Strona 59 z 62

Re: czy w sanatorium można się zakochać?

: 13 sty 2017 22:30
autor: jk111974
Kocham Polanczyk i bieszczady :serce:

Re: czy w sanatorium można się zakochać?

: 13 sty 2017 22:35
autor: jk111974
Zakochanie i milosc jest nam potrzebna. Jestesmy szczesliwsi

Re: czy w sanatorium można się zakochać?

: 13 sty 2017 22:37
autor: jk111974
Ide liczyc barany i zobaczyc czy ten jeden jedyny jest na swoim miejscu . Przyjemnych snow :serce: :serce: :serce:

w sanatorium można się zakochać?

: 14 sty 2017 00:13
autor: jacky6
a może taki podtytuł ?
Nie polecam nikomu godzić sie na wyjazd partnerów do sanatorium ...
bo chyba będzie nas gnębić ...
do grobowej deski ...

:lol:
:mrgreen: :ugeek:

Re: czy w sanatorium można się zakochać?

: 14 sty 2017 08:54
autor: jk111974
Nalezy godzic sie na wyjazd partnera do sanatorium. Jesli ma nas zdradzic to znajdzie "milosc" wszedzie,nawet w pracy :?

Re: czy w sanatorium można się zakochać?

: 14 sty 2017 13:22
autor: Atina
Jak w tytule czy w sanatorium można się zakochać...tak można się zakochać.
Czy można zakochać się drugi raz we własnym mężu ...hm :roll: mówią że pierwsze wrażenie robi się tylko raz :lol: :lol: ,ale co ja tam wiem o życiu....

Re: czy w sanatorium można się zakochać?

: 14 sty 2017 14:57
autor: jk111974
Czasem mysle ze zakochanie dla kazdej osoby znaczy cos zupelnie innego,postrzegamy to zupelnie inaczej,kazdy z nas ma inne wartosci ktore nabyl w zyciu i wyniosl z domu

Re: czy w sanatorium można się zakochać?

: 14 sty 2017 15:07
autor: forumowicz
Jeśli nie zakochać to zrobić pierwszy krok do zakochania :D ,

można, można :serce:

Jk , tak dumam i nie bardzo wiem o co w Twoich słowach chodzi ?

Re: czy w sanatorium można się zakochać?

: 14 sty 2017 15:38
autor: Sloneczko
Zakochanie znaczy tylko zakochanie :twisted: ....... każdy z nas się zakochał w kimś i to pewnie nie raz ;)

Re: czy w sanatorium można się zakochać?

: 14 sty 2017 16:03
autor: jk111974
Basiu nie wiem jak to ujac.....Gdy slysze czasem moje kolezanki w pracy to mi rece opadaja do samej ziemi a nawet nizej....do ziemianki wpadaja....Chociaz to moze bardziej o kochaniu niz o zakochaniu. Zaczyna sie zakochaniem a pozniej nie ma juz kochania :o Jedna ostatnio zakochala sie w znajomym bo tu ja podwiozl,tam zabral,zaplacil za cos i dziwi sie ze moj maz troszczyl sie gdy bylam powaznie chora,jezdzil do szpitala. nagle nastepuje odkochanie gdy jest problem. Zamotalam i zakrecilam , Zakochanie to nie kochanie :roll: