Albo wygrał telefon razem z portkami
Z życia pewnej kamienicy :)
Proszę by każdy nowy wątek rozpoczynał się wierszem. Najlepiej by to był wiersz autora wątku, ewentualnie wiersz na temat sanatorium.
Uwaga! Jeśli wstawiacie czyjąś twórczość, pamiętajcie, że powinniście posiadać zgodę autora lub właściciela praw na publikację. To bardzo ważne.
Proszę też by nie tworzyć tu wątków, które bardziej pasują do działu "Na każdy temat". Niech ten dział będzie wyłącznie związany z twórczością sanatoryjnych poetów
Poza tym obowiązują wszystkie zasady z regulaminu ogólnego pisania postów na forum dostępnego tu viewtopic.php?t=10
- malgorzatas
- Przyjaciel forum

- Posty: 58948
- Na forum od: 16 lis 2013 14:16
- Oddział NFZ: Wielkopolski
- Staż sanatoryjny: 6
- Podziękował: 1 raz
- Podziękowano: 2 razy
- BozenaMat
- Super Kuracjusz

- Posty: 6393
- Na forum od: 24 lip 2018 18:32
- Oddział NFZ: Małopolski
- Staż sanatoryjny: 2
- Podziękował: 6 razy
- Podziękowano: 29 razy
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
1. ANDY
Marianek sprzedał telefon, by mieć na bilet powrotny do domu.
Marianek pokićkał pi i zablokowało tel.
Włożył tel. do kieszeni i siadając uszkodził go (135 kg podziałało jak prasa hydrauliczna)
W najgorszym wypadku ukradli
2. Małgosia
Marianek zgubił karteczkę z wytycznymi jak ładować telefon.
3. Florka....... czekamy
Co jeszcze................ kto jeszcze????????????? Nagroda czeka
- BozenaMat
- Super Kuracjusz

