Z życia pewnej kamienicy :)

W tym miejscu możecie prezentować swoją twórczość niekoniecznie związaną z pobytem w sanatorium choć i taka mile widziana.
Regulamin forum
Proszę by każdy nowy wątek rozpoczynał się wierszem. Najlepiej by to był wiersz autora wątku, ewentualnie wiersz na temat sanatorium.
Uwaga! Jeśli wstawiacie czyjąś twórczość, pamiętajcie, że powinniście posiadać zgodę autora lub właściciela praw na publikację. To bardzo ważne.
Proszę też by nie tworzyć tu wątków, które bardziej pasują do działu "Na każdy temat". Niech ten dział będzie wyłącznie związany z twórczością sanatoryjnych poetów :)
Poza tym obowiązują wszystkie zasady z regulaminu ogólnego pisania postów na forum dostępnego tu viewtopic.php?t=10
Awatar użytkownika
jacky6
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 7268
Na forum od: 05 mar 2014 14:39
Oddział NFZ: Śląski
Staż sanatoryjny: 8
Podziękował: 34 razy
Podziękowano: 36 razy

Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: jacky6 »

BozenaMat pisze: 02 gru 2018 21:48 Mam prośbę do wszystkich, którzy czytają te humoreski i chcą dołączyć, by coś napisać.
Wszystkie postaci, które dotychczas występują, są już „obsadzone”,
bardzo proszę się pod te osoby nie podszywać.
Jeżeli ktoś chce dołączyć… niech zrobi to na swoim Nicku, bądź wybierze sobie jakiś (ale nie z osób już przedstawionych w opowiadankach)

Na razie jedynie czytam i czekam na rozwój wydarzeń.
Nicków w kieszeni mam co nie miara - ale i tak mi żaden kotek ani piesek nie podskoczy ani nie zahauczy.
Zamiast piwnicznej produkcji % nieokreślonej proporcji bimberka wolę się wybrać na degustację śliwowicy łąckiej, czasami miewa ona korek nie niedopasowany ale pozornie szczelny choć złotym sznurkiem opasany...
:mrgreen: :ugeek:

Awatar użytkownika
ANDY12345
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 19834
Na forum od: 26 maja 2018 11:42
Oddział NFZ: Małopolski
Staż sanatoryjny: 3
Podziękował: 4 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: ANDY12345 »

Obawiam się, że po tym sprawdzeniu nocka i może następne nie będą takie spokojne :lol: :lol: :lol: :lol:
Awatar użytkownika
Cygana
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 591
Na forum od: 18 lut 2018 00:29
Oddział NFZ: Wielkopolski
Staż sanatoryjny: 4
Podziękował: 1 raz
Podziękowano: 2 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: Cygana »

Kolorowych...DOBRANOC :D :kwiat:
Awatar użytkownika
ANDY12345
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 19834
Na forum od: 26 maja 2018 11:42
Oddział NFZ: Małopolski
Staż sanatoryjny: 3
Podziękował: 4 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: ANDY12345 »

I dzień dobry, kto może to śpi :lol:
forumowicz

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: forumowicz »

Tak krótko mnie nie bylo a tu proszę...
Nowego Marianka do Szczawna musimy wysłać. Dojdzie do normalnego stanu. Może nawet nie będzie w panice przed kobitkami uciekał? 😂
Gosiu mam dla papuga ( gdzieś go tam Cześkiem nazwałam) oscypki . Koziego. Oby nam tylko kozich dźwięków po spożyciu nie wydawał. Bozenko dla Ciebie cieplutkie barchany z reniferkiem. Dla całej reszty naleweczke z malin od gospodyni. Może sliwowica to to nie jest, ale dla takich mało światowych acz zacnych i szczerych ludzi wystarczy.
Miłego dzionka! Pora zamarznięte auto odszronić i ruszyć w codzienność...😗
Awatar użytkownika
BozenaMat
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 6423
Na forum od: 24 lip 2018 18:32
Oddział NFZ: Małopolski
Staż sanatoryjny: 2
Podziękował: 7 razy
Podziękowano: 45 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: BozenaMat »

