ufff .. i nasza choineczka odstrojona
Zacznę moze od tego , ze za nic nie mogłam z Alim dojść do porozumienia . Ach ta róznica tradycji
Jako , że to ja Go odkryłam w naszej kamienicy , powinien się mnie słuchać , ale gdzie tam , ja swoje , Ali swoje ... uparty jak baba
i tak .... zaczęliśmy od wypieków chicha

.... było przy tym trochę zabawnie , zwłaszcza gdy twarz Alego wpadła w mąkę ... noo , nie wpadła przypadkowo , nachylił się nad miską z mąką , więc jak nic za to przekomarzanie , żal było nie wykorzystać okazji
Myślałam , że te Jego chicha , to będzie tylko taki akcent afrykański , no to się myliłam
Z samego rana , słyszę przez ścianę , ty tutaj , nie tak , ciebie się przewiesi ..... opanowały mnie złe przeczucia ... cóż robi ten

beze mnie
wpadam i oto widzę na naszej choince , banany , cytryny , mandarynki , pomarańcze , figi ( nie mylić z majtkami ) , grejfruty , ananasy , papryczki chili , mango , nawet granat tam wisi

, ale to co zobaczyłam w górnej części naszego drzewka odebrało mi apetyt na świeta

zamiast gwiazdy dostojna ośmiornica , wokół niej krewetki , homary , kraby , raki mule i inne robactwo nie znane mi
Tuż obok stojaczka stoją 2 butelki likieru daktylowego
Coby było nieco polskiego akcentu , ośmiornicy w paszczę wsadziłam jabłko , a na jej mackach zawiesiłam pierniczki

a obok likieru położyłam Pana Tadeusza ( jakby co , to mowa o epopei

)
Niestety , z przyczyn technicznych fotki nie strzelę , chyba , że Ktoś bedzie tak uprzejmy
Pozdrawiam Wszystkich i biorę się do roboty
