Z życia pewnej kamienicy :)

W tym miejscu możecie prezentować swoją twórczość niekoniecznie związaną z pobytem w sanatorium choć i taka mile widziana.
Regulamin forum
Proszę by każdy nowy wątek rozpoczynał się wierszem. Najlepiej by to był wiersz autora wątku, ewentualnie wiersz na temat sanatorium.
Uwaga! Jeśli wstawiacie czyjąś twórczość, pamiętajcie, że powinniście posiadać zgodę autora lub właściciela praw na publikację. To bardzo ważne.
Proszę też by nie tworzyć tu wątków, które bardziej pasują do działu "Na każdy temat". Niech ten dział będzie wyłącznie związany z twórczością sanatoryjnych poetów :)
Poza tym obowiązują wszystkie zasady z regulaminu ogólnego pisania postów na forum dostępnego tu viewtopic.php?t=10
Awatar użytkownika
ANDY12345
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 19801
Na forum od: 26 maja 2018 11:42
Oddział NFZ: Małopolski
Staż sanatoryjny: 3
Podziękował: 4 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: ANDY12345 »

Jak w pralce :lol: :lol: :lol:
Florciu :kwiat: ode mnie.
forumowicz

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: forumowicz »

Pierwsze spotkanie z Rademenesem odbyło się dosyć szybko. Oczywistym z uwagi na gips miałam bardzo ograniczone pole manewru tym niemniej ile można było wykorzystywać lokatorów. Podniosłam tyłek, psa na smycz i ruchem posuwistym z asekuracją (Marianek na szrocie kule mi wynalazł, nieco sfatygowane ale swoją rolę spełniały) skikam sobie po tych naszych masakrycznych schodach a pieseł dzielnie próbuje się do mnie dostosować. Nagle staje jak wryty, w oczach mord i węszy. I wywęszył...kota, który akurat ten moment wybrał na toaletę siedząc na parapecie korytarzowego okna. Dzięki Ci Panie Boże, że Matka Natura obdarzyła mnie chojnie refleksem i puściłam smycz...oddział ortopedyczny już by mnie chyba po takim upadku nie przyjął, bardziej zakład pogrzebowy na Spokojnej. Rolmops bezdźwięcznie wyrwał w długą i z dzikim rozpędem wskoczył na parapet. Rademenes zamarł na ułamek sekundy z podniesioną nogę i językiem przygotowanym do lizania hmmm...tego co tam koty sobie zwyczajowo liżą. Gdyby to było lato obydwoje jak nic leżeliby 2 piętra niżej (kot chociaż przeżyłby ten karkołomny lot). A tak puknęli się w szybę i rozpoczęła się akcja...Ja wrzeszczałam, że mi kto psa zamorduje , Rolmops wrzeszczał (mam wrażenie z dziką satysfakcją) plus wrzask kota (kto słyszał w marcu ten wie). Wylegli wszyscy obecni..czyli akurat wszyscy. Jureczek z Andrzejem wzieli na siebie łapanie psa a Marianek z Bogdanem w tempie jakiego jeszcze u nich nie widziałam wrzeszcząc do kompletu pobiegli ratować kota z łap psa-mordercy.
Totalna wariacja. Po kilkunastu minutach pieseł trafił do mnie (nogi nawet ta w gipsie trzęsły mi się jak galareta – oczami wyobraźni widziałam nieszczęsnego Rolmopsa w stanie agonalnym z przegryzionym gardłem...dziwne ale nie na odwrót).
Co ja się nieszczęsna nasłuchałam od Marianka....lista do wykluczenia mnie z grona publicznego była długa. Powiedziałam tylko z takim spokojem na jaki było mnie stać, żeby tego wyleniałego sierściucha trzymał z daleka i kuśtykając z wcale nieprzejętym sytuacją Rolsiem wróciłam z dumnie podniesioną głową do domu.
Mówiłam Wam, że zmiany w naszym dzikim domu są ogromne.
Szanowna administracja raczyła oddać zapyziały do tej pory strych. Mamy z nami Małgosię , zajefajnie tym bardziej, że dziewczyna obyta widać a jej papuga to klasa sama w sobie (chyba samiec bo powitał mnie słowami „ Co się gapisz stara ruro?” Cygana (tutaj mogę coś pomerdać bo mam totalny mętlik w głowie kto gdzie z kim, dlaczego i po co – może miałam przy okazji upadku jakiś wstrząs mózgu czy cuś...) zajmie wydzieloną część strychu. Plus pies. Oby mniej charakterny niż to moje nieszczęście . Zresztą może to suczka i nie będzie tak źle ?
No i Gienia. Nareszcie przestrzeń na parterze za kamienicą ma lokatora. Poukładana, konkretna ma takie podejście, że Andrzejek nawet w nocy nabrał werwy aby jej to lokum nieco przysposobić.
Kurczę jak ja tych naszych ludzików uwielbiam! Czasami nie znoszę a potem znowu uwielbiam. Co prawda w stan upojenia wpadam zbyt często i mam dzięki nim mieszkanie jak po katastrofie lotniczej ale mam też wsparcie, omleciki, krokieciki, dobre słowo , rozrywkę ...lepiej kończę bo się rozczulę nadmiernie i znowu tusz mi spłynie. (kurczę przecież tuszu nie mam bo snuję się jak to widmo ostatnio.) Bez makijażu i w powyciąganym dresie. Fioletowym na dodatek.
forumowicz

