Właśnie wróciłam z przed wieczornego spaceru.

Wiosenny las po deszczu jest cudowny i działa ożywczo na wszystkie zmysły. Ten zapach wilgotnej gleby, bijąca po oczach, a jednocześnie kojąca zieleń, radosny śpiew ptaków, wśród których dominuje pytający głos zięby. Dotyk też dostał swoje bodźce podczas zbierania paszy

, a smak musi poczekać do jutra.

A szósty zmysł? Cóż miałam intuicję by się ruszyć z domu, bo czuję się wspaniale.
A teraz na temat.
Obecne można zbierać szczawik zajęczy. "Wykazuje on działanie przeciwpasożytnicze, przeciwbakteryjne, przeciwgrzybicze oraz przeciwnowotworowe. Jest także skuteczny w przyspieszeniu gojenia ran, a także działa kojąco na obrzęki. Roślina ze względu na wysoka zawartość witaminy C była niegdyś stosowana w dietoterapii szkorbutu.
Liście skutecznie zwalczają objawy zatrucia
pokarmowego. Szczawik zajęczy wykazuje doskonałe działanie w zmniejszaniu bólumenstruacyjnego. Roślina ma także korzystny wpływ na przebieg przeziębienia, ze względu na właściwości przeciwgorączkowe.
Przeciwwskazania
Obecność kwasu szczawiowego sprawia, że stosowanie rośliny może mieć negatywny wpływ na nerki, a także ograniczyć wchłanianie wapnia. Należy o tym pamiętać zwłaszcza przy długim stosowaniu rośliny."
dietetycy.org.pl
Można go spożywać na surowo, dodając np. do twarożku. U mnie razem z młodą pokrzywą pójdzie do jutrzejszej śniadaniowej sałaty. Mniam
