Zabiegi nieco gorzej, tak na 3+ chociaż różnie - zależy na kogo trafiło, np. parafinę nakładała świetna młoda osóbka (właściwie sami młodzi), masaże to już jak kto miał szczęście, ja miałam - też młoda, miła i doświadczona. Ale gimnastyka do niczego - grupowa jeszcze ok., chociaż bez polotu (4-), ale indywidualna zero zainteresowania i chęci, najlepiej to przyjść z kartą, dać do podpisania i wyjść, a szkoda, bo tu można było więcej skorzystać. Dziewczyny tylko siedziały i plotkowały - może komuś uda się to zmienić, tylko ostrożnie
Nie ma basenu, jak ktoś musi (lepiej poprosić lekarza, żeby nie musiał, można w swojej miejscowości potem chodzić) to trzeba iść kawałek do innego hotelu, często między zabiegami, albo prosto po śniadaniu czy obiedzie, pogoda różna, przeziębienie gotowe, a basen tfu
Jedzenie smaczne, ale małe porcje, trzeba się dopominać o każdą kromkę chleba, a surówki, wędliny, sery - minimum. Najgorsze, że trzeba dzielić samemu na 4,5 czy 6 porcji - a to nie jest łatwe przy tak różnych ludziach (w domu to co innego), jak są wdowcy, grubi, chudzi, duzi, mali itp. Z tego powodu były też nieprzyjemne sytuacje, wiadomo, jak ludzie reagują gdy są głodni, a jak np. wezmę za dużo sałatki, bo źle oszacuję? Albo są takie kulturalne panie, które biorą tylko troszeczkę, wg. savoir vivre, ale ostatecznie dostają szału, bo inni się nie stosują, a one chodzą głodne i wściekłe, ale się przecież do tego nie przyznają - piszę, żeby nie przesadzać w tym względzie, to nie Anglia.
Rozrywka - w hotelu nie ma internetu (jesli ma się swój laptop, to jest pomieszczenie), raczej nie ma niczego ciekawego, w niektórych pokojach tv, w innych radio. Kawiarnia na ostatnim piętrze, zewnętrzną windą, ale nieciekawa i daleko. Stołówka bardziej PRL-em niż nastrojem. Na ciacha więc chodziłam do portu lub do miasta.
Inna rozrywka - niestety, nie będę się wypowiadać, jak zachowują się matki Polki i żonaci panowie, bo to jest żenada.
Może jak mi się uda to jeszcze tam kiedyś pojadę:-))


