Maj był mocno mokry ( deszczowy ) a Zimna Zośka i Ogrodnicy wcale nie popalili..
Zatem w ciepłych dniach czerwca bydlątka zwane komarami nieźle nam dowalają.
U mnie bez zapalenia spirali znanej firmy nie ma po co wychodzić do ogródka przydomowego.
Florkę w Polańczyku też dopadły, paczka z Olecka też narzeka.
Zasadniczo posługuję się preparatami anty-komarowymi dwóch znanych firm ale nazwy nie wymienię aby nie podpaść pod paragraf reklamy.
Są ponoć znane środki naturalne poczynając od roślinki zwanej "antymokarowcem".
Czy ktoś ją stosuje i jaka jest skuteczność ?
A może inne porady ?
Bzzzzz...


