peonia1959 pisze: 27 maja 2018 17:37
A Ja Przeciw
dzieci lub dorośli niepełnosprawni mają takie same prawa jak My (zdrowi a jakże ułomni )
i zgadzam się z Toba w 100%
wszyscy mamy takie same prawa
jeden z panów na forum pisał , że Jego dziecko po powrocie z turnusu zamknęło się w sobie jeszcze bardziej i źle zniosło pobyt . powodem były konflikty na stołowce . czy to dziecko nie miało prawa do godnego odpoczynku i pobytu

czy Jego ojciec musiał być narażony na nieprzyjemności ze strony innych :?:NIE
kolega tutaj wspominał , jak obgadywano matkę chorego syna - czy taka sytuacja powinna mieć miejsce

NIE
takie sytuacje są w ośrodkach bardzo częste .
niejednokrotnie osoby niepełnosprawne są niewłaściwie określane , i to publicznie

rodzice to słyszą . czy taka sutuacja powinna mieć miejsce ? NIE czemu Ich zatem na to narażac ?
gdyby na turnusie były tylko osoby niepełnosprawne i Ich opiekunowie , zarówno niepełnosprawni , jak i Ich opiekunowie miałyby lepszy komfort psychiczny .
druga strona medalu
często się zdarza , ze osoby niepełnosprawne ( nie piszę tutaj o osobach o zdrowej psychice ) , naprawdę utrudniają pobyt innym kuracjuszom .
osobiście byłem świadkiem , gdy starsza pani przychodziła na posiłki z laską . jedna z dziewczynek podchodziła i zabierała Jej stale te laskę , zostawiajac tam gdzie miała ochotę . kobieta prosiła matkę dziewczynki , aby Jej po prostu pilnowała . zero reakcji . kobieta pożaliła się kelnerce , ta zachowała się , jak to wiele osób z forum uważa "profesjonalnie" . na czym to polegało ? ano na tym , że kelnerka bała się zwrócić tej matce uwagę , aby nie mieć problemów . a to , że starszą , mało sprawna ruchowo kobietę "olała" to było ok ?
kobiecie już się płakać chciało na widok tej dziewczynki , jedna ręka jadła , druga trzymał laskę . nie chcąc się szarpać z dzieckiem , "walkę " o laskę wygrywała dziewczynka .
któregoś dnia laskę trzymał w ręce pan przy stoliku . On nie pozwolił dziewczynce zabrać laski , jeszcze donoście kazał Jej wracać do swojego stolika , a matka otzrymała należna Jej "wiązankę ' . dziecko dostało jakiejś histerii , tupało , krzyczało ..
do dyrekcji poszły dwie skargi - jedna ze strony matki , druga ze strony tego pana i całego stolika .czy takie sytuacje powinny mieć miejsce ? NIE
nikt nie miał pretensji do dziecka , bo to chore dziecko i tylko dziecko , ale na mamusi nie zostawiono suchej nitki . siedziała rozbawiona przy posiłkach , nie zwracajac zupełnie uwagi na swoją córkę . a przecież nie była tam na wczasach , była z dofinansowania Pefronu , jako opiekun osoby niepełnosprawnej .
empatia , tolerancja , jakże modne słowa , ale niechże ta empatia , tolerancja i szacunek dla innych obowiązuje każdego .