za przeproszeniem) tyłka. Trasy, te szczawnickie, najczęściej programowałem samodzielnie, ale jeśli brakło inwencji, wystarczyło skorzystać z naprawdę bogatej oferty turystycznej za przystępne ceny. Każdy znalazł coś interesującego. Od zasiedziałego emeryta z rwą kulszową (spływ Dunajcem, źródła termalne na Słowacji), po wprawionego wspinacza (wyprawa na Trzy Korony). Tak w skrócie - możliwości było oczywiście więcej.
Jeszcze raz pragnę podkreślić rolę personelu.
Panią Wiesię, obecną wszędzie (zabiegi, biblioteka, autokar...), nazwałem wcześniej aniołem, dobrym duchem, czy jakoś podobnie. Podtrzymuję.
Tarasowa blondynka, jak określiłem ją sobie prywatnie (gimnastyka ogólnonarodowa, moje magiczne łóżko;))) też nieźle nas "wymęczyła".
Dzięki, Pani Małgosiu. Za poranne rozciąganie mięśni i mózgu:)))
Plus reszta armii przesympatycznych kobiet. Nawet zwykłe mierzenie ciśnienia tętniczego okraszone było uśmiechem.
Re: Dzwonkówka Szczawnica
- Jacek L
- Nowy Kuracjusz

- Posty: 7
- Na forum od: 19 cze 2013 22:19
- Oddział NFZ: Kujawsko-Pomorski
- Staż sanatoryjny: 1
Re: Dzwonkówka Szczawnica
Nie, nie i jeszcze raz NIE!
Zdecydowanie źle to odczytałeś.
Słowo "knajpa" nie było użyte w znaczeniu pejoratywnym. Przyznaję, określenie nieco archiwalne i przez to nieco siermiężne, więc pewnie dlatego wywołało u Ciebie negatywne skojarzenia. Przecież nie zaprzeczam, że sam lubię przysiąść przy ożywczym espresso, a nawet pokalu jasnego chłodnego (luźne skojarzenie, nie cytat), jednak w moim poprzednim poście nie padło nawet słowo na temat trunkowych (jak ich określiłeś) kuracjuszy.
Nikt nie cierpiał na syndrom upadającej "Malinki".
A że kuracjusze miewali odmienne pomysły na kolejny wieczór...

