Z życia pewnej kamienicy :)
Proszę by każdy nowy wątek rozpoczynał się wierszem. Najlepiej by to był wiersz autora wątku, ewentualnie wiersz na temat sanatorium.
Uwaga! Jeśli wstawiacie czyjąś twórczość, pamiętajcie, że powinniście posiadać zgodę autora lub właściciela praw na publikację. To bardzo ważne.
Proszę też by nie tworzyć tu wątków, które bardziej pasują do działu "Na każdy temat". Niech ten dział będzie wyłącznie związany z twórczością sanatoryjnych poetów
Poza tym obowiązują wszystkie zasady z regulaminu ogólnego pisania postów na forum dostępnego tu viewtopic.php?t=10
- malgorzatas
- Przyjaciel forum

- Posty: 58956
- Na forum od: 16 lis 2013 14:16
- Oddział NFZ: Wielkopolski
- Staż sanatoryjny: 6
- Podziękował: 3 razy
- Podziękowano: 2 razy
- ANDY12345
- Super Kuracjusz

- Posty: 19868
- Na forum od: 26 maja 2018 11:42
- Oddział NFZ: Małopolski
- Staż sanatoryjny: 3
- Podziękował: 4 razy
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
-
forumowicz
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
A zapowiadało się tak niewinnie. W Święta cześć osób wybyła, mniej lub bardziej chętnie (Marianek najmniej bo oprócz sławetnej mamusi i stosów pierogów, przed dwa dni (w drugi dzień świąt o poranku wymknął się był cichaczem) znosił nieustanny jazgot trzech siostrzyczek mamusi oraz ich dziatwy. Ja przeżyłam zaliczając trzykrotne obrzyganie przez mojego malutkiego bratanka oraz wykłady na temat podstarzałych , samotnych i bezdzietnych Pań w wielu prawie poprodukcyjnym, Januszek wrócił nieco markotny struł się podobno niemożebnie w jednym z ośrodków spa na Mazurach. Tylko Jadzieńka będącą ostoją zgromadzenia miłośników Radyja wyśpiewała się za wsze czasy. Różaniec prawie wyrył dziurki w palcach tak mocno ściskała.
Co tu dużo mówić tak przywykliśmy do różnego rodzaju hmmm…perypetii życiowych, do prostego żarełka, że nadobne Święta doprowadziły nasze umysły i nasze żołądki do rozstroju.
Z ulgą weszłam do domu, Rolmops wytargany przez bratanka nr 2 i nr 3 (niestety stworzenia te już potrafią zasuwać z prędkością motorynki i drąc się wniebogłosy „LOLMOPŚ oć” wyszarpały mu chyba 90% włosia z i tak nie pierwszej jakości ogona Jak wszedł tak z westchnieniem ulgi padł na wersalkę i zaczął chrapać. Ponieważ adrenalinka jeszcze pracowała trybiki zaczęły mi się kręcić co tam z Sylwestrem. Na wyjście REPREZENTACYJNE primo brak kasiory na wdzianko i fryzjera, secundo; zdecydowany brak gościa, który zasponsoruje takowe wyjście bez gderania no i będzie zachowywał pion moralny i nie uśnie na stole po wyżłopaniu potężnej ilości gorzały i wypiciu dwóch szampanów o godzinie 19.30. Porażka.
No ale NASZE towarzycho….pralnia jest, żarcie i szampana się skombinuje….muzę się ogarnie.
Niewiele myśląc wychynęłam z mieszkania myśląc gdzie by tu naradę sylwestrową zorganizować.
Padło tym razem na Cyganę. Czy ja mówiłam Wam, że zostałyśmy obdarowane przez naszego posterunkowego krótkofalówkami (coś tam bredził, że im Niemiec zostawił, że mogą być na podsłuchu, on się nie nadaje ani na szpiega ani podsłuchiwanego…no to mamy.) W 5 minut zjawiła się i Bożenka i Cygana i Gosia. No…Czesiek też a jakże.
-
forumowicz
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
Stroje…jak Cię bądź , co kto miał to ubrał, Ja szperając po szmateksie znalazłam mega błyszczące kreacje (na autostradę do nieba dla Pań stojących idealne) Ja błękit paryski , Bożenka butelkowa zieleń, Gienia głęboki róż , Cygana głęboka czerń – widok nas 4 w rzędzie…nie do opisania. Ja jeszcze miałam zamontowane na głowie cóś z pawimi piórami, dziewczyny miały boa…Cygana zabłysnęła podwójnie dodając długie rękawiczki i fifkę z papierosem. Lata 20, lata 30 ..wróciły.
Marianek przytachał trzy kosze wiklinowe wypełnione butelczynami plus po butelce szampana niewiadomego pochodzenia (nie było złotka na szyjkach). Pierwszy raz widziałam chłopinę pod muszką…w kropki dodam.
Ali się wkurzył , suszarnię posprzątał ale stwierdził, że jak mu Pawełek seryjnie wycie zaserwuje tudzież jakieś inne wsiowo-homo granie to on się nie pisze. No i skombinował…dołożyliśmy stówkę i trzy flaszki i oto proszę Państwa mieliśmy pierwszej klasy zespół afrykańsko- reagge.
Kurczę…nasze suknie przy kolorach tęczy strojów jego dwóch koleżków to pikuś.
Impreza była przednia. Flaszki schodziły przepisowo. Jadzieńka (odziana kurczę blade w bladoróżowe kimono, zwykle niepijąca …no niepijąca za dużo ruszyła w dzikie tango wyjąc „sercem Jamajka”. Marianek siedział cichutko tuląc do serca koszyk z wystrzałowym szampanem.
Próbowaliśmy wsysać kolejne baloniki co po raz kolejny doprowadziło do takiego rechotu (Gienia piała „słońca łan”) aż Bigbence szczeliła sukienka na całej długości ukazując dziesiątki kilogramów kochanego ciałka. Małżonek ruszył jak torreador próbując zakryć ją firanką (suszyła się gdzieś w kącie chyba Pawelkowa) niestety nie doleciał…rypnął jak długi i jakby nieszczęść było mało wylądował w środku specjalistycznie wyglądającego bębna. Bęben jak to pustak rozerwał się co wyrwało z gardła a la jamajskiego śpiewaka jęk rozpaczy. Na łbie szanownego małżonka wylądowała jedna z butelek szampana.
Bigbenka całym swoim niemałym jestestwem jak Walkiria rzuciła się na pomoc małżonkowi zwalając krzesło na którym wisiała Gienia próbując dosięgnąć kolejnego balonika z helem.
Ja pitolę.
Spadła na stół degustacyjny, wyobraźcie sobie głęboki róż sukienki , a w równie głębokim dekolcie (no było na co popatrzeć) wylądowała kaszanka . Dobrze, że na zimno.
Kurczę działo się….Ja z Bożenką naprute już całkiem znośnie z powagą rozdzielałyśmy wrzeszczące stadko, ratując co się da ze stołu.
Wszystkich zadziwił Marianek…stanął na scenie i wrzasnął „Mordy w kubeł ! Dwunasta na cyferblacie!! I z podziwu godnym pietyzmem każdemu wręczył szampana każąc pić do dna!
Obudził się Januszek i popędził aby do szampana na zagrychę dołożyć po puszeczce (delicje , częstujcie się częstujcie).
No to bach…nie takie rzeczy się przeżywało. Chlusnęliśmy słusznie do gardziołek o mało nie zaliczając zgonu. Otóż Marianek wybrał sławetny moment , który on właśnie zamierza opatentować i legalnie produkować na swoich jak to określił włościach. Powiem Wam, odkąd tutaj mieszkam nie wylewam za kołnierz ale szampanik jakieś 55 woltów miał. I aromat ….piwa. Imbirowego.
Co mieliśmy zrobić zagryźliśmy tymi badziewiami od Januszka. Kurczę po takiej dawce to mi nawet mule wymieszane z mackami nie straszne były.
Straszny to był poranek. Nie wiedzieliśmy czym i jak się kurować. Leciało psia mać z dwóch stron. Japiszon jeden, zdrajca , menda społeczna poczęstowała nas tym czym się struł cały turnusik w spa Nie daruję. I jeszcze bezczelnie powiedział „czym się strułeś tym się lecz”.
Jedynie Rolmops nafaszerowany relanimalem przetrwał całą imprezę w stanie nienaruszonym. I tak sobie myślę, że pogardę w psich ślepiach zauważyłam obejmując z czułością toaletę.
No jedno jest pewne…kolejna zbiorowa impreza połączona z histerią najwcześniej za rok…
- BozenaMat
- Super Kuracjusz

