No i potem chodzenie do lekarza i proszenie o zmianę zabiegów z powodu niemożliwości ich wykonywania.
Nie było to zbyt miłe,w końcu na sanatorium czeka się długo i na zabiegi również.
Do tego wyliczony papier toaletowy(4 rolki na cały pobyt)
I pan kierownik zamknięty w swoim gabinecie ,do którego trzeba bylo chodzic z prośbą o włączenie ogrzewania,choć w innych sanatoriach juz działało. Tłumaczył się tygodniowa awarią i nie brał pod uwagę faktu,że większość co by nie było starszych osób ,chorowało.Brak też było, uważam ( jest to zdanie również innych osób z tego turnusu), np.czystej informacji o proponowanych wycieczkach .Domniemam,ze pan kierownik jest managerem tego sanatorium- jeśli tak,to raczej kiepskim.Po prostu wcale go nie widać i słychać.( może trzeba pojechać np do Energetyka w Inowrocławiu i zobaczyć jak tam działa manager)
No ,ale jest też kawiarnia z niezrównaną panią Anią i jej mężem - chylę czoła ,że mimo pozwoleń na pokazy garnków w czasie,kiedy organizowane są wieczorki taneczne,dajecie Państwo radę się utrzymać i organizować nie tylko wieczorki ale koncerty,biesiady itp.
Całości dopełnia wspaniały ogród, utrzymywany ze znawstwem przez Panią, której imienia niestety nie znam.Jest też piękna tężnia i grota solna.
Reasumując-okolica cicha,otoczenie sprzyja wypoczynkowi bez względu na aurę.Personel kompetentny i życzliwy oraz uśmiechnięty ( POZDRAWIAM serdecznie).Pani Ania i jej mąż- wspaniali ludzie.Ale pan doktor i pan kierownik ...- kochani trochę więcej empatii w stosunku do kuracjuszy,wszak nie są to ludzie młodzi i zdrowi .W takich przybytkach,jakim jest sanatorium ,oczekujemy od Was pomocy i zrozumienia ,co nie znaczy,że trzeba nas niańczyć.Jesteśmy tak jak Wy ,myślącymi i niejednokrotnie wykształconymi osobami.
Nie jest moim zamysłem tym p