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: forumowicz »

Trzecią część spiszę z komórki , małż od godziny czeka na laptopa. Zadania na studia też więc...krótki spacer z psem (najpiękniejszym na świecie) szybka kąpiel i skrobię Wam końcówkę.
Awatar użytkownika
BozenaMat
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 6394
Na forum od: 24 lip 2018 18:32
Oddział NFZ: Małopolski
Staż sanatoryjny: 2
Podziękował: 6 razy
Podziękowano: 30 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: BozenaMat »

Florciu............. cytując Ciebie........... "jak ja Cię uwielbiam" :D
No rewelacja... i o to właśnie chodziło... by jak każdy coś dorzuci... ciągnąć te wariackie opowieści....... :D
To ja tak w try miga skończę filmik i......... później zerknę na zakończenie. Ale już wiem, że się popłaczę :D Do południa Chmielewska, teraz Ty ......... no rewelacja :kwiat: :kwiat: :kwiat:
Awatar użytkownika
Cygana
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 588
Na forum od: 18 lut 2018 00:29
Oddział NFZ: Wielkopolski
Staż sanatoryjny: 4
Podziękował: 1 raz
Podziękowano: 2 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: Cygana »

WOW :kwiat: :kwiat: nie mogę się doczekać :D :D
Awatar użytkownika
malgorzatas
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 58948
Na forum od: 16 lis 2013 14:16
Oddział NFZ: Wielkopolski
Staż sanatoryjny: 6
Podziękował: 1 raz
Podziękowano: 2 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: malgorzatas »

Florciu :kwiat: super ...płaczę ze śmiechu. ...kwiatki dla Ciebie :kwiat: :kwiat: :kwiat:
forumowicz

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: forumowicz »

Tak się rozpisałam, że zapomniałam o najważniejszym..otóż w kamienicy gruchnęła wieść, że Marianek dostał spadek. Wieść tą przyniosła matula Marianka wraz z garem kopytek. Ponieważ synek przebywał w tym czasie na tzw akcji (czyli węszył) za nowymi fantami co by na browarek zarobić) mamusia przekazała kopytka tudzież wiadomość roku Pani Jadzieńce dokładając komplet świeczek wotywnych nabytych na pielgrzymce do Lichenia. 10 minut po jej wyjściu od pakamerki Gieni po staruszek Małgosi wiedzieli już wszyscy. Konsylium zebrało się przed wejściem do piwnicy deliberując jeden przez drugiego. Vicky skoczyła po precelki, Andrzejek po flaszeczkę ( a jakże) jak i po plastikowe kieliszki i tak siedząc na schodach czekaliśmy na naszego milionera. Bo, że milioner nikt już nie miał wątpliwości. Pomysłów było mnóstwo...rezydencja nad Adriatykiem, Rolls roys, kopalnia diamentów, akcje i obligacje, działki nad morzem, koń arabski ( jeszcze nam kurczę konia w tej menażerii brakuje, najlepiej w kropki plus Pippi w komplecie), obrazy z łasiczką lub inne słynne bohomazy...im butelka była bardziej pusta tym naszych nietuzinkowych pomysłów przybywało. O 21.30 chłopaki pobiegły po kolejne zapasy a my wpadłyśmy z dziewczynami aby Mariankowi na powitanie girlandy powiesić, zostały jeszcze jakieś z zeszłego Sylwestra i baloniki z Happy New Year 2018. Ja z wiadomych względów nie rzuciłam się do pomocy ale Panowie z lubością podziwiali zgrabne odnóża moich wspaniałych sąsiadek dzielnie trzymając krzesełka przy wieszaniu ozdób. Dołożyliśmy też sztuczną dynię z Halloween. Gienia wystrząsnęła z pakamerki konfetti ot tak dla wzmocnienia efektu końcowego. Efekt chyba nam wyszedł bo Marianek wracając prawie o północy z wypchanym do granic możliwości wózkiem zamarł w bezruchu po wejściu na korytarz...
forumowicz

