Z życia pewnej kamienicy :)

W tym miejscu możecie prezentować swoją twórczość niekoniecznie związaną z pobytem w sanatorium choć i taka mile widziana.
Regulamin forum
Proszę by każdy nowy wątek rozpoczynał się wierszem. Najlepiej by to był wiersz autora wątku, ewentualnie wiersz na temat sanatorium.
Uwaga! Jeśli wstawiacie czyjąś twórczość, pamiętajcie, że powinniście posiadać zgodę autora lub właściciela praw na publikację. To bardzo ważne.
Proszę też by nie tworzyć tu wątków, które bardziej pasują do działu "Na każdy temat". Niech ten dział będzie wyłącznie związany z twórczością sanatoryjnych poetów :)
Poza tym obowiązują wszystkie zasady z regulaminu ogólnego pisania postów na forum dostępnego tu viewtopic.php?t=10
Awatar użytkownika
ANDY12345
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 19863
Na forum od: 26 maja 2018 11:42
Oddział NFZ: Małopolski
Staż sanatoryjny: 3
Podziękował: 4 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: ANDY12345 »

Nie miałem żadnych rewolucji po nim, za to grochu to różnie. Do grochów dodaję majeranek i jest ok. Ciekawie co dzisiaj będzie w Bagatelce do zjedzenia, bo u mnie śnieg pada tylko się topi od razu, a na taką pogodę to mi się apetyt zaostrza. Cukier to ciiiiiiichy zabójca dlatego przerabiamy go na płyny najlepiej rozweselające a na dzisiejszą pogodę rozgrzewające :lol: :lol: :lol:
Idę poniuchać co u kogo na piecu się gotuje :D
Duszyczka
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 6243
Na forum od: 28 paź 2018 19:17
Podziękowano: 8 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: Duszyczka »

Oby nie topinambur. :lol:
Ja zastanawiam się co było by gdyby mieszkańcy Kamienicy zamiast worków ziemniaków przez pomyłkę kupiki po worku tego topinambura jako zapas na zimę. :?: :roll: Eksplozja porownywalna do wybuchu gazu godzinę po jednoczesnej konsumpcji . :lol: Majeranek tylko nielicznym ocalił portki przed igłą krawcowej. :roll: :lol:
Też mykam ...po wyniki. :cry:
Awatar użytkownika
ANDY12345
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 19863
Na forum od: 26 maja 2018 11:42
Oddział NFZ: Małopolski
Staż sanatoryjny: 3
Podziękował: 4 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: ANDY12345 »

Oj mieszkańcy nie śmierdzą pieniądzem żeby takie frykasy kupować, chyba że w spadku tylko po kim ? Znowu ktoś musiałby wyjechać w poszukiwaniu pracy albo wymianę. Na wymianę się nie zanosi bo zaleźli niektórym za skórę i spotkanie zakończyłoby się konfrontacją III stopnia, a władza ma już dość czytania w gazetach co się tu w mieście dzieje. Znowu dotacje unijne i nie tylko by przepadły. A propos dotacji, koniec roku to trzeba je wykorzystać. Bożenko może się znajdą środki na mały remoncik bo na windę to chyba byłoby mało. Tyle się ostatnio działo to i swoje środki finansowe zostały uszczuplone z okazji chrzcin, a tu jeszcze święta za pasem nie mówiąc o Nowym Roku :D .
Nie wiem czy to kominiarze czy przebierańcy ale chodzili z czymś takim i podśpiewywali niewyraźnie my umiemy coś tam coś tam :lol: :lol: :lol:
IMG_20180108_093458.jpg
IMG_20180108_093458.jpg (36.79 KiB) Przejrzano 170 razy
Duszyczka
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 6243
Na forum od: 28 paź 2018 19:17
Podziękowano: 8 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: Duszyczka »

Jaka cisza wszędzie? :roll: :shock: Hop hop...!
forumowicz

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: forumowicz »

Szopka jak ta lala...

