Z życia pewnej kamienicy :)
Proszę by każdy nowy wątek rozpoczynał się wierszem. Najlepiej by to był wiersz autora wątku, ewentualnie wiersz na temat sanatorium.
Uwaga! Jeśli wstawiacie czyjąś twórczość, pamiętajcie, że powinniście posiadać zgodę autora lub właściciela praw na publikację. To bardzo ważne.
Proszę też by nie tworzyć tu wątków, które bardziej pasują do działu "Na każdy temat". Niech ten dział będzie wyłącznie związany z twórczością sanatoryjnych poetów
Poza tym obowiązują wszystkie zasady z regulaminu ogólnego pisania postów na forum dostępnego tu viewtopic.php?t=10
- Cygana
- Super Kuracjusz

- Posty: 591
- Na forum od: 18 lut 2018 00:29
- Oddział NFZ: Wielkopolski
- Staż sanatoryjny: 4
- Podziękował: 1 raz
- Podziękowano: 2 razy
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
- malgorzatas
- Przyjaciel forum

- Posty: 58956
- Na forum od: 16 lis 2013 14:16
- Oddział NFZ: Wielkopolski
- Staż sanatoryjny: 6
- Podziękował: 3 razy
- Podziękowano: 2 razy
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
Cygano
Pozdrawiam Was z łóżeczka
- ANDY12345
- Super Kuracjusz

- Posty: 19867
- Na forum od: 26 maja 2018 11:42
- Oddział NFZ: Małopolski
- Staż sanatoryjny: 3
- Podziękował: 4 razy
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
- BozenaMat
- Super Kuracjusz

- Posty: 6424
- Na forum od: 24 lip 2018 18:32
- Oddział NFZ: Małopolski
- Staż sanatoryjny: 2
- Podziękował: 7 razy
- Podziękowano: 45 razy
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
Wiedziałam, że nasza kamienica jak przyjdzie co do czego, to stanie na wysokości zadania… baaa… potrafi nawet wspiąć się na wyżyny. Może i czasem z tych wyżyn niejeden spadnie na pycholek… ale wstanie, otrzepie się jak kot i… dalej że wspinać się ponownie, by wykonać zadanie.
Pewno zastanawiacie się co to za wspinaczka się nam przytrafiła? Otóż Gosia niebożątko zaniemogła… albo jak to nasza Jadzieńka mawia - zległa. Wlazło biduli cosik w krzyże i nijak się ruszyć. Leży sirotka, wstać ciężko, o jakiejś pracy to mowy nie ma. A tu rankiem po zakupy by pasowało śmignąć, a to obiad ugotować, te cztery kąty odkurzyć czy Czesiowi klatkę wysprzątać. I tak leży bidulka, nawet z jęczeniem słabo… sił nie ma… i tylko co jakiś czas słychać……. „ło laboga… ło ja biedna… a niech to dunder świśnie”.
No to skrzyknęliśmy się, by bidulkę ratować. Uradziliśmy co kto zrobi, by co nieco ulżyć cierpiącej.
I tak Florcia z rana śmignęła po bułeczki… za drożdżóweczkami to się Jej stać nie chciało. Ale dobre i to…. cósik do tej porannej kawy było.
Ja pognałam po leki, co to konował Gosi przepisał. Trochę mi zeszło, a bo to przy warzywniaku spotkałam Bożenkę z biblioteki i zagadałyśmy się o nowościach wydawniczych, później Feluś (ten mój pupilek na wózku) zdybał mnie i zaczął opowieści, co to mu się dziś śniło… a chłopak ma fantazję, oj ma. I tak zeszło mi do obiadu. Gosia już prawie że wyła z bólu, mnie dopadły wyrzuty sumienia, że pogawędki przedłożyłam nad zdrowie bidulki… ale jakby nie było zadanie wykonałam.
Andrzejek przytachał słój kapusty kiszonej. Miał być pyszny kapuśniak na obiad, ale… akurat wlazł Marianek, później Boguś, przytuptała Gienia z Cyganą i zaczęło się kosztowanie… czy aby ta kapusta dobra i na zupinę się nada. Fakt… dobra była, ale przekonaliśmy się o tym, jak już dno słoika żeśmy ujrzeli. Kapuśniak poszedł się bujać… co tu na obiad wymyśleć? Uratowała nas Zosieńka. Przyniosła gar jarzynówki. Ło matuś… czego to tam nie było… chyba wszelkie warzywka jakie tylko udało się Jej kupić na targu wciepała do gara… a i sporych rozmiarów żeberko tam pływało. Bogato było, oj bogato… będzie se Gosia miała na parę dni. No chyba, że Marianek zostanie…. a już cosik mamrocze, że on się przekimie na fotelu, co by doglądać Czesia. Ja tu nic nie chcę prorokować…. bo prorok ze mnie to jak z koziej d….. trąba……. ale ani chybi chłopina zasmakował w jarzynówce. Tak mi się widzi, że jutro to znów trza będzie Gosi jakąś zupinę podrzucić. Jadzieńka chyba kura dziś na bazarku kupiła, to rosołek się szykuje… się weźmie z litra dla bidulki… co jak co, ale Jadzieńka złaknionego poratuje. Przecie nawet radyjko co rusz czynić to nakazuje.
No to dziś Gosia nakarmiona… lekami nafaszerowana… towarzystwo jako takie ma… wprawdzie to nie Wersal, ale w tej chorobie ujdzie…… A jutro się obaczy co dalej…… będzie dobrze……. No musi być.
Jak to mawiają……. „w kupie siła i moc”
- malgorzatas
- Przyjaciel forum

