Strona 11 z 12

Re: Jak wspominacie pierwszy wyjazd do sanatorium?

: 11 gru 2015 14:55
autor: Wienia
Moje pierwsze sanatorium-oj dawno temu.
1987 rok styczeń Ciechocinek sanatorium zakładowe.Zima stulecia temperatura dochodziła czasem -30 stopni.Zimno w pokojach,łazienka na korytarzu-masakra.
Trzeba było ściągać kolczyki z uszu ,aby ich nie odmrozić.Należało zabrać ze sobą kartkę na mięso,nie pamiętam chyba 1kg.
Najwazniejsze ,że przed samym wyjazdem stwierdzam jestem w ciąży i co teraz? Urlop załatwiony bilet kupiony a ja nie wiem co począć.
Rozmowa z lekarzem,mężem i decyzja- jadę.
Oczywiście żadnych zabiegów nie mialam ,ale na tańce latałam .Jakoś upłynęły te trzy tygodnie.Dzisiaj sobie myślę ,ale byłam młoda i głupia a zarazem bardzo odważna.Wszystko się dobrze skończyło ,córka jest dorosłą kobietą.
Te tance chyba podziałały równiez na nią bo uwielbia balety.

Re: Jak wspominacie pierwszy wyjazd do sanatorium?

: 11 gru 2015 15:19
autor: MaKa1
Kropkaem,...ale miałyście ubaw po tym winku.Ja tylko dzwoniłam do syna ,a wiadomo jak było z telefonami(rok 2000) ...i za każdym razem słyszałam zabierzcie mnie stąd :( ...co się okazało po powrocie :?: ,że zaraz trafił na pogotowie ,a sanatorium w którym przebywał wogóle nie było przeznaczone na jego dolegliwości.Lekarz prowadzący jego chorobę(nie on go tam skierował) powiedział tylko...cyt. "chłopie, ty jesteś gość jak ty przeżyłeś ten oświęcim" I co Wy na to :?:

Wiesiu ,pamiętam tą zimę 87...moja babcia zmarła :( , a w marcu urodziłam syna :) ,czyli mamy dzieci z jednego roku :lol:

Re: Jak wspominacie pierwszy wyjazd do sanatorium?

: 11 gru 2015 17:53
autor: kropkaem
MaKa1 pisze:Kropkaem,...ale miałyście ubaw po tym winku.Ja tylko dzwoniłam do syna ,a wiadomo jak było z telefonami(rok 2000) ...i za każdym razem słyszałam zabierzcie mnie stąd :( ...co się okazało po powrocie :?: ,że zaraz trafił na pogotowie ,a sanatorium w którym przebywał wogóle nie było przeznaczone na jego dolegliwości.Lekarz prowadzący jego chorobę(nie on go tam skierował) powiedział tylko...cyt. "chłopie, ty jesteś gość jak ty przeżyłeś ten oświęcim" I co Wy na to :?:

Wiesiu ,pamiętam tą zimę 87...moja babcia zmarła :( , a w marcu urodziłam syna :) ,czyli mamy dzieci z jednego roku :lol:
Tak MaKa1, ja też wyłam rodzicom do telefonu i błagałam żeby mnie stamtąd zabrali, no ale cóż, przeszłam i przeżyłam niezłą szkołę życia. ;)

Re: Jak wspominacie pierwszy wyjazd do sanatorium?

: 11 gru 2015 20:01
autor: kropkaem
Tak sobie pomyślałam, że podzielę się z Wami jak to wtedy było, aby przybliżyć Wam obraz ówczesnych czasów sanatorium.
Fakt, że dorastającą panną byłam i było to sanatorium dla dzieci, ale jak widać z powyższych wypowiedzi wszyscy bardzo zle wspominamy.
Może ktoś zechce poczytać... Tak w olbrzymim skrócie przedstawię...
A więc tak:
Każde piętro sanatorium było przeznaczone dla dzieci cierpiące na określone schorzenia.
Dzieci były w różnym wieku, na sali dobrane wiekowo. Sale ośmio osobowe. Nie było ścian, tylko przeszklone tak, że było widać cały oddział. Łóżka szpitalne.
Na terenie sanatorium mieliśmy ubrania sanatoryjne, okropne. Jak wychodziliśmy na spacery poza sanatorium można było założyć swoje. Na początku pobytu tak robiliśmy, pózniej - mieliśmy to już gdzieś.
Sprawdzanie głowy - wszy - codziennie, o dziwo nigdy nic nie było, a wróciłam po 6 mc tak zawszona, że szok !
Każde rano i wieczór apel. Staliśmy w rządku, wg wzrostu. Potem toaleta. Pielęgniarki pilnowały aby wszyscy skorzystali. Szczególnie z bidetu! Stała jedna na straży i patrzyła, czy oby na pewno każda z dziewczyn "to" zrobiła. Dzień jak co dzień - śniadanie, gimnastyka, basen, szkoła, obiad, gimnasyka, basen, nauka, basen, kolacja. I tak co dziennie, przez pół roku. Rygor.
Badania lekarskie - raz w tygodniu, badania pielęgniarskie - waga, wzrost, krew, mocz - raz na dwa tygodnie.
Tylko jedzenie było względne. Rodzina - raczej kontakt tylko telefoniczny.