Jak wszem i wobec wiadomo, ambitne plany kooperacji przedświątecznej nieco spaliły na panewce. Co jak co ale ewidentnie tylko katastrofy udają nam się perfekcyjnie. Bardziej spektakularne czasami niż nieprzewidziany wybuch wulkanu. Albo mega przedstawienia. Akcje , reakcje i reanimacje.
No właśnie odnośnie przedstawień (dla bardziej światowych -performance) na którejś tam nasiadówce (tym razem u Gieni, Ali polewał) wpadliśmy na kolejny rewelacyjny pomysł. Skoro Bagatelka taka słynna, skoro oficjalnie zaklepana przez nieco zamęczonego burmistrza, skoro oblana szlachetnym trunkiem , skoro tyle talentów wyziera z każdych drzwi niemalże (talentów trudnych do zareplikowania i samorodnych – dodam), skoro to w końcu czas świąteczny,dlaczego by nie odrobić trochę grosza organizując ŻYWĄ (w naszym wykonaniu byłoby to określenie idealnie dopasowane) szopkę? Da ddaaaam!
Zwołaliśmy pospolite ruszenie. Debata przy znikającej w zastraszającym tempie kaszance z podrobami (grilik z wyprzedaży w Żabce rozpalony przy otwartym oknie na parapecie sprawdził się koncertowo) oraz herbatce z wkładką (Marianek miał hiper gest i podzielił się w potrzebie swoimi żelaznymi zapasami z szopy) miała dosyć gorący przebieg.
Otóż trza było role główne i drugoplanowe jakoś rozpacelować. Nikt się nie kwapił jednakowoż co by takim bydlątkiem zostać .
Za to kandydatek do roli Maryi było dwie plus...kandydat płci niewątpliwie męskiej. A mianowicie: Jadzieńka -trącona co prawda zębem czasu tudzież aż nadto widocznym brakiem możliwości wykarmienia jakiegokolwiek oseska ale jak to określiła nadzwyczajnie bogata duchowo. Bigbenka – gabarytami spełniała raczej wymogi broni ciężkiego kalibru ale przecież to klasyczna Matka Polka...no i ...Pawełek (sic!) bo on tak zawsze marzył u ubraniu powłóczystego stroju (ekhem khem...wyobraziłam sobie nie wiedzieć czemu Pawełka w kabaretkach i wściekle czerwonych szpilkach wymachującego pejczem) no i dodatkowo ta jego cera młodej panienki...
Mieliśmy już w desperacji ciągnąć losy...jak znam szczęście jak nic rola mało kumatej i ciągle beczącej owcy trafiła by do mnie. Na szczęście zachowująca absolutny dar negocjacji Bożenka (kurczę ona nawet o 4 rano po niezłej imprezie potrafi rozsierdzonych zawodników pogodzić swoją przemową) zarządziła jak następuje:
Trzej królowie czyli Marianek i Boguś – przystosowani do niesienia „darów” różnych gabarytów i Ali jako Baltazar bo słusznej postury i czarny jak należy.
Jureczek z racji łagodnego i nieco poddańczego charakteru został Józefem . Marią, uduchowiona Cygana (jak się spojrzy tym swoim wzrokiem młodej sarenki to wszyscy faceci kapitulują). Mieliśmy nielichy problem z Jezuskiem (optując nawet obsadzenie Rolmopsika w tej roli) bo słynny wnusio z powijaków już wyrósł ale finalnie zakosiliśmy lalkę z mieszkania Bogusia (nadal po tej demolce u niego myślę po kiego grzyba mu lalka i to lekko szpetna). No nic ,na zakrytego kocykiem małego wystarczyć musi.
No i dalej. Duszyczka objęła patronat jako Anioł Naczelny z rolą Dyrygenta Chóru Anielskiego, w którego skład weszłam Ja, Bożenka i Pawełek (ach ta jego anielska cera hi hi hi). Musimy kurczę poćwiczyć i wzbogacić nasz nader skromny repertuar – przy drugiej zwrotce „Posoł baca owce”nie wiedzieć dlaczego pękła żarówka w lampie na korytarzu . Cóż póki co nie zainwestowaliśmy z energooszczędne żarówki, pewnie dlatego.