- Posty: 58956
- Na forum od: 16 lis 2013 14:16
- Oddział NFZ: Wielkopolski
- Staż sanatoryjny: 6
- Podziękował: 3 razy
- Podziękowano: 2 razy
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
Bożenko
- Cygana
- Super Kuracjusz

- Posty: 591
- Na forum od: 18 lut 2018 00:29
- Oddział NFZ: Wielkopolski
- Staż sanatoryjny: 4
- Podziękował: 1 raz
- Podziękowano: 2 razy
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
Bozenko masz rację,ślicznie to ujełas
„w kupie siła i moc”
- ANDY12345
- Super Kuracjusz

- Posty: 19867
- Na forum od: 26 maja 2018 11:42
- Oddział NFZ: Małopolski
- Staż sanatoryjny: 3
- Podziękował: 4 razy
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
A czy bułeczki cynamonowe będą Wam odpowiadały do porannej kawki ?............ będą musiały bo drożdżówek jeszcze nie było. Zostawiłem na klamce u Florci to będziecie mogły porozmawiać przy kawce.
I coś na poranne wstawanie
https://youtu.be/gVUN-D09jls
-
forumowicz
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
A i maść którą kiedyś z wojaży od mądrego człowieka zwiozłam krzyż bidulce posmaruję.
Teraz lecę ....zasypało a do pracy daaaaaaleko. Buziaka zostawiam.
- GIENIA
- Przyjaciel forum

- Posty: 22311
- Na forum od: 18 maja 2016 10:12
- Oddział NFZ: Małopolski
- Staż sanatoryjny: 16
- Podziękował: 274 razy
- Podziękowano: 139 razy
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
Dopadły mnie wyrzuty sumienia z powodu tej kapusty
A to Ali prosił , aby przekazać .[ obrazek zewnętrzny ] Doszły Go słuchy , że macocha jest w Szczecinie i znowu bidulek siedzi w pokoju z zasuniętymi w oknach roletami
- Cygana
- Super Kuracjusz

- Posty: 591
- Na forum od: 18 lut 2018 00:29
- Oddział NFZ: Wielkopolski
- Staż sanatoryjny: 4
- Podziękował: 1 raz
- Podziękowano: 2 razy
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
Dobrego dnia kochani
