Pałac na Wodzie Augustów
: 10 lut 2015 15:28
Byłem w styczniu 2015 w Pałacu na Wodzie , jest to mój 6 wyjazd ale pierwszy z ZUS , do tej pory wyjazdy z NFZ.
Czytałem wiele opinii przed wyjazdem o Pałacu , raczej negatywnych , dlatego byłem ciekaw co zastanę.
Okolica bardzo ładna jest gdzie chodzić na spacery , pewnie w okresie wiosenno letnim bardziej atrakcyjna.
Pałac na Wodzie wykończony jak w nazwie , co prawda nie w moim guście , wieje chłodem.
Właściciele wykonali kawał pracy i wykończyli wnętrza ala ... "Radziwił" z lustrami , portretami.
Pokoje 2 osobowe przerobione na 3 osobowe , trochę ciasno ale wyjazd funduje ZUS więc nie ma co marudzić.
Trzeba zapłacić 40 złotych za telewizor w pokoju i opłata od osoby oczywiście.
Wyżywienie pochwalić , bardzo smaczne posiłki i można się najeść.
Panie kucharki dodatkowo chwalę za wyrabiane ciasto do różnych potraw.
Pokoje trzeba sprzątać we własnym zakresie , ponieważ wąż w kieszeni właściciela nie pozwala zatrudnić dodatkowej osoby do sprzątania.
Pani od porządków jest również zatrudniana w kuchni , pierwszy raz z tym się spotkałem.
Lekarz prowadzący nie bardzo ma czas wysłuchania tego co mają do powiedzenia osoby z sanatorium ,ponieważ przyjmuje osoby z rejonu.
Baza zabiegowa skromna , sanatorium w ciągłej rozbudowie.
Może dlatego wróciłem z bólem kręgosłupa po 3 tygodniach kuracji ,do tej pory pomagało na wyjazdach.
Masaż wykonywany przez dwóch Panów Kamil i Tomek super !!! wszyscy byli tego samego zdania.
Obsługa zabiegowa miła jak zawsze.
Dodam , że na miejscu przyjmuje stomatolog , można za niewygórowaną dopłatą nadrobić zaległości ,co jest wielkim plusem tego obiektu.
Właściciel udostępnia wieczorem stołówkę na organizowanie we własnym zakresie potańcówek.
Brak w obiekcie sali gdzie można spędzić czas wolny , przydałby się bilard czy stół do pingponga.
W łazienkach brak miski czy wiadra , ku mojemu zdziwieniu personel nie wiedział do czego mi to potrzebne , na moją prośbę usłyszałem czy chcę wymoczyć nogi ,chciałem odpowiedzieć co chce wymoczyć ale ugryzłem się w język.
Chyba znowu ten wąż w kieszeni właściciela , musieliśmy kupić sami , bo coś trzeba przeprać podczas tak długiego pobytu.
Internet nie działa na obiekcie radzę załatwić we własnym zakresie, miałem natie działała w miarę dobrze.
Niespodzianką w pokojach były myszy ... pułapka zrobiła swoje.
Spytacie czy chciałbym pojechać jeszcze raz do tego obiektu ... raczej nie ,
może wtedy jak plusy przesłonią znacznie minusy.
Czytałem wiele opinii przed wyjazdem o Pałacu , raczej negatywnych , dlatego byłem ciekaw co zastanę.
Okolica bardzo ładna jest gdzie chodzić na spacery , pewnie w okresie wiosenno letnim bardziej atrakcyjna.
Pałac na Wodzie wykończony jak w nazwie , co prawda nie w moim guście , wieje chłodem.
Właściciele wykonali kawał pracy i wykończyli wnętrza ala ... "Radziwił" z lustrami , portretami.
Pokoje 2 osobowe przerobione na 3 osobowe , trochę ciasno ale wyjazd funduje ZUS więc nie ma co marudzić.
Trzeba zapłacić 40 złotych za telewizor w pokoju i opłata od osoby oczywiście.
Wyżywienie pochwalić , bardzo smaczne posiłki i można się najeść.
Panie kucharki dodatkowo chwalę za wyrabiane ciasto do różnych potraw.
Pokoje trzeba sprzątać we własnym zakresie , ponieważ wąż w kieszeni właściciela nie pozwala zatrudnić dodatkowej osoby do sprzątania.
Pani od porządków jest również zatrudniana w kuchni , pierwszy raz z tym się spotkałem.
Lekarz prowadzący nie bardzo ma czas wysłuchania tego co mają do powiedzenia osoby z sanatorium ,ponieważ przyjmuje osoby z rejonu.
Baza zabiegowa skromna , sanatorium w ciągłej rozbudowie.
Może dlatego wróciłem z bólem kręgosłupa po 3 tygodniach kuracji ,do tej pory pomagało na wyjazdach.
Masaż wykonywany przez dwóch Panów Kamil i Tomek super !!! wszyscy byli tego samego zdania.
Obsługa zabiegowa miła jak zawsze.
Dodam , że na miejscu przyjmuje stomatolog , można za niewygórowaną dopłatą nadrobić zaległości ,co jest wielkim plusem tego obiektu.
Właściciel udostępnia wieczorem stołówkę na organizowanie we własnym zakresie potańcówek.
Brak w obiekcie sali gdzie można spędzić czas wolny , przydałby się bilard czy stół do pingponga.
W łazienkach brak miski czy wiadra , ku mojemu zdziwieniu personel nie wiedział do czego mi to potrzebne , na moją prośbę usłyszałem czy chcę wymoczyć nogi ,chciałem odpowiedzieć co chce wymoczyć ale ugryzłem się w język.
Chyba znowu ten wąż w kieszeni właściciela , musieliśmy kupić sami , bo coś trzeba przeprać podczas tak długiego pobytu.
Internet nie działa na obiekcie radzę załatwić we własnym zakresie, miałem natie działała w miarę dobrze.
Niespodzianką w pokojach były myszy ... pułapka zrobiła swoje.
Spytacie czy chciałbym pojechać jeszcze raz do tego obiektu ... raczej nie ,
może wtedy jak plusy przesłonią znacznie minusy.