Większość pozytywnych opinii potwierdza się. Ograniczę się do kilku dodatkowych moich (i nie tylko) spostrzeżeń:
Plusy dodatnie:
- wyżywienie na które nie można narzekać, bez względu na to z jakiej chorągwi jest przydział, NFZ, ZUS czy tzw. komercjuszki
- baza zabiegowa na miejscu. Nie ma potrzeby wychodzenia z budynku. Dobrze rozwinięta i zorganizowana. Duży zakres zabiegów. Można zanurzyć się w igloo (kriokomora) i poczuć się przez chwilę jak eskimos
- jest dostęp do komputerów. Są trzy stanowiska w pobliżu recepcji i niespecjalnie oblegane, tak, że spokojnie można zasiąść do komputera. Zainstalowane przyjazne w użyciu systemy Windows.
Obok komputerów stoi pianino. Nikt na nim nie grał. Szkoda, chętnie bym posłuchał.
- kawiarnia z możliwością zamówienia soków. Dla zdrowotności. Duży wybór, a i przyzwoite ceny. Apetyczne soki i równie apetyczna osoba, kobieta przygotowująca soki. Za soczki
- na zewnątrz budynku przyrządy do ćwiczeń. W tym miejscu można się opalać kiedy słońce świeci , zagrać w szachy. Są jeszcze tacy?
- pod obiekt podchodzi czasem zwierzyna, jakieś rogate stworzenia z sierścią w „ciapki”. Można choć przez krótki czas pożyć w symbiozie z przyrodą. Zrobić sobie z nimi sweet focie
- dbałość przez załogantów o czystość wnętrza budynku, i części zewnętrznej. kwiaty na zewnątrz budynku i zieleń.
- załoganci generalnie spoko. Pomocni. Bądźcie dla nich wyrozumiali. Nie mają czasem lekko z taką masą ludzi. Trudno wszystkim dogodzić.
- wycieczki organizowane przez PTTK i Biuro Turystyczne Jaworzyna. Jest tego dużo. Byle kasy starczyło
- bywają na parterze kupcy. Można od nich kupić świecidełka, wachlarze, ciuszki i inne mniej lub bardziej przydatne drobiazgi. Info dla tych co lubią kasiorę wydawać. Tylko pamiętajcie, nie szata zdobi człowieka, a jego wnętrze.
- bardzo dobrze opracowana strona internetowa sanatorium. Mnóstwo fotografii.
Plusy ujemne:
- budynek to moloch, wybudowany za czasów PRL-u, przyjmujący kuracjuszków z ZUS-u, NFZ i komercjuszków. Trudno w takim zintegrować społeczeństwo. Wszystkie molochy poznać można zanim człowiek do sanatorium się stawi. Wystarczy popatrzeć na focie budynków w necie.
Dojście do sanatorium drogą nieco pod górkę. W końcówce drogi bardziej stromo. Spoko,mam nadzieję, że dacie radę. Ja, dałem to wy też dacie.
- jedna winda w pobliżu schodów. Bywa, że często oblegana i do posiłków trzeba zejść po schodach.
- zbyt ciepło w windzie. Jakiś wentylator jest i bzyka, ale on nie chłodzi jeno grzeje
- wąskie schody w pobliżu windy. Przy mijaniu trzeba niestety przekręcić korpus, aby ułatwić mijanki ludzi. Przydałby się znak drogowy, zwężenie drogi i drugi, pierwszeństwo dla pojazdu nadjeżdżającego z przeciwka (idącego do góry,temu zazwyczaj ciężej się poruszać). A, że znaków nie ma, dokąd ich nie zamontują, to pamiętajcie chłopaki, kobiety mają zawsze pierwszeństwo
- brak KO-wca
- jadalnia, zbyt duża. Coś na mojego oko, to co najmniej około 200 chłopa (Janosików) i dziewek (Maryn) mieści to miejsce.Nietrudno sobie wyobrazić, że w trakcie posiłków jest jak w ulu. Tylko w trakcie obiadu ZUS-owcy pół godziny wcześniej się stawiają. Spoko, i na to jest sposób. Można na czas posiłków zabrać ze sobą zatyczki do uszu
- konieczność zabrania ze sobą okularów. Do bliży i dali. Wszystko trzeba wyczytać z kartek lub tablic bo w tym ośrodku niewiele się mówi. Chyba, że ktoś załogantów zapyta.
