Można zacząć ode mnie
Zjawiła się taka na Forum i marudzi i marudzi o tych zwrotach. No upierd.....
A tak w temacie, to moralność zależy od punktu siedzenia. Jak nas nie dotyczny potrafimy moralizować, że hej. Jak my znajdziemy się w jakiejś sytuacji, potrafimy wyszukać milion powodów, że...... dobrze robimy, choć wcześniej krytykowaliśmy innych będących w takiej sytuacji.
Ot choćby banalny przykład. Nie kradnij... każdy powie, że to złe. A co jak podbiera się z pracy różne rzeczy? Wtedy mówimy...... a to tylko tak sobie zorganizowałem/łam.
Czy coś z naszej Służby Zdrowia. Jak można pchać się bez kolejki, no to wstyd. Ale jak nam uda się przez znajomych załatwić dojście, to.... oj przecież trzeba sobie radzić.
Przykłady można mnożyć. Dlatego uważam, że moralność dobra jest w teoretyzowaniu, natomiast gdy staniemy wobec jakiejś sytuacji.... wszystko zaczyna się walić, przenicowywujemy nasze poglądy i często szlag bierze naszą moralność. A jednak powinna być niezmienna........ tylko czy jest??