- Posty: 6424
- Na forum od: 24 lip 2018 18:32
- Oddział NFZ: Małopolski
- Staż sanatoryjny: 2
- Podziękował: 7 razy
- Podziękowano: 45 razy
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
No i piknie. Święta za nami, tudzież Sylwester … dobrze, że na horyzoncie nie ma jakiegoś nieprzewidzianego świętowania, bo co jak co… ale moje podreperowane w Sanatorium zdrowie już więcej na swe barki nie weźmie. W sumie wziąć to by i wzięło, ale co to za przyjemność…. gdy od razu leci z dwóch stron? Średnia przyjemność wisieć dyndającą głową nad muszlą klozetową… drżąc z obawy czy zdąży się zamienić pozycję, co by i zawartość z tej drugiej strony wylądowała na „tronie”…. a nie w piknych barchanach, co tom dostała od Florci.
No to zbieramy drodzy Państwo siły……..
- Cygana
- Super Kuracjusz

- Posty: 591
- Na forum od: 18 lut 2018 00:29
- Oddział NFZ: Wielkopolski
- Staż sanatoryjny: 4
- Podziękował: 1 raz
- Podziękowano: 2 razy
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
Florcia szacun
- malgorzatas
- Przyjaciel forum

- Posty: 58956
- Na forum od: 16 lis 2013 14:16
- Oddział NFZ: Wielkopolski
- Staż sanatoryjny: 6
- Podziękował: 3 razy
- Podziękowano: 2 razy
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
No po takiej imprezie dzisiaj dostarczam tylko sok z ogórka
Słodkiego dzisiaj nie ruszycie to leczyć się sokiem...
Pozdrawiam Bagatelko
U mnie piękne słoneczko i biało z lekkim mrozem....
- GIENIA
- Przyjaciel forum

- Posty: 22311
- Na forum od: 18 maja 2016 10:12
- Oddział NFZ: Małopolski
- Staż sanatoryjny: 16
- Podziękował: 274 razy
- Podziękowano: 139 razy
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
Florciu .... tak się rozmarzyłam
- Cygana
- Super Kuracjusz

- Posty: 591
- Na forum od: 18 lut 2018 00:29
- Oddział NFZ: Wielkopolski
- Staż sanatoryjny: 4
- Podziękował: 1 raz
- Podziękowano: 2 razy