- plamy na wykładzinach podłogowych
- brak spotkania z medykiem uświadamiającym o plusach pobytu w Krynicy, o wodach leczniczych, leczeniu, wpływie spożywania napojów „rozrywkowych”
- szwankuje planowanie zabiegów. Można usiłować dokonać poprawek.
- czasem możecie popluskać się chwilę dłużej w kąpieli bo „zakręcona”
- czasem zbyt głośna muzyka w kawiarni w godzinach wieczornych. Kawiarnia jest vis a vis korytarza prowadzącego do gabinetów medycznych, pielęgniarek i rehabilitacyjnych. Na oczekiwanie na wizytę u pielęgniarki zabierzcie ze sobą stoppery. Współczuję też pielęgniarkom (fajowe babeczki, to dla nich
- wieczorki z muzyką coś nie wychodziły. Niewielu było chętnych
- zaproszenia do kawiarni na... dyskotekę
Niektóre z powyższych uwag można przypisać i innym sanatoriom. Zjawiska są podobne, coraz powszechniejsze.
Taka przydatna uwaga. Przed wejściem do budynku są strome schody. Po tych schodach niektórzy targają walizki. Niepotrzebnie. Kilka metrów dalej od głównego wejścia, w narożu budynku, są następne drzwi, do których dojście nie zmusza do większego wysiłku, a i wprowadzenie ciężkiej walizki nie stwarza problemu.Idzie się po terenie płaskim,a nie po schodach, nieco po górkę. Jest tabliczka przed stromymi schodami z napisem „Recepcja”, strzałka w prawo i rysunkiem ludka z walizką. Na tę tabliczkę nie zwracają czasem uwagi przyjezdni. Zazwyczaj widzą strome schody i zapominają o rozejrzeniu się, kiedy muszą wytargać po nich walizki. Tabliczka jest na foci na stronie sanatorium.
Krynica-Zdrój
Plusy dodatnie:
Kurort znany od dawna. Deptak, z ładnymi kwiatami, ławkami, fontannami. Miejsca do leżakowania, spacerów. Zadbane trawniki z kwiatami, Park Zdrojowy, też do spacerów, gdzie poprawiane są alejki spacerowe. Częste są występy zespołów (w godzinach popołudniowych, podwieczornych) i różne imprezy. Ładna okolica. Zaczyna się już za Starym Sączem (info dla tych co przyjadą samochodami lub pociągiem z tej strony). W okolicy miejscowości godne uwagi: Słotwiny (cerkiew) , Tylicz (Cerkiew, kościół z golgotą)), Muszyna (basen letni, parki, mniejsza miejscowość i mniejszy gwar niż w Krynicy). Gdzie by nie pojechać , coś ciekawego jest do obejrzenia.W okolicy Krynicy szlaki dla „piechoty”. Jak zwykle nie zawsze dobrze oznakowane. Architektura ciekawa ,mnóstwo zabytkowych, ciekawych dla oka willi, hotele.
Plusy ujemne:
Dużo ludzi w sezonie. Całe szczęście, że nie tak jak na Krupówkach w Zakopanem, na trasie do Morskiego Oka. Niesamowity ruch samochodowy. Na drogach sporo samochodów ciężarowych. Za dużo. Jeden jedzie za drugim. Nie ma żadnej obwodnicy omijającej Krynicę.
Powyższy tekst dla Was sporządził:
kuracjuszek amatorek