jacky6 pisze: 02 gru 2018 22:26
Na razie jedynie czytam i czekam na rozwój wydarzeń.
Jacky ........ Chyba tych wydarzeń już trochę było... a takie spojrzenie świeżym okiem może wnieść coś fajnego w te opowiadanka. Albo dać nam nowe tematy do pisania. Tak po prawdzie, to zaczynam widzieć już "dno" tej studni z pomysłami. Liczę na Was, że coś podrzucicie.
jacky6 pisze: 02 gru 2018 22:26
Nicków w kieszeni mam co nie miara - ale i tak mi żaden kotek ani piesek nie podskoczy ani nie zahauczy.
A to Ty nie znasz naszych pupili....... całkiem dobrze sobie poczynają....... co niebawem nie omieszkam przedstawić. Tekścik się pisze i... uchylę rąbek tajemnicy, że piękny garnitur od Armaniego pójdzie się bujać....... :D :D :D

Florcia... miło Cię widzieć po tych wojażach. Ależ Cię ukocham za te barchany. Jak nic teraz już niestraszne mi będą te nocne spacery :kwiat: :D

Andrzej....... tłukłeś się o 4 w nocy jak Marek po piekle... :evil: ..... mam Ci meliskę wieczorem serwować, co byś spokojnie spał? :D

Zapowiada się ładny dzień. Mrozik puścił... słonko wyziera... miłego dnia wszystkim mieszkańcom (i przechodniom) życzę :)
Tekścik się pisze, zwierzaki rozrabiają... żyje nasza kamienica........ i to jak żyje :D
Awatar użytkownika
GIENIA
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 22216
Na forum od: 18 maja 2016 10:12
Oddział NFZ: Małopolski
Staż sanatoryjny: 16
Podziękował: 267 razy
Podziękowano: 138 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: GIENIA »

Dzień dobry Wszystkim :D

Idę zobaczyć , czy mnie nie ma na zewnątrz ;) ... miłego .. :D
Awatar użytkownika
malgorzatas
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 58950
Na forum od: 16 lis 2013 14:16
Oddział NFZ: Wielkopolski
Staż sanatoryjny: 6
Podziękował: 1 raz
Podziękowano: 2 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: malgorzatas »

Dzień Dobry BAGATELKO :D
Przepraszam że dzisiaj nie przyniosłam drożdżówek i kefirku...ale nie mogłam się obudzić...CZESIU....( moja papuga..tak ja nazwała Florka :kwiat: ) od rana mi nad uchem śpiewała...Ach śpi kochanie :lol: ...myślałam że to sen a ta się oscypków najadła co to jej Florcia przywiozła i zebrało jej się na kołysanki..Potem włączyło się radio Jadziuni...i miałam Disco...i różaniec w jednym... ;)

Dobrze że jesteśmy w komplecie ... :D

Może ktoś przygarnie to moje ptaszysko na 2 dni...wyjeżdżam i nie chcę jej samej zostawić...a nie zabiorę bo jadę autokarem i mi wstydu narobi...jak do wszystkich będzie gadać....Co się patrzysz stara ruro :roll: :oops: chyba bym ze wstydu się spaliła :lol: :lol:

Do zobaczyska :serce:
Awatar użytkownika
BozenaMat
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 6423
Na forum od: 24 lip 2018 18:32
Oddział NFZ: Małopolski
Staż sanatoryjny: 2
Podziękował: 7 razy
Podziękowano: 45 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: BozenaMat »

No tak.......... zamknęłam sobie Worda bez zapisania i tekst o Czesiu poszedł się bujać.......... :evil:

No nic.......... idę sobie w świat :D Trza będzie pisać od nowa :D Ale to później....... miłego :)
Awatar użytkownika
BozenaMat
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 6423
Na forum od: 24 lip 2018 18:32
Oddział NFZ: Małopolski
Staż sanatoryjny: 2
Podziękował: 7 razy
Podziękowano: 45 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: BozenaMat »

Kto przygarnie Czesia?

