Na walizkach ... czyli poczekalnia ze skierowaniem w dłoni

Tu umieszczamy tematy związane z kolejką i oczekiwaniem na wyjazd do sanatorium.
forumowicz

Re: Na walizkach ... czyli poczekalnia ze skierowaniem w dłoni

Post autor: forumowicz »

Przeczytałam rano post i oczywiście jak to zielonka sanatoryjna musiałam sobie popatrzeć na Iwonicz. Klimatycznie. Ode mnie horrendalnie daleko ale myślę, że bym się tam dobrze czuła. Chciałabym też po 25 latach zobaczyć Bieszczady. Tak sobie też pomyślałam...że często marudzę ( nie lubie3 Ciechocinka, palaczy w pobliżu , wyjazdów listopadowych...) Ale zawsze mam szczęście do fajnych ludzi i jakoś potrafię sobie wszędzie czas zorganizowac I przyszła myśl kolejna..jeszcze tylko 12 miesięcy. 😊 .
Trzeba zawsze szukać pozytywów są wszędzie!
Awatar użytkownika
Atina
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 13164
Na forum od: 19 sie 2011 09:29
Oddział NFZ: Pomorski
Podziękował: 158 razy
Podziękowano: 76 razy

Re: Na walizkach ... czyli poczekalnia ze skierowaniem w dłoni

Post autor: Atina »

Pozytywne myślenie działa ....cuda nawet w listopadzie ;)
Lipiec w Bristolu może także być klapą bez tego :roll: myślenia.
Oj to temat ,,Na walizkach,, trzeba uciekać i czekać do wiosny aby tu swobodnie siedzieć :lol: :? :lol:
zbigniew165
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 6256
Na forum od: 03 maja 2016 22:43
Oddział NFZ: Łódzki
Staż sanatoryjny: 10
Podziękował: 73 razy
Podziękowano: 97 razy

Re: Na walizkach ... czyli poczekalnia ze skierowaniem w dłoni

Post autor: zbigniew165 »

Czytam Wasze posty w których piszecie, że Martinka wybrzydza na swój przydział z ZUS do Iwonicza. Nie czytaliście wszystkich jej postów w innych tematach z których ja wiem, że jej niechęć do tego sanatorium wynika jeszcze z innych okoliczności. Nie tylko to, że była w tym sanatorium Wisła już kilka razy i że nie podoba się jej ta miejscowość. Są schorzenia, które dyskwalifikują bycie na dużych wysokościach, gdzie trzeba codzienne chodzić i wchodzić do obiektu spacerując, żeby nie siedzieć w pokoju. Nie byłem w Iwoniczu, byłem blisko, bo w Polańczyku, ale wiem, że Wisła jest położona dość wysoko. Nie wszyscy są tak sprawni, że mogą codziennie śmigać po górach, a wieczorem jeszcze iść na tańce. To samo przeżyłem w Ustroniu w Równicy, do którego również trzeba się wspinać, stromym podejściem,żeby nie nadkładać drogi. Poproszę o mniej uszczypliwości w stosunku do Martinki, która ma swoją opinię o miejscu, gdzie ją zesłano.