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: forumowicz »

No i mamy zagwozdkę...co za spadek dostał Marianek? Piszcie kochani coś się wybierze i pociągnie temacie dalej😗
Awatar użytkownika
BozenaMat
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 6394
Na forum od: 24 lip 2018 18:32
Oddział NFZ: Małopolski
Staż sanatoryjny: 2
Podziękował: 6 razy
Podziękowano: 30 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: BozenaMat »

Florcia......... jesteś Wielka ....... :kwiat: :kwiat:
Pomyślę przed snem, co to Marianek za spadek dostał......... a teraz jeszcze takie moje spojrzenie na wkroczenie Marianka do kamienicy :D

Stałam na tym chybotliwym krzesełku, co to Andrzejek usiłował utrzymać w jako takiej stabilności, co bym nie fiknęła, bo co jak co… ale normę szwów to już mam na 3 lata w przód…. starając się utrzymać równowagę, a nie było to łatwe… Andrzejek ziorał na moje w getry obleczone nózięta… daleko im do doskonałości więc nie wiem co Go tak zaabsorbowało, ale nijak szło Mu ten stołeczek utrzymać. W jednej ręce miałam ostatnią girlandę do powieszenia, w zębach trzymałam tasiemkę (Zosieńka ją wysnuła z galotek wnusia, ale była niczego sobie… oczywiście tasiemka… Zosieńka zresztą też, bo te procenty cośmy na poczet spadku spożyli zrobiło swoje), co by nią przytwierdzić ową girlandę nijak było mi warknąć do Andrzejka, by lepiej przyłożył się do trzymania krzesełka. Niepomna na czym stoję… i kto dba o utrzymanie poziomu mojego stania… majtnęłam nózią i Andrzejek dostał (może nie solidnego, ale zawsze jakiegoś) kopa pod żebra. Opamiętałam się co też ja wyczyniam w momencie brania zamachu, ale nózia już poleciała, to dzieło zostało dokonane… Andrzejek wrzasnął, ja ledwie, ledwie zeskoczyłam na posadzkę… ale tak niefortunnie, że pociągnęłam girlandę za sobą, która spadła i oplotła Rademenesa, co to jak zwykle pętał się pod nogami. Zaskowyczał, pierzchnął przed siebie, za nim skoczył Rolmopsik… w sam raz pod nogi nadchodzącego Marianka…….. który zamarł… zrobił krok w tył… następnie znów w przód….. i pewno tańczyłby tak do rana, ale Florcia zawołała……….
- spadek żeś dostał…….. gadaj jaki
Wszystkie głowy… a było ich niemało… skierowały się na Marianka i wyczekiwaliśmy…… Cisza jak makiem zasiał, gdy nagle… ”co się gapisz stara ruro”. To papuga Gosi chciała zacnie powitać wchodzącego, ale znów wyszło jak wyszło… zacność w naszej kamienicy??
Staliśmy tak, patrzyliśmy na Marianka… Marianek na nas…. wreszcie Gienia wpadła na pomysł, jak ratować sytuację. Chwyciła kubeczek, nalała sporą miarkę procentów i podając potykającemu się o własne nogi Mariankowi wrzasnęła:
- natentychmiast gadaj jaki spadek mamy
No dobra........ może być, że mamy :D Marianek ma szczodre serce, spadkiem się z nami podzieli.


No to zaczyna się zabawa........... :D Cóż to Marianek w spadku dostał??
Ja opcjonuję, że kocicę Klakierkę, co by Rademenes miał towarzyszkę życia :D
forumowicz

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: forumowicz »

Czy ta szczecińska kamienica może być " nasza"?
Załączniki
848-4c49b7862dda0b24e740ff9f873b4cc4.jpg
ODPOWIEDZ