No i mamy następny problem w Bagatelce. Te problemy to się lęgną jak grzyby po deszczu. Jak nic trza uradzić, co zrobić z Czesiem w czasie nieobecności Gosi. Problem nie lada, bo nie może tak być, by Czesio spędził samotnie te dwa dni. Jak to kobity w try miga się zroganizowały… nie było na co czekać i zwołałyśmy naradę. Padło na mieszkanko Cygany. Wprawdzie dziewczyna cichutko oponowała, wykręcając się, że jeszcze mieszkanko nie jest gotowe, nie wysprzątane, że nie ma na czym siedzieć, że to i owo. Ale czy to wygra z czterema harpiami, co to zaplanowały już wsio ze szczegółami? Inne mieszkania do przeprowadzenia w nich debaty odpadły… a to z wielu powodów.

I tak mieszkanie Gieni na czas jakiś było spalone. Po pierwsze bałyśmy się tam zadekować, bo licho wie czy ci antyterroryści nasze wyjaśnienia co do mordu przyjęli. A jak tak cichaczem inwigilują je…. i dniem i nocą jest pod obserwacją tych policajów zza Odry? Lepiej na zimne dmuchać. Poza tym od mieszkania Alego oddziela Gienię li tylko ten lichy kilimek, to jak nic Ali swym czarnym uchem wszystkie te nasze przekrzykiwania wyłapie i się to później po całej kamienicy rozniesie. O nie… debata ma być jawna tylko dla zainteresowanych.
Moje mieszkanie na czas jakiś zajął Marianek. Ukrywa się w nim przed tym kumplem (MaRiAnKiem) , co to razem wyprawiają się w poszukiwaniu makulatury. A właśnie. Wyjaśniła się sprawa podebrania tożsamości naszemu Mariankowi. Ile to ja razy mówiłam… „zamykaj Marianek wierzeje do mieszkania, bo jeszcze kto wlizie i Ci dobytek zajuma… szczególnie ten akt notarialny co do spadku”… Ale gdzie tam. Marianek ufny człeczyna, to zamykał 2 dni, później wrócił do starych nawyków. Wychodząc ciepał drzwiami aż tynk leciał i zbiegał na dół, co by być jako ten pierwszy przy śmietniku i załapać się na wszelkie dobro, co to ludziska wieczorem w kosz ładowali. No i Marianek się doigrał. Kumpel se wlazł do mieszkania Marianka, dowód tożsamości zajumał i jako Marianek po kamienicy nam hasał. Nawet ja dałam się nabrać… rosołkiem ugościłam, wycieraczkę do snu wynajęłam. No ale ja to tak trochę ślepawa, czas mi po okularki się wybrać… to nie dziw, żem chłopiny nie poznała. Jeszcze to wołanie o kaszankę…. jak nic mnie zmyliło. Tak więc Marianek na czas jakiś przeniósł się do mnie, ja do Niego… że niby łatwiej przyjdzie mi z sobowtórem się dogadać. Ale trza przyznać… kumpel Marianka niczego sobie… ma chłopina polot. Pewnikiem jeszcze zawita do naszej kamienicy… jak już Marianek się odfocha i razem z imiennikiem kumplem strzelą se ze 3 chmieliki.
Frorci mieszkanko jakoś tak po tym Jej wojażu z deczka zabałaganione. Jeszcze całkiem się nie rozpakowała, ciuszki wszędzie się walają, na stoliku tom nawet barchany w reniferki dojrzała… jak nic i sobie kupiła, bo jedne to mi sprezentowała (kochana kobitka, tak dbać o mnie… lepiej niż moja matula). W kuchni napoczęta naleweczka z malin (pewnikiem się po tej podróży nią rozgrzewała, bo cosik wczoraj dozorcy się przysnęło i jakoś licho palił) i nadgryziony kozi oscypek.
Siłą rzeczy mieszkanie Gosi odpadło. Jak tu przy zainteresowanym (czyli Czesiu) prowadzić dysputy?

I tak zadekowałyśmy się u Cygany, każda se przytachała swoje krzesełko, tudzież znalazły się jakieś napoje, co by wspomóc nasze myślenie. Florcia zabrała tę napoczętą naleweczką, Gosia jakiś likierek, a i u Cygany znalazło się co nieco.
I tak drogą eliminacji ustaliłyśmy kto na dwa dni otrzyma w spadku Czesia.

