Witaj Danusiu
Wiem, wiem, tchórz ze mnie. Ale ja też w zasadzie drugi raz miałam jechać, bo pierwszy raz byłam 16 lat temu i to były zupełnie inne sanatoryjne pobyty niż dziś, i ja byłam inna - 16 lat młodsza
No a potem to nieszczęsne Świnoujście a teraz Korona

.
Cieszę się, że z Wieńca zostało Ci dużo dobrych wspomnień i kilku przyjaciół, to jest chyba najfajniejsze, co z takich wyjazdów można zachować na pamiątkę. Zabiegi pomagają, ale nie na całe życie a przyjaźń może zostać na długo. Zresztą, gdyby nie ta sytuacja z wirusem, w normalnych czasach pewnie o skierowaniu do Wieńca można tu na Śląsku tylko pomarzyć, nie słyszałam, by ktokolwiek ze znajomych dostał przydział do Jutrzenki lub do innych domów po remoncie.
Mnie NFZ jeszcze nie odpisał, więc nie wiem co ze mną zrobią, ale wiem, że w pobliskim Ustroniu też w lipcu była kwarantanna, nie wiem tylko w którym sanatorium

.
Cieszę się także z Twojego dobrego humoru, więc myślę, że ułożyłaś sobie troszkę spraw tak jak chciałaś
PS. nie na temat, ale może się przydać : 100 ml spirytusu 95%, 85 ml wódki czystej 40%, 3 ml gliceryny i kilka kropli olejku zapachowego (ja dodawałam olejek z geranium, bo taki miałam a podobno nie lubią go kleszcze). Płyn jak ta lala i ręce nie pierzchną i pachnie ładnie co zniechęca troszkę od dezynfekcji wewnętrznej

U nas nic nie było w maju i czerwcu a teraz wszędzie zatrzęsienie, że można się kąpać.
Pozdrawiam bardzo cieplutko (u nas zimno i leje)
