opowiem tylko jeszcze kończąc , że wtedy w Świeradowie mieszkałem w Domu Zdrojowym , w dwójce, na samej górze, z panem z Lublina pracującym w Warszawie. Pan z jego opowieści wynikało, był jedną z 3 osób tworzących Przepisy Prawa Drogowego,mili - poli - cjantem

podobno pozytywnie zweryfikowanym...co sobotę uskutecznialiśmy " nocne Polaków rozmowy" i było wesoło...szczególnie pod koniec 0.7 czystej, gdy ja, jako członek i założyciel zakładowego związku zawodowego , wiadomo jakiego,

poruszałem delikatnie sprawy życia , represji w stanie wojennym i po, przez ówczesną władzę...podobno pan był bezpartyjny i zweryfikowany...tylko czemu na proste pytania, od razu , reagował hmmm..nazwijmy to złością...
byłem pierwszy w pokoju, więc swoimi różdżkami zbadałem łóżka i wybrałem to gdzie nie było wychyłu, bo traf chciał, że nad tym drugim druty się kręciły...kolega współlokator zjawił się drugi i napiszę tylko, że dostawał nooormalnie apopleksji na tematy " magiczne"

, nie chciał w ogóle, ani pokazu, ani słuchać opowieści, hahaah, zabronił mi jak to ujął, dla naszego wspólnego dobra poruszania tych tematów...
miałem z nim na koniec mały przebój, bo po wyjeździe sugerował , w smsach i dzwoniąc, że mu ukradłem portfel...

ale to historia poboczna..

miał pecha, że trafiło na mnie i stare , sprawdzone "firmowe" sposoby nie zadziałały, na koniec jednak zdobył się na smsa z przeprosinami...
w Świeradowie zobaczyłem jedną wówczas dla mnie ciekawą sytuację....zapowiadano przejście mocnego wiatru, halnego..w noc kulminacyjną całe piętro łaziło po korytarzu nie mogąc spać, ludzie rozwiązywali krzyżówki, czytali, rozmawiali, pili kawy, herbaty i inne napoje

, kilkadziesiąt osób nie spało

...nie do końca ..bo były co najmniej 3 osoby (tyle widziałem), które spały tak twardym i spokojnym snem, w tym tumulcie i hałasie, że było to szokująco zadziwiające

wtedy to była ot taka dziwaczna ciekawostka dla mnie...choć nie mogłem tego normalnie zrozumieć...