Byłem tam z żoną na przełomie listopada i grudnia 2013.
O ile pamiętam, to:
1. Dla kogoś kto bywa w nowoczesnych hotelach wielogwiazdkowych - może być kłopot. Obiekt stary - a więc mimo starań personelu siłą rzeczy najlepszego wrażenia nie robi. Lamperia na ścianie i stara wykładzina na podłodze... szczególnie korytarze biedniutkie. Za to w pokojach czysto i schludnie - chociaż skromnie. Po naszym wyjeździe miał być mały remont - więc te uwagi mogą być nieaktualne.
2. Wyżywienie - wiadomo jaka jest stawka, ale było smacznie i dość obficie, nawet jak dla mnie - człowieka rozpieszczonego pod tym względem przez żonę - fachowca z dziedziny gastronomii. Ogólnie - na duży plus.
3. Zabiegi - rzecz względna, zależy co się dostanie. Lekarz u którego byłem - sympatyczny, pogodny i otwarty na sugestie i prośby w tym względzie.
Tu jednak muszę dodać, że brak bazy zabiegowej na miejscu (poza inhalacjami) może być problemem. Niby do obiektów, do których się biega jest bardzo blisko, ale jak na zewnątrz minus pięć, a pierwszy zabieg o 7 - przed śniadaniem jeszcze - no to jest średnio. Użyłem przez te trzy tygodnie przebierania w tę i z powrotem - do dzisiaj pamiętam. Raz nawet udało mi się założyć dwa różne buty ... Traktowałem to jako dodatkową formę aktywności ruchowej - i dało się wytrzymać. Wolałem jednak, gdy w Szczawnicy wszystko było na miejscu. Latem - ten problem nie występuje - koszulka, klapki i w drogę, ale zimą ...
4. Samo miasteczko bardzo fajne i ciekawe, szczególnie dla szczurów lądowych. Dużo do oglądania. Latem dodatkowo plaża do dyspozycji, ale za to tłok nieziemski. Poza sezonem - spokój, cisza, można godzinami spacerować wzdłuż brzegu i wdychać jod, którego jest tym więcej im gorsza pogoda.
5. Soboty i niedziele - albo sami układamy program, albo korzystamy z bogatej oferty pobliskiego biura turystycznego. Aby tylko kasy starczyło... Denerwowało mnie tylko, jak pani z biura miała zwyczaj wpadać w środku obiadu i ogłaszać gromkim głosem to i owo. Lubię zjeść w spokoju...
6. Dla fanów i fanek wieczorków tańcujących - na miejscu nie, ale z pewnością agenci z pobliskich kawiarni i ośrodków pojawią się z ofertą.
7. Internet - tylko na parterze w holu. Było dosyć chłodno, ale dało się wytrzymać. Za to żona nie zaglądała przez ramię, do kogo piszę
Trochę się rozpisałem, ale może niektóre uwagi okażą się pomocne.
Życzę wszystkim miłego pobytu i odczuwalnej poprawy zdrowia.