Miałam tę nieprzyjemność, że skierowano mnie w ramach NFZ do sanatorium Eden w Ciechocinku. Mam swoje lata i w Ciechocinku byłam już 15 razy w ramach NFZ lub prywatnie, ale nigdy nie spotkałam się z takimi warunkami, jakie tu panują. Zarówno wyposażenie pokoi, jak i stołówka i kuchnia, to czasy głębokiego PRL-u. Baza zabiegowa nędzna i niedostateczna. O takich zabiegach jak masaże - mam złamany kręgosłup - można pomarzyć. Jest tylko jeden masażysta, który obsługuje w większości kuracjuszy pełnopłatnych. Najważniejszy zabieg wg opinii dyrekcji, to gimnastyka - 33% wszystkich zabiegów. Na choroby kręgosłupa dostałam inhalację oraz kąpiele. Zamiast poprawy, moje zdrowie po tych "zabiegach " wyraźnie się pogorszyło. Jedzenie woła o pomstę do nieba. Na dietę dostaje się brejowate zupy zaprawione rozgotowanym makaronem. Dieta cukrzycowa polegała na zabraniu cukierniczki ze stołu. Wystrój stołówki to sztuczne, zabrudzone kwiaty. Ośrodek prywatny, nastawiony głównie na zysk poprzez oszczędności na kuracjuszach. Dobre samopoczucie właściciela - kierownika, który na zgłoszone uwagi odpowiada "czego pani chce, większość kuracjuszy jest zadowolona, proszę popatrzyć na pozytywne opinie w internecie..."
Nie byłabym wiarygodna, gdybym nie widziała pozytywów. Do nich należy bardzo profesjonalna i miła grupa personelu zabiegowego. To dzięki nim, mogłam te ciężkie dni w tym obiekcie przeżyć. Bardzo Im za to dziękuję...
Reasumując; jeżeli możecie, omijajcie ten obiekt. To nie Eden. to piekło kuracjusza. Głęboko zawiedziona kuracjuszka
Ps. nie wierzcie w te " pozytywne "opinie w internecie na temat ośrodka. Sama miałam nie pisać opinii, ale prosiła mnie o to część kuracjuszy równie "zadowolonych " jak ja... Przepraszam za powtórne wysłanie podobnej opinii, ale jest ona rozszerzona.