Dobry żart jest tynfa wart
Re: Dobry żart jest tynfa wart
Żona do męża widząc "stringi":
- Kochanie, może kupiłbyś mi taką bieliznę?
- Ależ skąd! d*pę masz jak kombajn i nie będzie to ładnie wyglądać!
Wieczorem leżą razem w łóżku i mąż delikatnie sugeruje żonie, o co mu chodzi:
- Może się troszkę popieścimy? No wiesz...?
Żona:
- Dla takiego jednego, małego kłosika nie będę kombajnu uruchamiać!
Re: Dobry żart jest tynfa wart
- Ewa idź otwórz
- Nie, Adam ty otwórz
- Ewa no proszę
W końcu Ewa zawinęła się w ręcznik i poszła, a za drzwiami sąsiad. Patrzy na nią i mówi:
- Jak zrzuci pani ten ręcznik to dam pani 1000 zł
- 1000 zł piechotą nie chodzi
Zrzuciła ręcznik i dostała 1000 zł.
Wraca do męża.
- Kto przyszedł?
- Sąsiad
- I oddał moje 1000 zł?
Re: Dobry żart jest tynfa wart
Przypomniał mi się kawał.
Do puzonisty, po koncercie podchodzi słuchacz:
- Panie, ja jestem ślusarz i strasznie się męczyłem patrząc, jak Pan sobie próbuje poradzić. Panie - to się musi dać wyciągnąć!!!
- Sloneczko
- Przyjaciel forum

- Posty: 25183
- Na forum od: 23 kwie 2013 17:54
- Oddział NFZ: Świętokrzyski
- Staż sanatoryjny: 0
- Podziękował: 30 razy
- Podziękowano: 34 razy
Re: Dobry żart jest tynfa wart
- Kobieta. Wpada w oko, rani serce, dziurawi kieszeń i wychodzi bokiem.
- Mamo, a co bocian robił potem, jak już ci dziecko przyniósł?
- Trzy dni pił z kolegami, a potem dwa dni chrapał.
Policyjny radiowóz wrąbał się w drzewo. Po chwili wyłażą z niego dwaj policjanci.
- No Stasiu, tak szybko na miejscu wypadku nie byliśmy nigdy!
Ogłoszenie:
Firma poszukuje młodej sekretarki z umiejętnością pracy na komputerze... stole, krześle i wszędzie, gdzie nadarzy się okazja.
-
forumowicz
Re: Dobry żart jest tynfa wart
- Wybacz, nie mogę oddać się mężczyźnie, ponieważ jestem oddana tylko i wyłącznie Bogu.
Na następnym przystanku wysiadła, tramwaj dojechał do pętli, gdy zdołowany Rysiu wysiadał, tramwajarz zaczepił go mówiąc:
- Słuchaj, mogę ci powiedzieć o tej zakonnicy coś, co cię
zainteresuje...
- Tak, co takiego? - odparł podekscytowany Rysiu
- Ona ma taki zwyczaj, ze często o północy można ją zastać samotnie modlącą się i medytującą na cmentarzu.
Rysiowi nie trzeba było dwa razy powtarzać. Ubrał się w białą szatę, którą pomalował odblaskową farba, przykleił sobie sztuczną brodę i o północy wyruszył na cmentarz, było ciemno, ale dostrzegł kształty klęczącej zakonnicy
- To ja Bóg - rzekł - twoje modły zostały wysłuchane, wybrałem Ciebie i chce żebyś mi się oddala
- Och panie, dobrze - odparła zakonnica - ale proszę, zróbmy to analnie, bo w klasztorze matka przełożona przeprowadza rutynowa kontrole dziewictwa!
Uradowany facet zabrał się do dzieła, a po skończonej zabawie zerwał z siebie szatę i krzyknął z uśmiechem:
- Ha! Ha! To ja Rysio!
Widząc to zakonnica zerwała sutannę i krzyknęła z uśmiechem:
- Ha! Ha! To ja tramwajarz!
- Dzia_dek
- Przyjaciel forum

- Posty: 3613
- Na forum od: 26 cze 2013 07:55
- Podziękował: 52 razy
- Podziękowano: 91 razy
Re: Dobry żart jest tynfa wart
- Przekażcie sobie znak pokoju.
Kuracjuszka odwraca się do stojącego obok pana i mówi szybko:
- 308, drugie piętro.
- Sloneczko
- Przyjaciel forum

- Posty: 25183
- Na forum od: 23 kwie 2013 17:54
- Oddział NFZ: Świętokrzyski
- Staż sanatoryjny: 0
- Podziękował: 30 razy
- Podziękowano: 34 razy
Re: Dobry żart jest tynfa wart
- Czy oskarżony dawał świadkowi narkotyki?
- Nie dawałem.
- A żona oskarżonego dawała?
- Nadal mówimy o narkotykach?
Wczorajszej nocy kochałem się z żoną tak jak w filmie.
Ja byłem szybki, a ona wściekła.
Ksiądz na mszy zbiera datki. Podchodzi do kobiety, a ta zaczyna szukać w portmonetce drobnych pieniędzy. Ksiądz, widząc same stuzłotowe banknoty, mówi:
- Mogą być te stuzłotowe.
- To na fryzjera.
- Ale Maryja nie chodziła do fryzjera.
- A Jezus nie jeździł mercedesem!
Mama beszta syna, który wybrał się do klubu ze stripitzem:
- Jak mogłeś!! To obrzydliwe! Pewnie widziałeś tam rzeczy, których nie powineneś zobaczyć!
- Tak - odpowiada syn. - Widziałem tam ojca...


