Gdy rozpoczynałem swoją przygodę ze sanatoriami były on rozdzielane poprzez macierzyste zakłady pracy !!!
Poniekąd było to troszkę traumatycznne bo WIADOMO czasy realnego Socjalizmu to i były podteksty.
Swój pierwszy pobyt w sanatorium nie zapomnę z kilku powodów
Styczeń w Kołobrzegu, ogromne ilości żołnierzy Armii Czerwonej ciągłe od 8 rano przeloty samolotów i bardzo restrykcyjne kontrole Pielęgniarek w asyście lekarza dyżurnego.
Wspomniałem ,że ośrodek był zakładowy - to była dodatkowy MINUS pobytu .
Wszak była łatka ,że to pracownik.
Bylem w pokoju z młodym chłopakiem bodajże ze Stalowej Woli ..Wojtkiem i pośrednio mieliśmy totalny luzik bo byliśmy ..Najmłodsi ( Zresztą chyba ZAWSZE jestem Najmłodszym ..Facetem -a minęło już ponad 25 wyjazdów )
Nie zapomnę do dziś gdy pewnego dnia widzę taszczącego do pokoju Wojtka duży karton zaciekawiony co to dowiedziałem się ,że chłopak chodził w dni ..targowe w Kołobrzegu na bazar-targ i polował na TELEWIZOR KOLOROWY.
Kupił bodajże Bieriozkę z kineskopem z ..Nokii i miast 14 calowego Yunosta mieliśmy całe bodajże 30 cali w kolorze za darmochę.
Ja kupiłem .. szybkowar ,aby przeznaczyć go do zacnych celów ..produkcja napoju kartkowego który był na przydział w ilości 0,5l na miesiąc czyli ...1-4-10
ok
kupiłem 2 sztuki
A tak na marginesie w tym miejscu powinienem podziekować pewnej Pani ,która tak mnie jak i Wojtka obdażyła swoją kartką na napoje ..spożywaliśmy ową zdobycz chyba przez tydzień
