na pierwszej przejażdżce zajechała drogę wielkiej ciężarówie.
Pisk opon... dym spod kół, wziuuu... trzask, prask
i naczepa w rowie...
Porszak szczęśliwie wyhamował,
za kółkiem siedzi zblazowana blondi typu
"no co, przecież nic się nie stało".
Z kabinki scanii wygramolił się mocno zdenerwowany szofer,
wyciągnął z kieszeni kawałek kredy
i narysował kółko na asfalcie.
wyciągnął blondynkę, postawił w tym kółku i krzyczy:
- Stój tu pokrako i nie ruszaj się stąd!
Blondi stanęła posłusznie, a facet zabrał się za demolkę w porszaku.
Wyrwał drzwi, przednie fotele wyciepał do rowu,
ogląda się za siebie... blondi nic - stoi i się uśmiecha...
- Czekaj no... - pomyślał facet wyciągając majcher.
Spruł dokładnie tapicerkę, podziurawił opony,
ogląda się za siebie, blondynka chichoce...
- Zaraz cię jeszcze bardziej rozbawię...
- facet poleciał po kanistrer,
oblał porszaka i podpalił grata.
Wraca do blondynki, a ta wciąż stoi, tylko buźka się śmieje:
- Hihi... haha... hihiii...
- No i co w tym takiego śmiesznego? - pyta facet.
- Hihi... a bo jak pan nie patrzył,
to ja wyskakiwałam z tego kółka...




