Re: Aspołeczne zachowania w sanatorium
: 18 paź 2017 16:45
Gieniu - nie chciałbym wymieniać nazwy ośrodka, gdzie miały miejsce opisywane sytuacje. Akurat w jednym z nich byłaś i znasz dość dobrze, więc opiszę. Zdarzenie znowu działo się na stołówce sanatoryjnej i znowu dotyczyło podobnych relacji.
Trwał zwykły turnus (chyba z NFZ), na którym większość stanowili kuracjusze w starszym wieku. Na stołówce było dość cicho i spokojnie, aż do czasu gdy zjawiła się "nasza" grupa, czyli dzieci niepełnosprawne wraz z opiekunami. Sala zapełniła się w całości i było dość głośno, ale to chyba zrozumiałe. Po kilku dniach pewna starsza pani wyraziła się, że nie życzy sobie przebywania razem z takimi osobami i zgłosiła tą sprawę Dyrekcji ośrodka. Jakież było nasze zdziwienie, że do końca turnusu ta pani nie zmieniła stolika i pory posiłków, więc musiała się męczyć z naszą grupą. Okazało się, że Dyrekcja zignorowała jej pretensje argumentując tym, że to my jesteśmy "komercyjni" a ona z Funduszu, więc to nam trzeba ustąpić. Ten argument chyba przemówił tej osobie do rozsądku i więcej nie było z nią problemów. Żadnych rozmów na temat tolerancji nie było. Mimo tego, że była ta pani w dość podeszłym wieku, to chyba cała ta sytuacja była dla niej niezłą lekcją?
Trwał zwykły turnus (chyba z NFZ), na którym większość stanowili kuracjusze w starszym wieku. Na stołówce było dość cicho i spokojnie, aż do czasu gdy zjawiła się "nasza" grupa, czyli dzieci niepełnosprawne wraz z opiekunami. Sala zapełniła się w całości i było dość głośno, ale to chyba zrozumiałe. Po kilku dniach pewna starsza pani wyraziła się, że nie życzy sobie przebywania razem z takimi osobami i zgłosiła tą sprawę Dyrekcji ośrodka. Jakież było nasze zdziwienie, że do końca turnusu ta pani nie zmieniła stolika i pory posiłków, więc musiała się męczyć z naszą grupą. Okazało się, że Dyrekcja zignorowała jej pretensje argumentując tym, że to my jesteśmy "komercyjni" a ona z Funduszu, więc to nam trzeba ustąpić. Ten argument chyba przemówił tej osobie do rozsądku i więcej nie było z nią problemów. Żadnych rozmów na temat tolerancji nie było. Mimo tego, że była ta pani w dość podeszłym wieku, to chyba cała ta sytuacja była dla niej niezłą lekcją?