Francik pisze:Witam wszystkich Forumowiczów !
Dużym problemem dla kuracjuszy jest ordynator tej III ( tzn lekarz prowadzący ten oddział) który uważa się za Pana na włościach a pacjenci to barachło które udaje że jest chore. Jego chamskie odzywki i ordynarne zachowanie psują niewątpliwie renomę tego sanatorium!!
Pozdrawiam F
Widzę, że twardo trzyma się na stanowisku
Na moim turnusie też pokazał jakim jest chamem na włościach. Tolerował tylko kilka pacjentek, stale bywających w Lądku. Reszta miała dużą szansę na awantury i pyskówki z chamskim lekarzem. Kuracjusze dzwonili i pisali do NFZ, skarżąc się na jego zachowanie.
Jak widzę nic nie pomogło. Dalej jest ordynatorem i nawet nie zmienił podejścia do kuracjuszy.
Mojego współlokatora z pokoju, chciał wyrzucić z turnusu za pijaństwo.
Kolega rano osunął się z łóżka, nie mógł się podnieść z podłogi, nie trzymał moczu i on zrobił potężną awanturę, że jest pijany i wywala go do domu. Miałem ostre starcie z lekarzem, broniłem kolegi, wiedząc, że nic mocnego nie pił (dzień wcześniej piwo w Zdrojowej) , że coś się z nim stało.
Gdy po godzinie stan chorego pogarszał się, wezwałem lekarza i on stwierdził, że chyba jednak nie jest pijany. Został zabrany do pokoju pielęgniarek, tam było już słabo, kontakt coraz mniejszy, dalej nie trzymał moczu. Wezwał karetkę i kolega został zabrany do szpitala w Kłodzku (podejrzenie Różyczki).
Wróci po 6 dniach, nie potrafił powiedzieć co mu było, i na co go leczyli, ale twierdził, że jeszcze nigdy w życiu tak źle się nie czuł.
Oczywiście został wypisany do domu jako niezdolny do dalszego pobytu w sanatorium.
Kilka miesięcy później, miałem w rodzinie podobny przypadek (identyczne objawy). Lekarz dyżurny nie rozpoznał choroby (twierdził, że to zwykłe przeziębienie). Dwa dni później karetka, szpital i to załatwiony podstępem (lekarka też nie chciała go zabrać, karetka to nie taksówka a pacjent nie mógł ustać)). W szpitalu dalej nie rozpoznano choroby (skierowano na dermatologię). Doszło do ostrego zakażenia organizmu, sepsy. Interwencja lekarzy była zbyt późno. Następny dzień reanimacja i na OIOM. Po 3 dniach na OIOM-ie, pacjent zmarł.