Z życia pewnej kamienicy :)

W tym miejscu możecie prezentować swoją twórczość niekoniecznie związaną z pobytem w sanatorium choć i taka mile widziana.
Regulamin forum
Proszę by każdy nowy wątek rozpoczynał się wierszem. Najlepiej by to był wiersz autora wątku, ewentualnie wiersz na temat sanatorium.
Uwaga! Jeśli wstawiacie czyjąś twórczość, pamiętajcie, że powinniście posiadać zgodę autora lub właściciela praw na publikację. To bardzo ważne.
Proszę też by nie tworzyć tu wątków, które bardziej pasują do działu "Na każdy temat". Niech ten dział będzie wyłącznie związany z twórczością sanatoryjnych poetów :)
Poza tym obowiązują wszystkie zasady z regulaminu ogólnego pisania postów na forum dostępnego tu viewtopic.php?t=10
Awatar użytkownika
malgorzatas
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 58948
Na forum od: 16 lis 2013 14:16
Oddział NFZ: Wielkopolski
Staż sanatoryjny: 6
Podziękował: 1 raz
Podziękowano: 2 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: malgorzatas »

Witam mieszkańców "kamienicy"
Na horyzoncie słoneczko ale lokatorzy jeszcze śpią, to ja cichutko zejdą na stragan jakąś zielenią sałatę kupić i rzecz jasna kefirek. ...I drożdżówki. ..oczywiście dla wszystkich :serce:
Trzymajcie się cieplutko....
Lokatorka Gosia...
Awatar użytkownika
BozenaMat
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 6394
Na forum od: 24 lip 2018 18:32
Oddział NFZ: Małopolski
Staż sanatoryjny: 2
Podziękował: 6 razy
Podziękowano: 30 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: BozenaMat »

Kamienica już się budzi........... i śpij tu człeku, jak trzaskanie drzwiami działa jak kanonada na drawskm poligonie :D
Jedna w tym dobra rzecz......... nie muszę mieć budzika :D

Witajcie ranne ptaszki. :kwiat:

Gosia, to jak nasza dobra Dusza..... i kefirek przyniesie i drożdżóweczką uraczy...... jak nic ściepkę na te drożdżóweczki przyjdzie zrobić, bo nie idzie, no nie idzie tak żerować na Jej dobrym sercu :D

Andrzej, to nocą ma myślenie, no ma...... ale nazwa Bagatelka mi się podoba. Jak innym też, to jestem za, ale niech Florcia (pomysłodawczyni) zdecyduje :)

Florciu...... to dziś rozpoczęta wczoraj przez Ciebie zabawa.......... jaki spadek dostał Marianek :D

Wczoraj typowałam, że - kotkę Klakierkę, dziś dorzucam:
- całą furmankę Wódki Gold Wasser - z kawałkami złota (bedzie zamiast chmielu i co ważniejsze.. złom w tym jest)
- czołg z demobilu
- opłacony pobyt w Sanatorium


Kto jeszcze ma jakieś pomysły, co Marianek mógł odziedziczyć??? Pewno wieczorkiem Florcia zdradzi ową tajemnicę :D
Awatar użytkownika
malgorzatas
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 58948
Na forum od: 16 lis 2013 14:16
Oddział NFZ: Wielkopolski
Staż sanatoryjny: 6
Podziękował: 1 raz
Podziękowano: 2 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: malgorzatas »

Ja już swój typ na spadek podałam ...ale dodam że może to nowy wózek na złom.. ;)

Co do kamienicy....to może być ZJAWISKOWA...TĘCZOWA...

zjawiskowa bo to fikcja...a tęczowa bo kolorowi ludzie tutaj mieszkają.... :D

Miłego dnia dla wszystkich...zaraz odwiedzi mnie koleżanka z pracy...przyjdzie obejrzeć łazienkę... :) bo tez chce zrobić remont i szuka fachmana :)
Awatar użytkownika
BozenaMat
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 6394
Na forum od: 24 lip 2018 18:32
Oddział NFZ: Małopolski
Staż sanatoryjny: 2
Podziękował: 6 razy
Podziękowano: 30 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: BozenaMat »

Gosiu........... poleć Jej Jureczka :lol: :lol:
Awatar użytkownika
malgorzatas
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 58948
Na forum od: 16 lis 2013 14:16
Oddział NFZ: Wielkopolski
Staż sanatoryjny: 6
Podziękował: 1 raz
Podziękowano: 2 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: malgorzatas »

Ona wdowa to Jureczek by tam za długo siedział... :lol: :lol: :lol:
Awatar użytkownika
BozenaMat
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 6394
Na forum od: 24 lip 2018 18:32
Oddział NFZ: Małopolski
Staż sanatoryjny: 2
Podziękował: 6 razy
Podziękowano: 30 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: BozenaMat »

O to nie........... Jureczek się nam w kamienicy przyda :D
Awatar użytkownika
malgorzatas
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 58948
Na forum od: 16 lis 2013 14:16
Oddział NFZ: Wielkopolski
Staż sanatoryjny: 6
Podziękował: 1 raz
Podziękowano: 2 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: malgorzatas »

Idę myśleć nad nazwą KAMIENICY....i co Marianek dostał w spadku...do zobaczyska :)

ANDY :kwiat: chyba zwiedzi całe miasto w poszukiwaniu nazwy... ;) :)
Awatar użytkownika
BozenaMat
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 6394
Na forum od: 24 lip 2018 18:32
Oddział NFZ: Małopolski
Staż sanatoryjny: 2
Podziękował: 6 razy
Podziękowano: 30 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: BozenaMat »

Czekamy na te wieści od Marianka, cóż to za spadek Mu się trafił, a tymczasem opowiem Wam coś.


Hu hu ha, hu hu ha…. nasza zima zła

Pierwsze dni z lekkim śniegiem i mrozikiem, a ja mam wrażenie, że Syberia pcha się nam bez wizy przez zieloną granicę… zostawiwszy paszport pod poduszką. Jakoś jeszcze nie pożegnałam się z latem, tudzież równie piękną jesienią, a tu szczypie w nos, szczypie w uszy. Wprawdzie matula zawsze mi mawiała, szal… czapka… ciepłe majty… i możesz gwizdać na zimę. Gwizdać nie będę, bo to damie (ha ha.. ja i dama, ale co tam) nie przystoi, szal mam, a jakże… jedwabny, czapki to ja nigdy nie miałam, ale wszelkie cieplejsze odzienie mam z kapturkiem… za to majty (te co to matula w dobroci serca sprezentowała mi na 18 urodziny)…oddałam Zosieńce, gdy brakło Jej bielizny dla wnuczka. Majty były porządne, tkane przez socjalistyczne przodownice pracy, Zosieńka po wypraniu ich, podarowała córce Jadzieńki, gdy Ta przyjechała do nas i zapomniała zabrać wyprawkę dla ledwie co narodzonego bobaska. Zima lubi namieszać, oj lubi. Przez nią nasz Marianek w ubiegłym roku przez tydzień był celebrytą Szczecina. Gdzie człek się nie obrócił….. wszędzie info o Marianku. Zza każdego roku wyskakiwała gęba naszego sąsiada i aż bałam się otwierać lodówkę, by i tam nie natknąć się na podobiznę Marianka… co też wyszło mi na dobre, bo 2 kilo poszło się bujać i te fałdki na bioderkach jakoś z deczka zniknęły. A wszystko przez nieprzewidziane zawirowania pogodowe. Bo kto to widział śnieg w lutym??

Tak więc jakoś tak na przednówku, ciężko było upolować jakiś złom, puszeczki czy makulaturę, bo akurat wtedy sypnęło tym białym draństwem, wszystko pokryła puchowa pierzynka (niech to dunder świśnie… szłam do pracy jak w tunelach, a trzeba wiedzieć, że mam lekką klaustrofobię)… wtedy to nastały ciężkie czasy dla Marianka. Może i gdzieś leżał ten drogocenny materiał, co by można było go wymienić na złocisze, które z kolei były by przydatne do zakupu napojów chmielowych. Ale jak się przekopywać przez te zwały białego g…na ?? Akurat do Marianka zawitał Boguś… po roku w zamknięciu, pozbawiony złocistego napoju, czuł się jak człek od tygodnia przemierzający Saharę, z obłędem w oczach szukający oazy. Oczka rozbiegane, jęzor wisiał aż do pasa….. i co tu robić? Jadzieńka niechcący podsunęła chłopakom sposób na zdobycie gotówki. Któregoś wieczoru miast klepać swe modły z radyjkiem, wybrała się do kościoła, a bo to potrzeba była nader ważna. Otóż Jadzieńka chciała sypnąć groszem w intencji swego wnuczka, co to już trzeci raz został relegowany ze szkoły. Modły w domowym zaciszu o to, by wnuczek się opamiętał i zaczął wieść jak nie wzorowe, to choć w miarę porządne życie, bez chuliganienia się, bez łażenia po cudzych mieszkaniach, w poszukiwaniu wszelkiego dobra, co by mógł spieniężyć na swoją nową pasję… czyli gry video…. jakoś nie pomagały. Poszła więc wyżej, a że za daleko Jej się łazić nie chciało… padło na nasz parafialny kościółek. Marianek jako ten uczynny człeczyna kobietę z honorami pod wierzeje odprowadził, bo to noc, licho nie śpi… niech babina bezpiecznie uda się w uświęcone miejsce. A że ziąb był… wszedł z Nią, co by nie czekać na zewnątrz. No bo jak to… zaprowadził, to i bezpiecznie odprowadzić trza. Jadzieńka sypnęła brzęczącym groszem do skarbony, modły wykonała, a u Marianka oczka się zaświeciły. Znalazł wreszcie bank, co udzieli Mu potrzebnego na chmiel kredytu.
Nazajutrz skrzyknął Bogusia i pomaszerowali ku skarbonie. Nie przewidzieli, że kościelnemu w tym czasie zachce się wymieniać świece. Gdy grosz ze skarbony posypał się na posadzkę… dźwięcznie zabrzęczał… kościelny się ocknął, bo akurat mu się przysnęło i przyłapał delikwentów. A że miał siostrę, co to pracowała w szczecińskim radiu… to dalej już wiadomo. Marianek z Bogusiem wprawdzie nie wylądowali w areszcie, bo to i czyn mało szkodliwy był, poza tym dzielnicowy jakoś dał się ubłagać, co by nam chłopaków nie zabierali, mamony nie zdążyli zwinąć… skarbonę własnymi rencyma naprawili… ale przez tydzień było o Nich głośno w lokalnym radiu, ich podobizna straszyła nas z osiedlowej gazetki, nawet wikary całe kazanie w niedzielę poświęcił Mariankowi. Proboszcz przezornie umył ręce od całej sprawy, a to li tylko dlatego, że miał wielką obawę przez kolegami Marianka, którzy pewno by murem za kumplem stanęli i scyzorykami poprzebijali by opony w tej wypasionej furze kaznodziei. A że wikary swego własnego środka lokomocji nie posiadał, to gniew kumpli Marianka co najwyżej mógł przybrać inną formę… A wiadomo… jak lanie po pysku w poniedziałek (po kazaniu) wikaremu spuszczą…. do następnego kazania w niedzielę śladu nie będzie i z pikną twarzyczką na ambonę se wylezie.

