Kolegom może się spodobać
https://www.youtube.com/watch?v=5ZYDDXzgU9U

Niezwłocznie skorzystałem z zaproszenia, siadając obok Marii.violet58 pisze: 11 paź 2017 20:09 Naród żąda igrzysk,a czytelnicy forum szczegółów i pikanterii. Był to mój pierwszy wyjazd, po długiej podróży zatrzymałem się przed bramą sanatorium. Postawiłem walizkę, a obok torbę turystyczną. Pomyślałem głośno.
- Tu mam spędzić przeszło trzy tygodnie. Nabrać sił i podreperować zdrowie. Po załatwieniu formalności związanych z pobytem w ośrodku zdrowia poszedłem na stołówkę. Wszakże była to pora obiadu. Jadłem, ale czułem na sobie wzrok. Nie zważałem na to, jednak uczucie, że ktoś mi się przygląda nie dawało mi spokoju. Obejrzałem się za siebie. Przy sąsiednim stoliku siedziała kobieta i to Ona wpatrywała się we mnie. Nasze spojrzenia skrzyżowały się.Na jej ustach pojawił się uśmiech. Na kolacji sytuacja powtórzyła się, Jadłem powoli, tak aby Ona wyszła pierwsza. Postanowiłem się jej przyjrzeć. Kiedy wstała od stolika odsunąłem krzesło i wolno ruszyłem za nią. Figura? Owszem, owszem. Pomyślałem. Wygląda na jakieś 50 lat.Ja, 38. No, no, no ładnie. Jest zgrabna i ładna. Nagle odwróciła się, jakby czytając moje myśli. Stanąłem zakłopotany. Kobieta pochylając filuternie głowę uśmiechnęła się. Przyjąłem to jako zaproszenie do rozmowy.
- Dzień dobry pani
- Smakował pani posiłek? - zapytałem wprost.
-Jak dla mnie zbyt kaloryczny - odpowiedziała.
- Przedstawię się - odrzekłem
Wymieniliśmy imiona i nazwiska. Rozmawialiśmy z Marią, bo tak miała na imię, dobrą godzinę.
Po czym rozstaliśmy się. Ponownie spotkaliśmy się na oglądaniu telewizji w sali telewizyjnej, Siadła obok i tu również rozmawialiśmy. Zakłócaliśmy oglądanie innym, więc wyszliśmy na korytarz.
- Może wyjdziemy na zewnątrz? - zaproponowałem Marii. Był ciepły, choć październikowy wieczór. Gawędziliśmy dłuższą chwilę po czym udaliśmy się do swoich pokoi.
Następnego dnia po zabiegach i obiedzie Maria zaproponowała mi spacer po plaży. Z ochotą przyjąłem zaproszenie. Szliśmy tylko we dwoje. Co jakiś czas schylaliśmy się z nadzieją, że znajdziemy bursztyn. Przy tym dużo rozmawialiśmy na wszystkie tematy, o sobie.
- Mam - krzyknęła Maria, wyciągając dłoń w moim kierunku. Przybliżyłem twarz do jej dłoni.
- Tak, Pani Mario, to jest okruch bursztynu - powiedziałem. Nasze twarze były bardzo blisko siebie. Uśmiechaliśmy się, głęboko spoglądając sobie w oczy.
- Proponuje byśmy przeszli na ty - odrzekła Maria, cały czas patrząc w moje oczy.
- Z ogromną przyjemnością Mario. Wargami delikatnie musnęliśmy się po policzkach.
Słońce chyliło się ku zachodowi. Tylko niestrudzone mewy krążyły nad nami.Szliśmy obok ocierając się o siebie. Wzięła moją dłoń i spojrzała w moje oczy.
- Wracamy? - zapytała.
- Mogę trzymać cię za rękę? - ponownie zapytała Maria.
W odpowiedzi mocniej ująłem jej dłoń. Uśmiechnęła się.
- Nie obrazisz się jak zaproponuję ci lampkę koniaku?
- Ależ skądże.
Wróciliśmy do budynku i weszliśmy do pokoju Marii. Z szafy wyjęła butelkę koniaku i postawiła na stole.
- Nalej proszę.
Koniak nalałem do dwóch szklaneczek.
- Za nasze miłe spotkanie - zaproponowałem toast.
Maria przeprosiła mnie i zniknęła w toalecie. Ku mojemu zdziwieniu, po chwili pojawiła się w szlafroku. Usiadła na wersalce zakładając nogę na nogę, odsłonięta noga do połowy pięknie opalonego uda przyprawiała mnie o podniecenie. Wzięła do ręki szklaneczkę koniaku
- Siądź tu przy mnie - zaproponowała.
CDN