Bigbenka, Jasienek i Gosia zostali pasterzami. Bigbenka w te pędy udała się do domu i wróciła ubrana jak kelnerka na Octoberfest, z niemałym gabarytów biustem na wierzchu i odnóżami ala golonka w przykrótkiej i przyciasnej spódniczce. I ...drewniane chodaki. Komisyjnie tylko one się ostały.
W końcu kubraki wyszywane w pikne serducha i inne badziewia zgodziła się pożyczyć Jadzieńka, której świętej pamięci małżonek (pomocnik jednego ze słynnych szczecińskich kuśnierzy pierwszej wody pijaczyny) zostawił. A że wszelakie dobro i do tego tak historyczne grzech wyrzucić były jak znalazł. Co prawda Pawełek musiał konopnym sznurkiem swe wątłe ciało w pasie obwiązać bo wyglądał jak spasiony wcześniej niedźwiedź po masakrycznej głodówce.
Chwilowo nie mieliśmy pomysłu na Gienię ,w końcu nieco przekornie do jej charakteru osóbki stanowczej i otwartej zafundowaliśmy jej rolę zakonnicy (w przebraniu). Pewnie nikt o zdrowych zmysłach nie umieścił by zakonnicy w szopce ale co tam. Jadzieńka, która wizję roli żywego inwentarza miała już przed oczyma zaklepaną, rozpoczęła nieziemski lament i wywalczyła rolę księdza...no bo co zakonnica jest a ona przecie taki bliska Panu jak Proboszcz , Jak Ojciec Radyja jedynego to co? W chwili łaski , a raczej zmęczenia materiału tym lamentem przemianowaliśmy ją na purpurata...niech kurczę ma. Dumna jak nie przymierzając paw w kubraku z cekinów stwierdziła, że jutro Zingera uruchamia co by sobie strój odpowiedni sprawić i gawiedź olśnić, a że jak wszem wiadomo, że łaskawa jest i życzliwa to machnie przy okazji czarne wdzianko dla Gieni (finalnie wyszło brązowe jak mnisi habit nawet sznurek ze złotymi kutasami był).
Uff...prawie koniec został nam dozorca , który z namaszczeniem stwierdził, ze on lud pracujący ciężko reprezentować będzie i z tej okazji w wiaderkiem węgla w jednej i z miotłą w drugiej ręce
w orszaku szedł będzie.
Rolmopsik został reniferem, święcące różki i lekko zjedzony przez mole kubraczek zmieniły go nie do poznania. Cygana dotąd gadała z Czesławem, aż lekko mam wrażenie zrezygnowany pozował będzie na ramieniu czarnoskórego króla Baltazara. Rademenes roli nie dostał ,bo tak się obżarł kaszanką, że leciał na lekach a Marianek ledwo nadążali z czyszczeniem kociej kuwety.
No i Andy ….co tu z biedakiem zrobić. Zajarzyliśmy , że przecież szopki uwielbia, ciągle gania do leciwego wujcia co się para cudnej urody i precyzji szopek tworzeniem. Andy wujcia przekona i wujcio pożyczy kilka okazów, które o osobnym namiocie (i za dodatkową opłatą – 30% dla wujcia) prezentował będzie.
Cholibka , ale nam ulżyło. Kolejne dwa dni poświęciliśmy na łatanie czym kto miał strojów.
Oblegaliśmy ciuchlandy, pasmanterie , sklepy z firanami i pościelą (ale mamy zarąbiste anielskie sukienusie), wypożyczalnie strojów i księdza wikarego, który z obłędem w oczach pożyczył nam stółę i księżowki berecik.
Marianek chodził z tajemniczą miną i przez dwa dni znikali z Bogusiem na kilka godzin. My kobitki latałyśmy po mieście jak kot z pęcherzem (poza Bigbenką, która przy wejściu na 4 schodek dyszała zwykle jak miech kowalski), wieszając plakat z informacją , że niepowtarzalna, niewiarygodna, fenomenalna i niezwykle ekspresyjna żywa szopka da swój pokaz przez Bagatelką.
Wyjaśniła się też tajemnica Bogusia i Marianka ….otóż furmanką (a jakże ) udali się do swojej szopy aby uszczknąć kolejną porcję wódeczki a częściowo zamienić (a jakże...)na żywy inwentarz. Mieliśmy zatem dwie owce, krasulkę, 3 łaciate kozy, 6 kur , warchlaka i trzy bele siana co by to stworzenie nieco zabezpieczyć. W przedsionku na dole. Ja pitolę....
W końcu nadszedł WIELKI DZIEŃ – performanca...
forumowicz