Ot...takie były realia, lekcja życia niezła, dlatego teraz chyba przetrwam już w każdych warunkach :-)
Zahartowałam się :-)

Re: Jak wspominacie pierwszy wyjazd do sanatorium?

: 11 gru 2015 20:24
autor: Felice
Nie wiem w jakich czasach dokładnie byłaś.Mój syn był w Ciechocinku pod koniec lat osiemdziesiątych.Wynajęłam sobie prywatnie pokój i codziennie po obiedzie zabierałam go do siebie,odrabiałam z nim lekcje,chodziłam na spacery i na wieczór dostarczałam na miejsce.Nie zawsze chciał,żebym za szybko go zabrała,bo wolał pobawić się z dziećmi.Ani traumy żadnej nie miał,a nawet dziś tak dla ciekawości spytałam go o wspomnienia - powiedział,że ma miłe.Zresztą później jako nastolatek kilka razy był ze mną i też nie narzekał.To chyba bardziej ja kiepsko ;) wspominam te obyty,ale czego nie robi się dla dziecka.
Po Ciechocinku to mnie trauma została,bo jako młoda mamusia dwudziestokilkuletnia kompletnie nie mogłam zrozumieć co te "dziadki" ode mnie chcą,bo co siadłam na ławce z książką to jakiś się przysiadał robiąc różne propozycje. ;)
Na szczęście mi przeszło,teraz już wszystko rozumiem i chętnie jeżdżę 8-) :lol: :lol: :lol:

Re: Jak wspominacie pierwszy wyjazd do sanatorium?

: 11 gru 2015 21:02
autor: kropkaem
Felice pisze:Nie wiem w jakich czasach dokładnie byłaś.Mój syn był w Ciechocinku pod koniec lat osiemdziesiątych.Wynajęłam sobie prywatnie pokój i codziennie po obiedzie zabierałam go do siebie,odrabiałam z nim lekcje,chodziłam na spacery i na wieczór dostarczałam na miejsce.Nie zawsze chciał,żebym za szybko go zabrała,bo wolał pobawić się z dziećmi.Ani traumy żadnej nie miał,a nawet dziś tak dla ciekawości spytałam go o wspomnienia - powiedział,że ma miłe.Zresztą później jako nastolatek kilka razy był ze mną i też nie narzekał.To chyba bardziej ja kiepsko ;) wspominam te obyty,ale czego nie robi się dla dziecka.
Po Ciechocinku to mnie trauma została,bo jako młoda mamusia dwudziestokilkuletnia kompletnie nie mogłam zrozumieć co te "dziadki" ode mnie chcą,bo co siadłam na ławce z książką to jakiś się przysiadał robiąc różne propozycje. ;)
Na szczęście mi przeszło,teraz już wszystko rozumiem i chętnie jeżdżę 8-) :lol: :lol: :lol:
Felice, byłam w podobnym czasie, opisałam pobyt w sanatorium w Rabce, kilka osób wypowiedziało się na temat wspomnień swoich dzieci z pobytu tam, również niemiłych, przypuszczam, że chodzi o to samo sanatorium...więc coś w tym jest..
Być może Ty i Twój syn trafiliście lepiej, macie miłe wspomnienia, nic, tylko pozazdrościć ;)

Jak widać, nawet przekładając to, na dzisiejsze czasy, wszystko zależy od miejsca w które trafimy...

Re: Jak wspominacie pierwszy wyjazd do sanatorium?

: 11 gru 2015 21:18
autor: danusia57
Felice :) nasze historie są niestety prawdziwe :cry:,po przeczytaniu postu kropkaem,teraz wiem jaką gehennę,moje dziecko przeszło,a miało tylko 7 lat :cry: :cry: Może tak było tylko w Rabce :!: :!:

Re: Jak wspominacie pierwszy wyjazd do sanatorium?

: 11 gru 2015 21:41
autor: Felice
Ależ ja wierzę....miejmy nadzieję,że to tylko o Rabkę chodzi.
Do Rabki pojechaliśmy z nim na dwa miesiące,prywatnie zmieniając się opieką z zaangażowaniem dziadków.Samego na tak długi czas nie puściłabym go.

Re: Jak wspominacie pierwszy wyjazd do sanatorium?

: 02 gru 2017 15:39
autor: +alicja+
No właśnie pierwszy pobyt, pierwsze wrażenia :shock: miłe czy smutne? A może tęsknota do bliskich

2005r -Szczawnica "Papiernik" i cały sierpień ze słońcem... 8-)
nie chciało się wracać... :roll: :lol:

Re: Jak wspominacie pierwszy wyjazd do sanatorium?

: 02 gru 2017 16:00
autor: Anna-K
Alicjo moim pierwszym było to samo sanatorium,ale wrażenia już opisywałam,więc nie będę się powtarzać ;)
Widzę,że odkopujesz stare tematy.No tak czasu u Ciebie obecnie pod dostatkiem ;)