Witajcie
Dziś dzionek był bardzo zakręcony ale piękny.
Najpierw duuuużo na dworze, potem w domku i tak zeszło

.
No my z Ewą chyba bardzo bliskie krajanki

i mam nadzieję, że jakoś się spotkamy, tylko tego wirusa się pozbyć trzeba. Choć trochę, bo dziś my znów na przodku tabelki
Ale zazdroszczę tego śmignięcia okna balkonowego, bo ja jakoś leniwa się od tego wirusa zrobiłam i tylko łypię na te moje okna. Jak już, to raczej do garów idę jak można coś na wynos, ale zapasy się kończą, a na większe zakupy mam na razie zakaz. Córka z Wrocławia dzwoni 2 x dziennie na stacjonarny i sprawdza czy jestem w domu, taka rodzinna kontrola kwarantanny

. Jak mnie nie ma to jest kazanie

.
W poniedziałek idę się szczepić na grypę i mogę odebrać odesłane skierowanie z załącznikami, żeby składać zażalenie do NFZ. Tylko już sama nie wiem co lepsze, kłócić się z nimi i znowu potem dostać durny termin lub miejsce, czy załatwić nowe skierowanie i walczyć o fajny zwrot jak otworzą sanatoria. Jak myślicie
Dani, mam nadzieję, że u Ciebie i bliskich już wszystko ok, tzn, że Tobie się znowu udała nie zarazić

. I tak trzymaj
Pozdrawiam Wszystkich i miłego wieczoru