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: forumowicz »

No...żem się napisała...idę pierogi kleić..Kto pociągnie ten uroczy temacik? :P
Awatar użytkownika
malgorzatas
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 58954
Na forum od: 16 lis 2013 14:16
Oddział NFZ: Wielkopolski
Staż sanatoryjny: 6
Podziękował: 3 razy
Podziękowano: 2 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: malgorzatas »

No Florciu....podniosłaś poprzeczkę wysoko :kwiat: Bożenka...już zapewne pisze cd.....super to wyszło. ...jak zwykle banan na twarzy jest :lol:
Duszyczka
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 6243
Na forum od: 28 paź 2018 19:17
Podziękowano: 8 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: Duszyczka »

Przyznam.. .Kunszt Wasz mnie zachwyca🌹🌹🌹🌹
Ja tu piszę jak łachmyca
Pisać ja Wy nie potrafię :cry:
Taką cudną kaligrafię... :cry:
Bardzo podobne stylistyki nawet macie.Jestem pod wielkim wrażeniem. :P
Chyba idę na zmywak z pochylonym czołem chlipiąc pod nosem. :cry:
Awatar użytkownika
BozenaMat
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 6424
Na forum od: 24 lip 2018 18:32
Oddział NFZ: Małopolski
Staż sanatoryjny: 2
Podziękował: 7 razy
Podziękowano: 45 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: BozenaMat »

No się pokładam......... :lol: :lol: ...... ja nie mogę. Chyba muszę zacząć czytać te teksty Florci, gdy nikogo nie będzie w domu. I tak uważali mnie za wariatkę, ale teraz to ponoć przechodzę sama siebie. :D
Dopiero teraz mam chwilkę, a i jutro cały dzień zajęty w Urzędach. Jak Florcia da radę... to niech ubierze bohaterów szopki w jakąś historyjkę.. no chyba, że jakimś trafem coś mi się uda jutro napisać.
Mam lekkie zawirowanie w domu.... trochę załatwień po urzędach, a jak wiecie urzędy, to mitrężenie czasu. Ale może.......... kto wie :D

No jeszcze się chicham i........... ja wręcz widzę tę szopkę :D :D Mam ją przed oczami :D
Florciu............. :kwiat: No rewelacja :D

Duszyczko....... Ty tak nie chlip. Tylko poddaj myśl, co też nasi kochani lokatorzy Bagatelki mogli wymyślić :D
Awatar użytkownika
malgorzatas
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 58954
Na forum od: 16 lis 2013 14:16
Oddział NFZ: Wielkopolski
Staż sanatoryjny: 6
Podziękował: 3 razy
Podziękowano: 2 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: malgorzatas »

No ja od jutra szukam stroju na pasterza...... :lol: :lol: jutro kierunek ciucholandy........
Dobranoc Bagatelko.... :D
Ostatnio zmieniony 11 gru 2018 20:44 przez malgorzatas, łącznie zmieniany 1 raz.
ODPOWIEDZ