Cieplice Zdrój - Pawilon Lalka
Cieplice Zdrój - Pawilon Lalka
Plusy:
- przepiękna okolica, jest co zwiedzać i nawet nie trzeba być zmotoryzowanym. Można się zorganizować korzystając z komunikacji miejskiej lub pks, pkp. Informacja turystyczna pomocna.
- możliwość odpoczynku po zabiegu na leżakach/łóżkach w części wypoczynkowej, gdy nie mieszka się w Domu Zdrojowym. Zima nie sprzyja bieganiu z mokrą głową i rozgrzanym ciałem.
- możliwość zapisania się do lokalnej biblioteki
- Lalka była niedawno remontowana, pokoje w miarę czyste, gdyby tylko sprzątajace bardziej przykładały się do pracy
- BARDZO niemiła i wyniosła przełożona pielęgniarek. Pozostałe pielęgniarki pomocne, uprzejme.
- trudny dostęp do lekarza
- by badane było ciśnienie, przełożona pielęgniarka rząda skierowania od lekarza
Minusy:
- około 700 kuracjuszy, trudności z rozsądnym planem zabiegów. Miałam długie przerwy między zabiegami, co mi odpowiadało. Według lekarzy balneologów należy odpoczywać po każdym zabiegu.
- w karcie mam wpisany hydromasaż i perełkową kąpiel, ale oba zabiegi były w tej samej wannie.
BRUD
- fizjoterapeutki NIE MYJĄ wanien po zabiegu. Ubierając się widziałam jak tylko przelecą słuchawką prysznicową i to wszystko. Tak więc nie wiem, jakie grzybki czy inne brzydactwa przywiozłam. Przypuszczam, że władze sanatorium są świadome. Im zależy tylko na przychodach, co przy 700 kuracjuszach, musi reprezentować ciekawą sumę.
- fizjoterapeuci zajmujący się kuracjuszem indywidualnie, pokażą ćwiczenia raz, później zbierają się wokół stolika i prowadzą życie towarzyskie. Trudno zapamiętać nowe ćwiczenia.
- ćwiczenia w basenie skrócone o całe 10'. W karcie jest wpis od 20-30' w rzeczywistości tylko 20'. Poziom prowadzących zróżnicowany. Tylko jedna młoda fizjoterapeutka potrafiła je prowadzić właściwie.
BRUD w Lalce.
Sprzątająca młoda kobieta, krótkie włosy, duże ubytki w uzębieniu, potrafiła obejść pawilon wspominając, że tego dnia jest sama i dlatego tylko wyniesie śmieci. Póżniej widziana była w pokoju pielęgniarek oraz na ławce przed pawilonem. Jedyną osobą porządnie pracującą była Ukrainka.
Obiady
Według jadłospisu posiłki były zróżnicowane i mądrze skomponowane. W rzeczywistości była wodnista zupa z ogromnymi kawałkami ziemniaków przez całe 21 dni. Niekiedy pojawiała się kasza. Kolor czerwony wodnisty oznaczał pomidorową. Raz dostaliśmy ryż z ziemniakami. Według jadłospisu były to gołąbki. Ziemniaki "wjeżdżały" na stół koloru zielonego. Dzisiaj żałuję, że nie robiłam zdjęć jadłospisu i wyżywienia. NFZ wiedziałby za co płaci uzdrowisku, które w oczywisty sposób jest nastawiony wyłącznie na przychody.
