Hej, wieczorną porą.
Trudny dzień, ale jakoś powolutku zleciał.
Ysy1, młode ptaki są ciekawe świata. Pełne energii ruszą na łowy.
Dzieci dorastają i wyfruwają, nie oglądając się za siebie. Świat jest teraz tak rozpędzony, że nie zauważamy, kiedy ten czas minął.
Każdy z nas miał jakiś swój świat, czy uczestniczył w jakimś fajnym wydarzeniu, spotkał nowych ludzi...
Życie,kiedyś było trochę wolniejsze, jeździło się czym innym, teraz i później znów się zmieni i rozpędzi jeszcze bardziej.
My, nie nadążamy za czasem, i z nostalgią wypowiadamy magiczne zdanie, Kiedyś...
Z bagażem lat, stajemy się bardziej nerwowi, sfrustrowani, zamykamy się w jakiejś określonej grupie znajomych, przyjaciół, broniąc swojego świata.
Nie akceptujemy nowości, inności, odrębności, żyjemy swoim rytmem, z góry likwidując jakiekolwiek zagrożenie.
Sami rozkręcamy spiralę agresji, nie bacząc na nic. Każdy nowy musi się dostosować, lub wynieść jak najszybciej.
Nie zawsze jednak sprawy toczą się jak chcemy, i mamy zamiast nowego przyjaciela , wroga, który nie boi się i zaczynamy wojenkę jak się patrzy.
Czego brakło? Pewnie nie wiele, odrobiny partnerstwa, bez uszczypliwości, spojrzenia na nowego nie z góry, jak robi to stado wilków, akceptacji nowości, a nie szukanie łatwego żeru.
Tym czasem, nowość fruwa gdzieś po orbicie, słucha doniesień z frontu, a jak wytknie głowę zaraz poczuje, zasady i dowie się kto tu rządzi.
Kto ma wyimaginowane poczucie wielkości, tylko że wciąż siedzi, czas mu odjechał, lat przybyło, a rzeczywistość stała się nieznośna.
No i tylko ci nowi co chwilę zaburzają spokój, ludziom...
Tylko, że ci nowi to też ludzie, co najmniej nie gorsi...
Kiedyś też powiedzą, Kiedyś....
Dobranoc.