Tez chce Wam opisac taka zabawna historyjke z Ciechocinka
W ubieglym roku w maju bylam w Sanvicie ,
Pewnego popoludnia wyszlismy na spacerek - doslownie przed naszym budynkiem
- biegnie kobiecinka srodkiem ulicy w rozpietym plaszczu i bardzo wystraszona
Wiec pytam co sie stalo

Paniusiu kochana, ja sie zgubilam

nie wiem gdzie jestem
Pytamy po kolei z kad pochodzi , gdzie sie zatrzymala , kiedy przyjechala
odpowiada ze wczoraj - a do jakiego osrodka - to nie wie
Zadnych dokumentow - tylko klucze od pokoju z duzym numerem
- wrocilam do recepcji i pytam ze moze po tym kluczu , jakos doprowadzic recepcjonistka podpowiedziala ze moze Orion bo to duzy budynek i jest blisko
Orion jest nie daleko, po przeciwnej stronie , a ze tam najblizej to idziemy sprawdzac
- po drodze pytam z kad pochodz - oj pani ja z daleka z ,,,, podlaskiego
Z Bialegostoku pytam

-nie z Siemiatycz

tak sie sklada ze jestem tez rodowita z tego miasta
zaczelam sie usmiechac i pytam o nazwisko ,,, powiedziala mi i co ,okazalo sie ze to sasiadka z obok mojego domu

i cala jej rodzinke znam
W Orionie znalezlismy pokoj - w recepcji dali jej wizytowke - a podziekowan wlacznie z calowaniem po rekach nie bylo konca - nie ma to jak swoj na swego ,,,, wejdzie
