Pewien gospodarz miał dużo kur i co tydzień w dzień targowy pakował je na wóz konny i jechał z nimi na targ do miasta.
Pewnego razu jadąc tak z tymi jajami koń się spłoszył i wjechał na duży kamień, wóz się przewrócił i wszystkie jajka się potłukły. Usiadł biedak w przydrożnym rowie i lamentuje:
- Oj moje jaja, moje jaja.
Tymczasem drogą przyjeżdżał radiowóz, funkcjonariusze zatrzymali się widząc przewrócony wóz. Jeden z nich podszedł do chłopa i pyta go:
- Co się stało, czy nic Panu nie jest?
A chłop dalej swoje:
- Oj moje jaja, moje jaja...
Funkcjonariusz pobiegł do radiowozu i przez radio wzywa karetkę pogotowia.
- Co się stało? - pyta lekarz
- Facet w rowie siedzi i narzeka na jaja.- komentuje funkcjonariusz
- A co z organem? - pyta lekarz
- Organ przy telefonie...


