Ano, gdy częstują od serca to nie wypada odmawiać.

W takich sytuacjach to mi się zdarza nawet mięsnych potraw kosztować.

Szczególnie, gdy wiem, że to "mięsko" nie spędza życie w zamknięciu.
A to Ty niedźwiedź jesteś?

Tylko nie wybieraj się do Cisnej po powrocie.
A masz już takie drzwi?
Pogoda była piękna, deszcze znów poszły bokiem, więc dzień spędzony sielsko- anielsko (jak na Aniołķa przystało

). Miało być nic nierobienie, ale nie ze mną te numery Bruner.

Hamaczek i leżaczek za długo nie były grzane, bo oczywiście mnie coś swędziało.

Z resztą Mama Natura wie, że aktywny tryb życie służy człowiekowi, to mi ciągle coś podsuwa do przerobienia. W menu dziś zupa kurkowa, kotlety z kań i fasolka oraz ogórasy pchane w słoiki. Jest też już troszkę pomidorów, ale widzę, że błędem było w małej szklarni sadzenie odmian na przetwory,

bo za mała ilość dojżewa w jednym momencie. Ale to nic.

Jest obserwacja, nauka i wnioski na przyszłość. Nie wykluczone, że jednak zakupię foliak na przyszły sezon, choć się wzbraniałam na ten plastik

, ale finanse póki co na to pozwalają.
Przyjemnego wieczoru!
