Witam byłych i przyszłych kuracjuszy zdanych na leczenie w ramach prewencji rentowej w CRiW o nazwie Alma w pięknym Sobieszewie na ulicy Falowej. Kilka godzin temu właśnie zakończył się mój pobyt ,w tym czymś co nazywaliśmy miejscem przetrwania.Zacznę od początku.Przyjazd na ulice Falową i szok po sąsiedzku cmentarz , ale niech tam przecież gdzieś musi być, ale dalej jak tu wjechać kiedy dziura na dziurze i dziurą pogania .Cudem i slalomem udało się zaparkować . Pierwsze wrażenie po wejściu do budynku -ok. Panie recepcjonistki bardzo sympatyczne 5 minut i mamy klucze do pokoi , bez problemu dobrane w pobliżu , przydzielone godziny posiłków , zostajemy skierowane do gabinetu pielęgniarskiego i tam też bez problemu i szybciutko .Na tym koniec pozytywów , zaczynają się schody i to dosłownie-jak tu trafić do naszych pokoi .No cóż wchodząc po kilka razy na piętra , po kilkunastu minutach rezygnujemy i wracamy na recepcję z prośbą o plan budynku

, oczywiście planu nie uświadczysz ale o tym potem.Po dokładnej instrukcji odnajdujemy nasze lokale, gdzie pierwsze wrażenie ok. .Pielęgniarka załatwiona , lekarz przydzielony, pokój odnaleziony więc pora na obiad bo godz 12

.Panie kelnerki z kamiennymi twarzami podają nie zjadliwą przez nikogo zupę i jadalne ale bez smaku drugie danie .Po obiedzie idziemy aby rozładować autko , podjazd pod platformę i co nie działa , więc z powrotem wycieczka do recepcji ale już po obrysie budynku , bo wewnątrz zapomniałyśmy zawiązać przy drzwiach nitki

a trafić to nie lada wyczyn.Okazuje się że windą wewnętrzną dojedziemy ale tylko do jednej części budynku oczywiście tej w której nie znajdują sie nasze pokoje, do naszych tylko dostęp schodami na 2 piętro z tobołami albo platforma która nie działa. Humory nas nie opuszczają , więc postanawiamy że rozlokujemy się na noc na pufach w holu, co czynimy zsuwając pufy i wzbudzając ogólne zainteresowanie , co sie potem okazało nie jest mile widziane wśród WŁADZ ośrodka .Efekt taki że platforma sama się naprawia a bagaże zostają nam dostarczone pod same drzwi.Nie będę opisywała dnia po dniu , bo mnie zima przy lapku zastanie .Postaram się wypunktować zalety i wady Almy.Zacznę od tego że bardzo bardzo wypoczęłam ( nie mylić z rehabilitacją ) ale to nie zasługa ośrodka ale miałam szczęście i otaczali mnie wspaniali ludzie , wiele zwiedzaliśmy a czasu na wszystko brakowało , nawet jednej stronicy książki nie miałam czasu przeczytać a telewizor włączyłam tylko raz i to na chwilkę bo i tak po zapłaceniu 23 zł ciągle był napis Brak Sygnału.Teraz opieka medyczna i rehabilitacja co bylo dla mnie bardzo istotne.Rehabilitacja na bardzo niskim poziomie , czyli zabiegi dostępne w większości przychodni , na basen wożono nas dwa razy w tygodniu i to tylko ok. 15 osób Basen w Gdańsku -Hotel Almond .Problemy z dobraniem zabiegów.Np. Powrót z basenu , 15 minut na szybki natrysk , pół godziny ćwiczeń - w odciążeniu , po 5 minutach gimnastyka zbiorowa do godz 12 a o tejże godzinie obiad .Po takim maratonie ciśnienie szalało .Po obiedzie o godz 13 krio miejscowe 3 minuty i za 2 godziny masaż a potem wirówka .Większość kuracjuszy wielokrotnie miała zmieniane zabiegi.Niestety mnie nie udało się trafić na Grzesia a Tomek już nie pracował.Po 3 masażach poprosiłam o zmianę masażystki (nie tylko ja) trafiłam w lapki cudnej Beatki

ale inny Pan mnie zepsuł na zbiorowej namawiając na wykonywanie ćwiczeń ponad siłę -efekt zapalenie mięśni stopy i chyba naciągnięte ścięgno.Poruszałam się na dwóch nogach a teraz bez kijków nie dam rady przejść więcej niż kilka kroków , bo ból w kostce jak przy złamaniu , noga po nocy obolała napuchnięta , ból wybija mnie ze snu a sen ma mocny i na zawołanie .Po wizycie u mojej Pani doktor , której nie było ponad tydzień , dowiedziałam się że pewnie przeforsowałam nogę i zaleciła abym mniej chodziła

Pan Ordynator odstawił gimnastykę a zaordynował dodatkowo 8 masaży .Innym razem kuracjuszka po grzybobraniu poprosiła o wyjęcie kleszcza odesłano ją z braku narzędzia do wyciągnięcia gada , Pan po ukąszeniu przez nieznane paskudztwo z bardzo dużą opuchlizną został poinformowany aby udał się do Gdańska , najlepiej do prywatnego gabinetu i poszukał Dermatologa .To tylko przykłady.Ogólnie brak rehabilitantów , zmęczeni , zastraszeni .Cały czas brakowało 4 lub 5 osób.Przepracowani więc trudno wymagać aby dobrze wykonywali swoją pracę a i o uśmiech trudno.Przyjechałam w lepszej kondycji fizycznej niż wróciłam .Rekompensatą była cudna pogoda , nadmorskie miejscowości i wspaniali ludzie którzy mnie otaczali.Psychicznie wypoczęłam na maxa.Na temat warunków socjalnych to następnym razem , bo nie wiem od czego zacząć.Może uda mi się wkleić zdjęcia i filmik z drogi np. na stołówkę .