Marianek w przedbiegach odpadł. Wprawdzie chętnie by Czesia przygarnął, ale wszystkie zgodnie odrzuciłyśmy ten pomysł. Powodów znalazło się kilka.
1. Marianek człek elokwentny, z Czesiem by niejedną dyskusję sobie uciął, pogawędki pewnikiem by i do samego rana były, ale papuga pojętna, a że dyskrecją nie grzeszy, to na drugi dzień cała kamienica by o tych pogawędkach wiedziała. Poza tym zasób słownictwa Czesia powiększał się w zastraszającym tempie, trzeba było ograniczyć nauki. I tak ptaszysko przeskoczyło ze 3 klasy ptasiej edukacji. Jeszcze by nam papugę zabrali i nie daj Boże w TV pokazywali czy jako objazdowe kino.
2. Marianek pewnikiem by o suchym pysku dyskusji z Czesiem nie prowadził, a jak mi wiadomo ptasiego AA jeszcze nie ma i na nas by spadło kurowanie papugi z nałogu.
3. I najważniejsze… Rademenes wręcz pałał niewysłowionym zapałem wyskubania Czesiowi tego piknego ogonka. Marianek bez kota nie istniał… to papugi Mu się żadną miarą na przechowanie nie da. Może i harpie jesteśmy, ale serce dla wszelakich stworzeń to my mamy…. Czesia na niepewny los nie wydamy.
Opieka Florci nad Czesiem z tegoż samego powodu odpadła. Rolmopsik jak nic jeszcze by Czesia jako przekąskę po śledzikach chapnął.
Ja może i bym papugę wzięła… ale że jak już wspomniałam pomieszkuję u Marianka, a co za tym idzie i Rademenes czasem się pod nogami plącze uciekając Mariankowi, co to zadekowany w moim mieszkaniu czas zawieruchy przeczekuje… to i Czesio byłby zagrożony.
I jak nic padło na Gienie, a raczej tego Jej sąsiada. Ali z mieszkania nosa nie wystawia, co najwyżej zerka do Gieni… to i Czesio będzie miał całodobowy dozór. I to podwójny. Po drugie tak mi się wydaje, że obaj są z tych goracych krajów… wspólny język więc znajdą. A po trzecie Ali w większości peple po swojemu w tym murzyńskim narzeczu, to nawet jak ptaszysko parę obcych słów się nauczy… wyjdzie to papudze na zdrowie… a i nam. Bo jak zaskrzeczy w obcym narzeczu, to każdy se pomyśli, że jak nic komplementa… nawet jakby to było murzyńskie fuck you.

Debatowałyśmy… buteleczki się opróżniały, bo to jak wiadomo procenty rozwiązują języki… aż wreszcie ciężka umysłowa praca nas zmogła. Siadłam sobie w kącie, Florcia przy mnie i wtulone w siebie odpłynęłyśmy w inny wymiar. Gosia z Gienia w drugim kącie… nakryte jakąś kwiecistą chustą poszły w nasze ślady.
Dopiero rankiem, jak poczułam lekkie potrząsywanie. otworzyłam coś tak sklejone powieczki … ocknęłam się i cóż widzę? Jureczek z Cyganą pochyleni nad nami, z kefirkami w dłoniach i z błyskiem w oczach. No tak… znów będą mieć z nas używanie. Tak se myślę…….. czy my czasem tego dziewczęcia Cygany jakoś nie zgorszyły? Ale nie widzę, by pakowała klamoty, to pewnikiem nie było tak źle… bo się jeszcze nie wyprowadza.

A po kefirek to Jureczek śmigał aż do centrum. W naszym sklepiku wszelkie zapasy już wyszły… no patrz pani. Nawet nie wiedziałam, że staliśmy się tak potężnym odbiorcą tego towaru. Jak nic trzeba złożyć hurtowe zamówienie, co by nam do kamienicy kefirek dostarczano. W takich ilościach, to i dostawa będzie gratis ……… :D :D
ODPOWIEDZ