Mam nadzieję, że i Tobie się nie zdarza podchodzić pod lawinę i w oczka kamyczkom patrzeć?
Czasem trzeba weryfikować plany, wybierając to, co dla nas ważniejsze.
A nie

, czasy we śnie były współczesne, jeśli w ogóle można to tak określić.

W każdym razie jeździłam pociągiem nie konno i Czyngis-chana nie spotkałam.
To ten chłodek przywiało do mnie, a i deszczyk odrobinę pokropił.
Smacznego chrupania. Moje zjedzone, może jutro uda mi się wyskoczyć na targ, to też zakupię i nie będę już eksperymentować z przyśpieszaniem.
