Witam, juurr, rozumiem doskonale i u mnie zdarzały się różne sytuacje. Ale nie dawałam za wygraną, by to mi zaburzyło pobyt i rehabilitację.. A bywało przeróżniscie. Podchodziłam do problemu windy z wielką rezerwą... Nogę mam po wypadku, ale kombinowałam z chodzeniem, u mnie na dół zmuszałam się i mobilizowałam się i jakoś ok.. pomalutku, okulary mi czasem psikusa robiły i źle widziałam schody, szczególnie między 1 piętrem a parterem, te maziaje- wzory marmurkowe zlewały mi się i nie widziałam, gdzie schody kończą się...Czasem i z kurtką schodziłam na posiłek, planowałam wcześniej, by nie jechać czy iść na górę po posiłku, jedno z drugim łączyć, by potem od razu iść nad morze lub na spacer, lub do sklepu..... Szkoda nawet tego opisywać co bywało w windzie i nie ma sensu. Są ludzie i ludziska, jak wiadomo wszędzie.. Budynek 11 piętrowy, gdzie na górze są przeważnie komercyjni i do nich chcą też, by winda dotarła..I potem ona zjeżdża, czasem dwie prawie równocześnie, bo ludzie czekając oba przyciski naciskają..i wtedy jeszcze dłużej czeka się...eh.. A pokoi b.duzo na każdym piętrze, ludzi z 400.. może więcej, może mniej...Niestety- winda- to jedyny sposób poruszania się dla ludzi schorowanych i nie mogących iść schodami, jak i z wyższych pięter, i dla starszych...i ciężko 5-8 razy w ciągu dnia latać schodami ciągle...Mnie też ciężko było na początku przyzwyczaić się. Tydzień jeden było ok., Bo chodziły 3 windy, następnie dwie były, a jak i nowy turnus zjechał -ok.150 osób... Irytacja i zdezorientowanie i ludzie skarżyli się, do recepcji to i tamto.
Później schodami zaczęły schodzić, przed posiłkami tzw.pielgrzymki lub tasiemce... dużo ludzi. .hi... Chyba wtedy zatrybilam i przyzwyczaiłam się, nie było innego wyjścia, trzeba było radzić sobie. Też mieszkałam na 5 piętrze. Zauważyłam, że jak jest problem z windą, ludzie bywają zaniepokojeni, zirytowani i itd. i bywały osoby niemiłe w windzie, uwagi przeróżnego typu... Ale nie powinniśmy się tym tak przejmować i od tego uzależniać swój pobyt...I sugerować się, i denerwować, a zdystansować, by pobyt był udany. Jest b.blisko morze, są inne "plusy" w Perle Bałtyku... Ja tak starałam się podejść. Myślę, że nie jest to sanatorium dla ludzi, którzy mają problem z chodzeniem. Tak też bywa w innych miejscach - są takie lub inne niedogodności, mniejsze lub większe...
Dziękuję bardzo za napisanie, sama zastanawiam się, jak dam radę od 24 września jak zacznę turnus, ja to nic, ale jak zjedzie moja mama od 1 października, 85- letnia kobieta słabo chodząca, tylko z balkonikiem na 2 tygodnie...eh...Po Twoim wpisie strasznie zastanawiam się... Zaliczka płacona już...A tłumaczyłam Mamie, że trzeba pół godziny przed posiłkiem już zjeżdżać, tak wcześniej, bo długo czeka się... że nie da rady, będzie Jej ciężko, uparła się, bo ja jestem, tj.. będę.. eh..... Pamiętam też takie osoby, że oczekiwały na parterze koło recepcji, siedząc często na fotelach, by nie jechać do pokoju, bo jest problem z windą.. Juurr, jednak jak piszesz, że pobyt trzeba było przyporządkować windzie, to chyba dawałeś sobie radę!!
Na koniec- miła prawda- winda zawsze na mnie czekała ok.godz 22 na dole, koło recepcji ( wtedy nie było z nią żadnego problemu), jak wracałam ze spaceru z mola...lub z koncertu...hi.... serdecznie pozdrawiam