- Posty: 6393
- Na forum od: 24 lip 2018 18:32
- Oddział NFZ: Małopolski
- Staż sanatoryjny: 2
- Podziękował: 6 razy
- Podziękowano: 29 razy
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
1. ANDY
Marianek sprzedał telefon, by mieć na bilet powrotny do domu.
Marianek pokićkał pi i zablokowało tel.
Włożył tel. do kieszeni i siadając uszkodził go (135 kg podziałało jak prasa hydrauliczna)
W najgorszym wypadku ukradli
Może zamienił na X razy sześciopak
2. Małgosia
Marianek zgubił karteczkę z wytycznymi jak ładować telefon.
Wpadł mu telefon do WC
Albo wygrał telefon razem z portkami
3. Florka....... czekamy
Co jeszcze................ kto jeszcze????????????? Nagroda czeka
[/quote]
-
forumowicz
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
Zdawałoby się, że po sanatoryjnych perypetiach Marianka nadszedł błogi spokój. No powiem szczerze błogi spokój nie był tym czego tak naprawdę oczekuję od życia. Przyszły jesienne słoty, gdybym nawet miała psa, gdyby nawet był z kulawą nogą to i tak niemożliwym byłoby dla mnie ruszyć na dłużej szanowne cztery litery z czterech ścian. Co do tych ścian...Z wrodzoną mi umiejętnością omijania śmierdzących problemów szerokim łukiem z uporem maniaka pomijałam wzrokiem niebagatelnych gabarytów naciek w narożu pokoju powstały po sławetnej na pół Szczecina próbie przenosin wersji wczasów all inclusive przez sąsiadów. Opcja wniesienia i napełnienia basenu będącego standardowym wyposażeniem ogrodu i oklejenie pokoju folią (bąbelkową!) w ilości pomagającej się odstresować pękając kuleczki prze okres lat co najmniej 5-ciu) nie powiodła się(. Po skoku sąsiada z wersalki powiodła się za to próba potopu, armageddonu i Sodomy , Gomorii w jednym.
Plakacik Led Zeppelin i narożna zasłonka (nie pierwszej przyznam świeżości) odrobinę poprawiły dyskomfort wizualny.
Mojej kondycji nie ...kijki poszły w odstawkę pojawiły się krakersiki, popcornik , litry lodów o smaku słonego karmelu i tłuszczyk. Powzięłam zatem mocne postanowienia. Po pierwsze użyć swojego niezaprzeczalnego sex appealu i znaleźć Ktosia do odmalowania pokoju , po drugie nieco odokrąglić moje małe co nieco. Trybiki zaczęły pracować...gdzież by rozpocząć polowanie? Park odpada zimno ponuro i mokro...Biblioteka...do tak wymagającej pracy fizycznej bibliofila może i znajdę ale wykończy się biedaczek przy drugiem narożniku...Może Marianek? Niestety moja wybitnie wybujała wyobraźnia podsunęła mi widok 130 kg ciałka balansującego na najwyższym stopniu drabiny a następnie wylatującego z wrzaskiem przez moje lichej jakości okno, co oczywistym skomplikowało by sytuację. O denacie na chodniku nie wspominając.
Udręczona brakiem pomysłów postanowiłam problemik schować, przysypać i przespać. Byleby do wiosny jak to mówią. Po godzinie siedzenia nad gorzką herbatą (cukier wyszedł a ja do sklepiku już nie bardzo) doznałam objawienia! Potancówki 50+! Tego mi potrzeba!
Fryzjer nie potrzebny, ogarnę sama makijaż tyż. Kiecka...wcisnę się w tą kwiecisą z początku lata. Perfum , szpile i jadę z koksem!
Waciki kupię za tydzień pomyślałam zaglądając do nieco pustawego portfela. Na parę lampek wina dla kurażu i szatnię styknie.
Kiecka ledwo weszła. Po wciśnięciu super galotów wyszczuplających i na wdechu nie było już najgorzej. W oparach Tiare de Tahiti wychynęłam z mieszkania Oby tylko znane wszętobylskie gałeczki nie storpedowały mi dobrego nastroju...
Impreza ...dech zaparło. Lekka geriatria ale na chodzie i z przytupem. W szatni bezczelnie wepchała się przede mną jakaś baba. Może i wciągam kalorie jak biedronka mszyce ale ta już zbliżyła się do gabarytów Marianka. Włosy na Loton2000, woń Pani Walewskiej ciągła się za nią na kilometr. Klęska prawie ekologiczna. Jak się okazało babsko wylądowało przy moim stoliku nr 4. Oczywista oczywistość. Plany szybkiego złowienia majster klepki powoli zaczęły się walić jak domek z kart. Po 5 kieliszku wódeczki było mi już wszytko jedno.
Niestety u babsztyla ujawnimy się nie ukrywane pragnienia wyżalenia się na moim ramieniu....Posłuchajcie...
Pani owa (Maria jestem mów mi Mania , Maniutka, Manusia) wróciła jakiś czas temu z sanatorium. Pierwszego w życiu dodam. Staż małżeński 25+, dziatwa sztuk 3 odchowana i oderwana od cyca (niemałego dodam złośliwie). Łóżko małżeńskie zimne, kwiatów (nawet sztucznych) i motyli brak. To tak w wielkim skrócie.
Serducho płonące jak znicz na grobie nieznanego żó=ołnierza oddała (pokazując to w formie podarowanej ulubionej kaszanki z kolacji) Panu siedzącemu obok. O równie słusznych jak ona sama gabarytach i jak założyła odpowiadających im pokładach miłości. Zachowania owego Pana podłamało nieco wiarę w siebie naszej bohaterki ale uznała jawną dezercję za szok , naturalny w tej sytuacji , tudzież wrodzoną nieśmiałość. Pan był tak zaaferowany, że kolejnego dnia zostawił na stole komórkę , która została przejęta przez tłuste łapki naszej kaszankowej amatorki.
Zapaliła mi się w natapirowanej łepetynie nie tyle lampka co latarnia morska wraz z efektami dźwiękowymi wychodzącego w morze parowca. Ale nic to kolejny kielonek i słucham dalej...
Pani spragniona męskiej adoracji i finalnie niespełniona w sanatorium wróciła do domu. Z nieswoją komóreczką w torebce.
Postanowiła wzbudzić w swoim nieco przetartym życiem ogierze płomień zazdrości i niewiele myśląc wysyłała do siebie sms za smsem a w nich mało pruderyjne opisy łóżkowych igraszek i wyznania żarliwej miłości. Małżonek jakość nie pałał chęcią podejrzenia tych intymnych wyznań ale w końcu się udało. Facet wydawało by się mało wylewny, zafókany, miś misiaczek wpadł w furię. Bynajmniej nie dlatego, że jego ślubna na pierwszym wyjeździe przyprawiła mu rogi. O nie! Okazało się bowiem, że jego pojemne chociaż nieco skostniałe serce od dłuższego czasu jest zakontraktowane innej Pani i tylko jego wrodzone poczucie przyzwoitości nie pozwoliło mu obecnej tu połowicy opuścić. Ale w takiej SKANDALICZNEJ sytuacji wyjścia to on nie ma i basta!
Walizki (sztuk 2) spakował. Obraz ślubny ze ściany zerwał i podeptał. Małżonce pod nogi splunął i nie pomny na strumienie rzewnych łezi wyjaśnienia czerwony jak piwonia w czerwcu wypadł z mieszkania. Wrócił jeszcze z półpiętra aby krzyknąć, że rozwód od jutra w toku , pogorszył i tak nie najlepszy stan futryny i wypadł ponownie.
Nasza biedna delikwentka przeżyła taki stres, że przez dwa dni żyła poza ciałem. Ciało owo tylko na tym skorzystało bo głodówka lekko poprawiła jego hmmm...owal. Może też nieco przejaśniła w głowie bo dzielna niewiasta stwierdziła : Primo- że od dawna chciała mieć łazienkę tylko dla siebie. Secundo: Że zdradliwy knur (czyt. małż) na marną myśl nie zasługuje i niech się udławi pierożkami od kochanki, które ta w amoku uczuć setkami dla niego klei. Tertio: Od dzisiaj zacznie oddychać pełną piersią i spróbuje odnaleźć obiekt swoich sanatoryjnych westchnień (czyli Marianka do czego wątpliwości już żadnych nie miałam).
Punkt ostatni raczej jej nie wyszedł pomyślałam patrząc na opuchniętą twarz z rozmazanym tuszem i lekkim obłędem w wodniście niebieskich oczach.
Cholibka cóż ja mam począć?! Udać pełną niewiedzę czy też pomóc niespełnionej miłości (póki co jednostronnej ale kto wie kto wie...)
- malgorzatas
- Przyjaciel forum

- Posty: 58948
- Na forum od: 16 lis 2013 14:16
- Oddział NFZ: Wielkopolski
- Staż sanatoryjny: 6
- Podziękował: 1 raz
- Podziękowano: 2 razy
- BozenaMat
- Super Kuracjusz

- Posty: 6393
- Na forum od: 24 lip 2018 18:32
- Oddział NFZ: Małopolski
- Staż sanatoryjny: 2
- Podziękował: 6 razy
- Podziękowano: 29 razy
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
Pobiłaś mnie na głowę...........
Czyli dopisujemy do zgadywanki Twój typ:......... Mariankowi ukradziono telefon.
Coś mi się wydaje, że jak wena będzie, to pociągniemy te Mariankowe perypetie. Znalazła się nowa mieszkanka kamienicy w osobie Pani Florki i.... nowym okiem spojrzy na życie w sławetnej kamienicy.
Nowe zestawienie:
1. ANDY
Marianek sprzedał telefon, by mieć na bilet powrotny do domu.
Marianek pokićkał pi i zablokowało tel.
Włożył tel. do kieszeni i siadając uszkodził go (135 kg podziałało jak prasa hydrauliczna)
W najgorszym wypadku ukradli
2. Małgosia
Marianek zgubił karteczkę z wytycznymi jak ładować telefon.
Wpadł mu telefon do WC
Albo wygrał telefon razem z portkami
3. Florka
Mariankowi ukradziono telefon
Ale to jeszcze nie to........... podpowiem........ najbliżej jest Małgosia......... z tym WC
- malgorzatas
- Przyjaciel forum

- Posty: 58948
- Na forum od: 16 lis 2013 14:16
- Oddział NFZ: Wielkopolski
- Staż sanatoryjny: 6
- Podziękował: 1 raz
- Podziękowano: 2 razy
- BozenaMat
- Super Kuracjusz

- Posty: 6393
- Na forum od: 24 lip 2018 18:32
- Oddział NFZ: Małopolski
- Staż sanatoryjny: 2
- Podziękował: 6 razy
- Podziękowano: 29 razy
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
1. ANDY
Marianek sprzedał telefon, by mieć na bilet powrotny do domu.
Marianek pokićkał pi i zablokowało tel.
Włożył tel. do kieszeni i siadając uszkodził go (135 kg podziałało jak prasa hydrauliczna)
W najgorszym wypadku ukradli
Jak WC to i prysznic, umywalka ? no chyba nie ukąpał się z nim
2. Małgosia
Marianek zgubił karteczkę z wytycznymi jak ładować telefon.
Wpadł mu telefon do WC
Albo wyprał telefon razem z portkami
3. Florka
Mariankowi ukradziono telefon
I proszę nowe typy......... to nie to
To do kiedy czas trwania zagadki? Kiedy mam podać rozwiązanie??