Ciekawe co w tym roku zima nam zaserwuje, a już się dzieje, oj dzieje. Od wczoraj Marianek łazi z Rademenesem pod pazuchą albo go na smyczy ciaga… jak można ciągać kota na smyczy, jak on przecie zawsze chadza własnymi drogami, a nie tak przy nodze pana… No ale po incydencie z Rolmopsem, to Marianek ma wielkie obawy przed puszczeniem Rademenesa samopas. Wczoraj tak kłaki fruwały, że dziś to biedne kocisko wygląda (a bo to ostatnio wyglądał lepiej?) jak ta moja narzuta po prababci pogryziona latami przez mole. Sierść poprzerzedzana, z gołymi plackami skóry prześwitującymi tu i ówdzie… jakby biedaka Apacze nieudolnie oskalpowali…. dosłownie żal patrzeć.
Nas też żal, znaczy się mieszkańców kamienicy. Otóż dowiedzieliśmy się, że Marianek jakowyś spadek dostał….. i jak na razie to jeszcze nie rozczailiśmy co to Mu się trafiło… czekamy na wieści od samego spadkobiercy, bo mamusia Marianka chyba zielona w temacie…. I tak czekając ciekawość Nas po kawałku zżera……. Jak nic li tylko kosteczki zostaną, jak Marianek będzie przeciągał wyjawienie tajemnicy. Oj życie, życie… ni ma letko……….. :D
Hu hu ha… hu hu ha….. znów przyszła do nas zima zła :D
Awatar użytkownika
ANDY12345
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 19801
Na forum od: 26 maja 2018 11:42
Oddział NFZ: Małopolski
Staż sanatoryjny: 3
Podziękował: 4 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: ANDY12345 »

Oby nie zżarła jak rdza poloneza :lol: . Niestety nic na mieście nie znalazłem wszystkie odremontowane. Zostają te moje co je późnym wieczorem pokazałem, jak Wam się podobają ? ciekawe jakby admin zapatrywał się na kolekcję szopek (a mam ich trochu, a w styczniu kolejna wystawa) i pod jakim tematem zamieścić ? Jak zapatrujecie się na ten pomysł przybliżenia obrzędów niestety nie sanatoryjnych na forum ?
Miałem jeszcze "Groteska" ale już jest teatr o tej nazwie :D
Awatar użytkownika
malgorzatas
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 58948
Na forum od: 16 lis 2013 14:16
Oddział NFZ: Wielkopolski
Staż sanatoryjny: 6
Podziękował: 1 raz
Podziękowano: 2 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: malgorzatas »

Oby tylko Mariankowi i jego towarzyszom od browara nie przyszło do głowy zdjąć dzwon z wieży kościelnej :) oj ustawił by się na kilka lat....

A zima super...koleżanka odprowadzona i kijki przewietrzyłam ....pierwsze jak weszłam do domu to udałam się do "kamienicy" się nie zawiodłam :serce: dla Ciebie Bożenko i jeszcze :kwiat: :kwiat: :kwiat:
ODPOWIEDZ