Lawendo , może to dobry pomysł - od niedzieli do czwartku - wtedy faktycznie nie ma dzieci , no , może jednostkowe przypadki .
Niestety , my z powodów zawodowych , na wczasy możemy pozwolić sobie tylko wtedy , gdy dzieci mają wolne , czyli ferie i wakacje , jak to mówi mój przyjaciel - jesteśmy na nich

skazani , nawet na urlopie
Darku , co do twojej znajomej , to ciśnie mi się co nieco na usta , nie skomentuję jednak dosadnie jej słów , każdy ubiera się jak mu wygodnie , jak go stać i jak potrafi . To , że akurat ona nie powinna komentować ubioru , a w szczególności zachowania innych osób , to jako jej serdeczny znajomy , zapewne wiesz o czym piszę
Mnie np. powala na kolana pan w garniturze i muszce - spocony w tańcu , ociera co chwilę czoło , no ale jest elegancki

, przynajmniej tak mu się wydaje . Ale co mi do tego ? nic . Skoro tak lubi . Raz "współczuliśmy " takiemu gościowi , ok 140 kg wagi , wysoki , ubrany w garnitur i muchę .Każdy lekko ubrany , a on tak się wyróżniał - widocznie taki nawyk wyniósł z domu - jego sprawa , on cierpiał z gorąca , nie my .
Dzieci nie trzeba mordować , babci na wczasach też nie obarczaliśmy dziećmi ,tylko w 2 hotelach dzieci bywały z nami na tańcach , inne dzieci też , ale na zasadzie , którą DJ wymyślił , dorośli tańczą , dzieci siedzą na ich miejscach i piją soczki , w przerwie puszczał muzyczkę dla dzieci , dzieci , zapraszał do zabawy ,dzieci szalały , a wtedy dorośli odpoczywali przy stolikach , ze swoimi soczkami
W innym hotelu tuż obok sali tanecznej , jest przeszklona sala zabaw dla dzieci , z której jest wyjście tylko przez salę taneczną , drugie drzwi zamknięte , poza tym , była z dziećmi animatorka .
Można ? - można .
Jeśli nie było takich " luksusów " zawsze chodziliśmy naprzemiennie w dwie pary tańczyć , trzecia pilnowała dzieci .