Re: Przyjaźń sanatoryjna
: 06 sty 2016 18:43
Opisze swój przypadek, choć nie jest to przyjaźń sanatoryjna , to jest to osoba poznana na naszym forum. Zdarzyło się to zaraz po śmierci męża, byłam załamana swoją sytuacją i przez przypadek zajrzałam na forum. Osoba ta pytała o jakieś sanatorium ,odpisałam na post i do dnia dzisiejszego utrzymujemy kontakt telefoniczny. Wiele zawdzięczam tej osobie, która była przy mnie w tym trudnym dla mnie czasie, Zawsze ma czas, żeby ze mną porozmawiać. Nigdy się nie widzieliśmy, a czuję się tak jak byśmy się znali od dawna. Zawsze mogę liczyć na z wsparcie w każdej sytuacji .Mam też koleżankę( przyjaciółkę) którą poznałam 9 lat temu i utrzymujemy kontakt możemy na siebie liczyć ( choć mieszkamy od siebie bardzo daleko.
A najbardziej ceniłam sobie przyjaźń z Anią , którą poznałam w Warszawie na kursie w czerwcu 1985 r. To była wspaniała przyjaciółka i jej najbardziej mi brakuje. Już nie spotkałam w swoim życiu takiej wspaniałej osoby jak ONA. Niestety zmarła 2 tygodnie od śmierci mojego męża. I w taki oto sposób straciłam dwie najbliższe mi osoby.
A najbardziej ceniłam sobie przyjaźń z Anią , którą poznałam w Warszawie na kursie w czerwcu 1985 r. To była wspaniała przyjaciółka i jej najbardziej mi brakuje. Już nie spotkałam w swoim życiu takiej wspaniałej osoby jak ONA. Niestety zmarła 2 tygodnie od śmierci mojego męża. I w taki oto sposób straciłam dwie najbliższe mi osoby.