Dziewczynki macie rację. Powinnam zadbać o siebie. Ciągle sobie obiecuję, że przystopuję, ale nie zawsze wychodzi tak, jakby się chciało.

W pracy...niestety obowiązków przybywa i to takie sprawy, że nie wiem jak się do tego zabrać. Ciągle nowe procedury, przepisy, regulacje, A to u komorników jakieś zmiany, a to w Sądzie, a to zmiany w przepisach restrukturyzacyjnych itp. Dziś też "papierzyska" zabrałam do domu. W domu, także prace domowe....Elu mogłabym jechać z ZUS, ale tak się zabieram, aby złożyć wniosek o wyjazd. Chociaż poprzednim razem, jak byłam w ZUsie na komisji (2016), to Pani doktor zastanawiała się czy mnie wysłać na rehabilitację. Więc nie wiem, jak byłoby tym razem.. może decyzja odmowa. W ogóle Grudniowe Laseczki zazdroszczę Wam tych wszystkich wyjazdów. Gdy ja wyjeżdżam, to zwykle muszę się nasłuchać od mamy i siostry "że tobie się tak chce jeździć" lub "przecież te wyjazdy i tak ci nie pomogą", "zamiast przyjechać do matki to jeździsz do jakiegoś głupiego sanatorium" itd. Nie mieszkam z nimi, ja w Łodzi, one w Gdańsku , a czasami czuję się jak małolata.

No i u mnie o wyjazdach decyduje też urlop. Mam tylko 26 dni urlopu, który musi mi wystarczyć i na wyjazd do rodziców (według nich pobyt tygodniowy to za mało), i na podreperowanie zdrowia, i inne sprawy

. No koniec już tego biadolenia. Idzie wiosna, idą święta.. będzie lepiej. Halinko baw się dobrze. Jestem ciekawa jak spodoba Ci się Ustka, jaką bedziesz miałą pogodę. Życzę dużo słoneczka, fajnego towarzystwa, trafionych zabiegów i wszystkiego naj...naj.
